American Dream & Steak…

Louis M. Martini – Cabernet Sauvignon 2012, Olaf Kuziemka
Fot. Olaf Kuziemka
Choć amerykańskie winiarstwo nie może poszczycić się tak długą tradycją, jak europejskie, warto wspomnieć, iż uprawy winorośli oraz produkcja wina w Nowym Świecie mają ponadpięćsetletnią tradycję. Widząc bujną roślinność dzisiejszej Florydy, Północnej Karoliny czy Wirginii, pierwsi kolonizatorzy wiedzieli, że wino będzie jednym z ich największych bogactw.

Bujna roślinność porastająca tereny obu Ameryk została dostrzeżona przez kolonizatorów zapewne wraz z podbijaniem dziewiczych terenów. Żadne źródła nie wskazują jednak, by już w owych czasach wytwarzano pierwsze wina amerykańskie. Wielokrotne próby produkcji win z lokalnych szczepów nie przynosiły zamierzonych rezultatów. Koloniści zdecydowali się więc przywieźć dobrze już znane w Europie, szlachetne odmiany (Vitis vinifera) i obsadzić je na kolonizowanych terenach. Przez kolejne wieki amerykańskie winiarstwo pogrążone zostało dwukrotnym atakiem filoksery oraz prohibicją, która doprowadziła do likwidacji niemal wszystkich winiarni. Przetrwało ledwie kilku producentów, którzy wytwarzali swoje wina do celów liturgicznych.

Wina amerykańskie mają zatem długą, ale wyboistą historię

Pierwsi koloniści w Ameryce, On The Wine Road with Jeff Davis
Pierwsi koloniści w Ameryce, fot. On The Wine Road with Jeff Davis

Początki amerykańskiego winiarstwa bezsprzecznie związane są z Florydą, Wirginią, Karoliną oraz Pensylwanią. W kolejnych wiekach winnice zakładano coraz dalej na zachód. Obsadzono Kentucky, Indianę i wreszcie Kalifornię, gdzie pierwszą winnicę założył franciszkański misjonarz Junipero Serra w 1769 roku. Kilka lat później w misji San Gabriel – Górna Kalifornia (Alta California), powstała największa w Stanach Zjednoczonych istniejąca do dziś winnica. To był złoty rozkwit kalifornijskiego winiarstwa. Niestety, kolejne dziesięciolecia nie były już tak łaskawe. Wspomniane ataki mszyc i prohibicja praktycznie wybiły w pień kalifornijskie oraz amerykańskie winiarstwo. Po latach powolne odradzanie się winnic i winiarni miało dość duży wpływ na krajowy rynek. Poza granicami wina z Nowego Świata praktycznie jednak nie istniały.

Wydać się to może dziwne, że ja, przybysz z Europy, muszę opowiadać Amerykanom o wspaniałości ich win. Jednak w Kalifornii robi się tak dobre wina, jak we Francji.

– Hugh Johnson (1970)

Wielka Degustacja Paryska 1976

Historycznym momentem dla kalifornijskiego winiarstwa okazała się Wielka Degustacja Paryska, zorganizowana w 1976 roku przez Stevena Spurriera. Ten mieszkający wówczas we Francji Brytyjczyk chciał porównać najlepsze wina amerykańskie z francuskimi. W wydarzeniu zwanym Judgment of Paris, zorganizowanym w paryskim hotelu InterContinental, poddano ocenie po dwadzieścia win z każdego kraju (po dziesięć białych i czerwonych). Wśród nich znalazły się białe burgundy i chardonnay z Kalifornii. Czerwień reprezentowana była natomiast przez pięć najlepszych Bordeaux i cabernetów kalifornijskich.

“Gdy ogłoszono wyniki, życie Francji zamarło!” – w kategorii win białych zwyciężyło Chardonnay 1973 z kalifornijskiego Château Montelena, a kategorią czerwoną zawładnął Cabernet Sauvignon 1973 od Stag’s Leap Wine Cellars. Innymi słowy: wina z Nowego Świata zdeklasowały trunki francuskie. Dla amerykańskiego winiarstwa (ale przede wszystkim kalifornijskiego) Wielka Degustacja Paryska była oknem na świat, jak również wkroczeniem z dużym impetem na europejskie stoły.

Louis M. Martini – Cabernet Sauvignon 2012

Louis M. Martini – Cabernet Sauvignon
Louis M. Martini – Cabernet Sauvignon

Dziś sięgam po butelkę Cabernet Sauvignon 2012 jednej z najznamienitszych winiarni z Napa Valley, jaką jest Louis M. Martini. Ten bardzo wyważony kupaż – Cabernet Sauvignon (86%), Petite Sirah (6%), Petit Verdot (6%), Syrah (1%) i Merlot (1%) – ujawnia bogate aromaty ciemnych owoców: jeżyny, wiśni, czarnej śliwki i porzeczki, podkręconych nutami dębu i odrobiny przypraw. A wszystko to mocno skoncentrowane, na podniebieniu dobrze zbudowane i bardzo soczyste. Mimo wysokiej wytrawności słodkie taniny nadają winu łagodności, otulając czerwone i czarne owoce oraz nuty dębu delikatną pikantnością. Jego zbalansowanie oraz długie, intensywne zakończenie wraz z aromatami i smakami tworzą piękną całość, która swą harmonią komponować się będzie z bogatymi smakami cięższych mięs. Ten majestatyczny Cabernet Sauvignon będzie w stanie nie tylko dorównać potężnemu stekowi, ale zadowoli się także dziczyzną, jagnięciną, zającem, kotletem schabowym oraz pełnym dodatków amerykańskim cheeseburgerem.

Louis M. Martini – Cabernet Sauvignon 2012, Olaf Kuziemka
Fot. Olaf Kuziemka
Autor artykułu
More from Olaf Kuziemka

Węgry – podróż po winnych regionach

Dwadzieścia dwa winiarskie regiony tworzą dziś winiarską wizytówkę Węgier, która coraz częściej...
Czytaj wiecej