Wypoczynek z alpakami

Nigdy nie byłem osobą specjalnie lubiącą zwierzęta. Nie, żeby mi one przeszkadzały, po prostu nigdy nie miałem psa, czy kota, a nawet rybek i chyba głównie przez to nie byłem ze zwierzętami emocjonalnie związany. Rok temu jednak coś się zmieniło, bo pokochałem stworzenia, o których istnieniu jeszcze niedawno nie wiedziałem.

Zacznijmy jednak od początku. Jakiś czas temu, moja żona – chociaż wtedy nie była jeszcze moją żoną – pokazała mi na zdjęciu alpakę. Alpaka może się niektórym kojarzyć z lamą, są to jednak inne zwierzęta. Początkowo wydają się bardzo podobne, gdyż należą do tej samej rodziny (razem z wielbłądami), jednak są o wiele milsze i bardziej puchate, zwłaszcza zimą lub wczesną wiosną, kiedy to mają najwięcej wełny na sobie. To właśnie dla wełny alpaki są przede wszystkim hodowane i jest to jedna z najlepszych jakościowo wełen, jaką możemy pozyskać od zwierząt. Żona pokazała zdjęcie i mówiła, jak uwielbia te zwierzęta, pokazała również kilka filmów w Internecie, a także wspomniała, jak fajnie byłoby te zwierzęta hodować. Szybko jednak okazało się, że moja małżonka nigdy nie widziała tych stworzeń na żywo. Postanowiłem to naprawić.

Pierwsze spotkanie

Na jednym z portali społecznościowych zauważyłem u kogoś zdjęcie alpaki oraz onaczenie miejsca, w którym to zdjęcie zostało zrobione. Było to Alpakarium znajdujące się na Podlasiu. Wszedłem na stronę, poczytałem o tym miejscu więcej, poszukałem również opinii o nim i już wiedziałem, że musimy tam pojechać. Sprawdziłem kalendarz i napisałem maila z zapytaniem o dostępny termin. Zarezerwowałem i oznajmiłem żonie, że za dwa miesiące jedziemy gdzieś, ale miejsce pozostanie niespodzianką. Dzień przed wyjazdem powiedziałem, gdzie się wybieramy i – możecie mi wierzyć – niewiele razy widziałem moją żonę aż tak szczęśliwą.

Gdzie leży Alpakarium? Na podlaskiej ziemi. Całe życie mieszkam w Polsce, sporo nawet po niej kiedyś jeździłem, ale o dziwo moja noga nigdy nie stanęła na Podlasiu. Sam nie wiem, dlaczego i teraz bardzo żałuję, że nie stało się to jednak wcześniej. Podlasie jest bowiem przepiękne i bardzo szybko się w nim zakochałem. Moje serce należy do Warmii i Mazur, ale to na Podlasiu poczułem się jak w miejscu, gdzie chciałbym spędzić nieco więcej czasu. Być może dlatego, że jest ono nieco bardziej dzikie, jakby nieskalane tak mocno obecnością człowieka. Już podczas naszej podróży i podziwianiu okolicy zza okna (była wtedy jesień) wiedziałem, że to będzie udany wyjazd.

Przyjechaliśmy do Alpakarium w piątek późnym wieczorem. Zarezerwowaliśmy sobie nocleg na dwie noce – specjalnie woleliśmy przyjechać w piątek niż w sobotę rano, by po przebudzeniu w weekend, móc się od razu rozkoszować wypoczynkiem. Przywitał nas Starszy Pan (właściciel), wskazał nam pokój i powiedział, że zaprasza za 15 minut na kolację. Zostawiliśmy nasze rzeczy i ruszyliśmy do domu obok na posiłek. Właścicielka (żona wspomnianego Pana) podała nam tak pyszne jedzenie, że tylko mógłbym tam wracać tylko dla niego. Położyliśmy się i na następny dzień miało czekać nas spotkanie ze zwierzętami.

Alpakarium to owoc starszego małżeństwa, które większość swojego życia spędziło w stolicy. Wiele lat temu kupili stary dom na Podlasiu, skąd pochodzą, i przez kolejne 20 lat go remontowali, by ostatecznie osiedlić się z dala od miejskiego zgiełku. W międzyczasie narodził się również pomysł przywiezienia do Polski alpak. Iskierką, która to wszystko zapoczątkowała, była chęć sprowadzenie z powrotem do Polski jednej ze swoich córek, która od wielu lat mieszkała w Ameryce Południowej. Ostatecznie udało się – córka i alpaki znalazły się na Podlasiu.
Początkowo było kilka sztuk zwierząt. Z czasem stado się powiększało; rodziły się młode, część nowych osobników została zakupiona itp. Aktualnie jest ich coś około trzydziestki. Do lipca ubiegłego roku można było tam przyjeżdżać tylko by obcować ze zwierzętami, jednak od połowy 2017, na terenie znajduje się również niewielki pensjonat, w którym można się zatrzymać na noc. Niewielki, ponieważ są w nim tylko 4 pokoje. Dla mnie jest to ogromny plus, ponieważ nigdy nie jest tam tłoczno, więc można naprawdę odpocząć. Kolejną zaletą jest również bardzo słaby zasięg, przez co nie skupiamy się na siedzeniu w mailach, czy też w mediach społecznościowych – ja nosiłem przy sobie telefon tylko dlatego, że używałem go jako aparatu, ale i tak był przez większość czasu w trybie samolotowym.

Alpaki są cudownymi zwierzętami. Niezwykle przyjaznymi, lecz początkowo lekko nieufnymi – dajcie im jednak marchewkę, to w zamian otrzymacie ich uwagę. Najlepsze jest to, że możecie się do nich przytulić i poczuć ciepło ich futra. Jeszcze nigdy obcowanie z jakimkolwiek zwierzęciem nie dało mi takiego poczucia spokoju i jedności z naturą. Piszę to ja – osoba, która nigdy nie była ze zwierzętami emocjonalnie związana. Nie przypominam sobie, by jakiekolwiek zwierzę dało mi kiedykolwiek prawdziwą radość. I choć podczas naszej pierwszej wizyty w Alpakarium nie pokochałem tych zwierząt od razu – w przeciwieństwie do mojej żony – to później szybko się to zmieniło.

Podczas naszej pierwszej wizyty nie trafiła nam się dobra pogoda. Trochę padało, było już dość chłodno, bo była to końcówka października. Nie przeszkodziło nam to jednak w posmakowaniu tego, co jest w tym miejscu najlepsze. Chodzi o spędzanie z tymi zwierzętami czasu. Każda grupa (podzielone są one ze względu na wiek i płeć) ma swoją zagrodę, do której możecie sobie wejść z kocem, rozgościć się na trawie i np. zacząć czytać książkę. W tym samym czasie będą chodzić koło Was alpaki, co jakiś czas ciekawsko Was zaczepiając i szukając, czy nie macie czegoś do jedzenia dla nich. Nie wiem, czy gdziekolwiek indziej można czegoś takiego doświadczyć.

Druga wizyta

Nasze pierwsze spotkanie z Alpakarium minęło bardzo szybko, jednak wiedzieliśmy, że tam wrócimy. Postanowiliśmy zrobić to na wiosnę, jak pogoda będzie już nieco lepsza. Tak też zrobiliśmy i pod koniec kwietnia ponownie przywitaliśmy się z alpakami. To był strzał w dziesiątkę i jeden z najlepszych wyjazdów mojego życia. W piątek wieczór byliśmy na miejscu, przywitaliśmy się z właścicielami, a także zajrzeliśmy do zwierząt, które powoli układały się do snu. Od rana zaczęliśmy naszą przygodę.

Co można robić w tym miejscu? Jeżeli dopisała Wam pogoda, to bardzo wiele. Przede wszystkim spędza się czas ze zwierzętami. Można je nakarmić, posiedzieć z nimi na trawie, a nawet (po wcześniejszym umówieniu się na to z właścicielami) zabrać alpaki na spacer po okolicy. To ostatnie to naprawdę niesamowite przeżycie – prowadzenie alpaki na smyczy po lesie zapamiętam chyba do końca życia. Można również szwendać się po okolicy, gdyż Alpakarium otoczone jest przez piękne krajobrazy. Można również poprosić, by wieczorem zorganizować ognisko i wtedy posiedzieć przy ciepłym ogniu, pośmiać się i posłuchać rozmaitych opowieści osób, które stworzyły to miejsce. Gdy trafi nam się bezchmurna noc, to przyjdzie nam podziwiać niesamowite niebo, nieskalane światłem okolicznych miast.

Podczas naszej drugiej wizyty nieco mocniej weszliśmy w klimat Alpakarium. Dużo więcej rozmawialiśmy z właścicielami, a także z ich córką (wspomnianą wcześniej), która odpowiedzialna jest przede wszystkim za kontakt z gośćmi, a także za prowadzenie Facebooka czy Instagrama. Poznaliśmy dokładniej historię tego miejsca i zwierząt. Nie będę jednak na ten temat się bardziej rozpisywał. Musicie sami pojechać i posłuchać tych opowieści.

Jedno jest pewne: w ostatnich latach nigdzie nie byłem w stanie tak odpocząć; nie tylko fizycznie, ale przede wszystkim psychicznie. Na dowód tego napiszę, że będąc w lutym na tygodniowym urlopie w „ciepłych krajach“ nie odpocząłem tak, jak przed weekend na Podlasiu. Jestem totalnie zakochany w tych zwierzętach i tym, jak na mnie wpływają. Nie bez przyczyny powstało coś takiego jak alpakoterapia – i choć ta skierowana jest przede wszystkim do dzieci, by wspomagać ich rozwój, to innym ludziom może ona naprawdę pomóc uspokoić nerwy i po prostu dać niesamowity odpoczynek.

Nasze drugie spotkanie ze zwierzętami było niejako objawieniem, że jednak jestem w stanie odpoczywać. Sądziłem, że już utraciłem tę zdolność. Poza alpakami spotkacie tam również dwa psy (jednego staruszka i drugiego dość nieufnego, ale kochanego) oraz kotkę. Ta ostatnia polubiła mnie i zaufała na tyle, że gdy ja leżałem na kocu, przynosiła mi upolowane w stodole myszy i zjadała przy mnie. Nieco to obrzydliwe, ale jednocześnie poczułem się wyróżniony – czy przy każdym napotkanym obcym jedlibyście obiad?

Trzeci raz i baza wypadowa

Jak nie trudno się domyślić, pojedziemy tam trzeci raz. Już za półtora miesiąca znów zobaczymy znajome nam i przyjazne twarze, znów przytulimy piękne zwierzęta i odetniemy się od świata zamkniętego w naszych telefonach. Zjemy pyszne śniadanie i obiado-kolację przygotowaną ze świeżych składników i poczujemy, z jakim sercem zostało to wszystko dla nas przygotowane. Podczas naszej pierwszej wizyty, po raz pierwszy w życiu jadłem pierogi z soczewicą. Uwierzcie mi, że lepszych na pewno nie zjecie nigdzie.

Alpakarium to nie tylko wspaniałe miejsce do wypoczynku, ale również idealna baza wypadowa do zwiedzania Podlasia. Niecałe 30 kilometrów stąd znajduje się słynna stadnina w Janowie Podlaskim, ale to tylko jedna z atrakcji tych okolic. Najlepiej przy śniadaniu porozmawiać z właścicielką, która jest straszliwą gadułą, ale chyba nikt z takim uczuciem i ciepłem nie opowie Wam o Podlasiu i miejscach, które warto tam zobaczyć. Także notes i później w drogę zgodnie z jej wskazówkami. Taki mamy właśnie plan na sierpniowy wyjazd, gdyż zamierzamy tam spędzić kilka dni, a nie tylko weekend.

Dlaczego warto wybrać się do Alpakarium? Bo to po prostu jedno z najlepszych miejsc na Ziemi. Oczywiście poza odpoczynkiem można też coś z sobą stamtąd przywieźć. Można zakupić włóczkę z alpaczą wełną (rzecz jasna wełna pochodzi właśnie od tych zwierząt, które przytulacie), wyroby z niej, a nawet kołdrę.

Alpaki są tak niezwykłymi zwierzętami, że nie mogę się doczekać, kiedy znów je zobaczę. Dlatego ostrzegam, odpoczynek wśród tych cudów natury uzależnia. To jednak tak piękny nałóg, że już nigdy nie będę chciał się go pozbyć.

Więcej szczegółów na temat wypoczynku z alpakami na stronie www.alpakarium.net.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Animowane dobro

Nadszedł ten czas w roku, kiedy do kin wchodzi film stworzony przez...
Czytaj wiecej