Anthony Fantano zmienia definicję krytyka muzycznego

Anthony Fantano; źródło: taddlr.com
Anthony Fantano; źródło: taddlr.com
Ma zarówno wrogów, jak i wyznawców, ale z jego zdaniem liczą się prawie wszyscy. Kim jest Anthony Fantano, jeśli nie największym nazwiskiem współczesnego dziennikarstwa muzycznego?

“Hi everyone, Anthony Fantano here, the internet’s busiest music nerd” – tymi słowami rozpoczyna się niemal każda wideorecenzja prawdopodobnie najpopularniejszego obecnie krytyka muzycznego. Fantano prowadzi kanał na YouTube o nazwie “The Needle Drop” poświęcony premierom płytowym, analizom show-biznesowych trendów oraz polemikom z opiniami fanów. Internetowy dziennikarz od 2009 prawie codziennie postuje nowe materiały i wciąż powiększa grono swoich wiernych subskrybentów.

Fenomen tej youtube’owej osobowości jest związany przede wszystkim z ultraprzystępną formą.

Anthony Fantano wybiera ulubione tegoroczne EPki

W jednym z wywiadów Amerykanin wspomniał, że zaczął karierę od pisania artykułów, lecz po jakimś czasie stwierdził, że zdobędzie większy rozgłos, porzucając tekst na rzecz mówienia przed kamerą. No i miał rację. Mało który odbiorca ma czas i chęć na czytanie rozbudowanych akapitów, skoro może włączyć kilkuminutowy film przedstawiający opinię w pigułce. Ten szybki, oparty na dynamicznym montażu i zwięzłej strukturze styl, jest idealnie dopasowany do dzisiejszego konsumenta popkultury. W kategoriach krytyki muzycznej Anthony’emu zdecydowanie bliżej do twitterowych wypowiedzi niż wielopiętrowych refleksji w stylu Lestera Bangsa czy Simona Reynoldsa.

Migawkowa taktyka posiada jednak pewien mankament. Twórca kanału The Needle Drop świadomie pomija kontekst kulturowy i raczej powierzchownie traktuje społeczno-polityczne tło, dyskutując na temat poszczególnych albumów. Najczęściej po prostu ocenia każdy utwór po kolei, rzadko porywając się nawet na wygłoszenie opinii o krążku jako monolitycznym bycie. Jego dywagacje zwykle nie różnią się od przeciętnych komentarzy na forach dyskusyjnych, ponieważ nie zaglądają pod powierzchnię i nie poszukują ukrytych w dźwiękach uniwersalnych narracji. Tak naskórkowe podejście do muzyki, raczej nie stymuluje głębszych przemyśleń ani też nie zachęca do dalszej dyskusji, która wychodziłaby poza schematyczny osąd aranżacyjnego kunsztu kompozycji.

Anthony Fantano recenzuje najnowszy album Lany Del Rey

Siłą najsłynniejszego sieciowego krytyka muzycznego jest też jego obeznanie z kulturą memów

Potrafi nie tylko w efektowny sposób wplatać viralowe dowcipy do swoich recenzji, ale także kreować własne żarty. Sympatyczny gość w okularach i kraciastej koszuli zdobywa więc serca internautów, ponieważ doskonale rozumie ich hermetyczny język. Pojawiające się w większości filmików gagi, stanowią porozumiewawcze mrugnięcie okiem do widza, zachęcające go do zabawy, którą inni dziennikarze aktywnie negują, albo po prostu ignorują.

Natomiast przywiązanie Fantano do wspomnianej, figlarnej estetyki, odbiera jego recenzjom powagę

Ciągłe nawiązywanie do memowych bon-motów, dość skutecznie podważa wiarygodność opinii popularnego youtubera. Symbiotyczna relacja z internetową subkulturą, reprezentowaną w tym przypadku w dużej mierze przez użytkowników portali 4chan oraz Reddit, stawia go niebezpiecznie blisko archetypu sieciowego trolla, kochającego prowokować swoją widownię, upozowanymi kontrowersyjnymi stwierdzeniami. Widać w tym zachowaniu pewnego rodzaju frywolność, a także dystans do rzeczywistości, ale również odrobinę lekceważący stosunek do sztuki dziennikarskiej.

Anthony Fantano kpi z Lady Gagi

Na pewno warto docenić tę postać za niezwykły etos pracy. Obecnie autor programu The Needle Drop rzeczywiście ma możliwość pełnoetatowego wideorecenzowania, lecz kilka lat temu, będąc jeszcze półamatorem, także publikował materiały z nadludzką częstotliwością. Czołowy muzyczny nerd funkcjonuje trochę jak jednoosobowa gazeta codzienna, wiecznie bombardująca odbiorcę nowymi treściami.

Przez to mordercze tempo trochę jednak cierpi merytoryczna wartość recenzji.

Anthony Fantano od czasu do czasu puszcza w świat niedogotowane, ledwo muskające esencję albumu wideo, celebrujące ilość kosztem jakości. Presja związana z pragnieniem okupowania topu YouTube’a oraz chęcią bycia w centrum zainteresowania, prowadzi krytyka w ślepe zaułki, takie jak np. niekoherentna analiza płyty już kilka godzin po premierze.

Anthony Fantano opowiada o najgorszych albumach dekady

Ciężko przecenić wpływ amerykańskiego vloggera na obraz współczesnego krytyka muzycznego

Działania setek zainspirowanych jego twórczością youtuberów, na naszych oczach zmieniają definicję popkulturalnego eksperta. Ich często nieprzemyślane, ale błyskawiczne opinie wprowadzają do branży zupełnie nową, istotną walutę – szybkość reakcji. To właśnie w tej ekspresowej, wizualnej informacji należy szukać przyszłości dziennikarstwa.

Cierpliwa, tekstowa formuła być może przetrwa i zachowa jakąś tam szlachetność, ale tylko w oczach skromnej niszy, gdyż gra o najwyższe stawki będzie toczyć się wśród wartkiego montażu i wykrzyknikowych sloganów.

Fot.: Wikimedia Commons

Tagi wpisu
Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

The Streets prezentuje rozczarowujący mixtape “None of Us Are Getting Out of This Life Alive”

Legendarny Mike Skinner wraca do gry. Niby powinniśmy się cieszyć, ale chyba...
Czytaj wiecej