Anthony Levandowski ogłosił koniec Way of the Future

Way of the Future, Sztuczna inteligencja, Sergey Tarasov
Fot. Sergey Tarasov
Wiara jest dla wielu osób rzeczą nadrzędną, ale najwidoczniej nie jesteśmy jeszcze gotowi zaakceptować sztucznej inteligencji i przyznać, że na pewnym etapie dorówna ona boskości – tak przynajmniej uznał Anthony Levandowski, po sześciu latach zamykając swój technologiczny kościół.

Way of the Future kreował bez wątpienia intrygującą koncepcję – szkoda, że w atmosferze skandalu. Futurystyczny kościół istniał podobno od 2015 roku, gdy Levandowski był jeszcze pracownikiem Google’a. Dziwnym trafem jednak inżynier po raz pierwszy wspomniał o tym projekcie, gdy wszyscy zadawali mu o wiele poważniejsze pytania. W 2017 roku, gdy na jaw wyszły problemy z prawem byłego już wówczas pracownika molocha z Mountain View, ten zaczął roztaczać wokół siebie aurę futurologicznego proroka. Pomysł, by Boga zastąpiła sztuczna inteligencja, trafił na pierwsze strony gazet i rozgrzał opinię publiczną. Niewiele z tego jednak wynikło.

Historia Anthony’ego Levandowskiego fascynuje i przeraża

Anthony Levandowski, Toyota Prius, Mark Harris, The Guardian
Anthony Levandowski za kierownicą Toyoty Prius, w której testował swoje systemy autonomicznego prowadzenia, fot. Mark Harris/“The Guardian”

Urodzony w 1980 roku inżynier, który konstruktorskie talenty objawiał od najmłodszych lat, genialnie rozpoczął nowe tysiąclecie. Jako młody absolwent Berkeley z głową pełną pomysłów ruszył do Doliny Krzemowej. Jeszcze przed trzydziestymi urodzinami wdrapał się na szczyt – niewiele później spadł z niego z ogromnym hukiem. W trakcie pierwszej dekady XXI wieku Levandowski pracował głównie z Sebastianem Thrunem. Panowie brali udział w konkursach technologicznych organizowanych między innymi przez DARPA. W 2007 roku świetnie rokujący duet dołączył natomiast do Google’a. Ich zadaniem była pomoc w rozwoju Street View, z czego wywiązali się doskonale. Dwa lata później – także pod skrzydłami giganta – stworzyli z kolei program Chauffeur (dziś znany jako Waymo).

Celem było opracowanie systemu autonomicznych pojazdów, co – jakby nie patrzeć – do dziś pozostaje wizją futurystyczną. Levandowski, zachęcony sukcesami pierwszych testów, rozpoczął jednak niebezpieczną grę. W pewnym momencie opuścił Google, by w 2016 roku wraz z grupą byłych pracowników firmy założyć Otto. Nie trzeba chyba dodawać, że swoje pomysły Levandowski zabrał ze sobą. Jak się później okazało – wraz z dziesięcioma gigabajtami poufnych danych firmy Waymo. Nowe przedsiębiorstwo zajmowało się natomiast… tym samym, co były pracodawca Levandowskiego.

Co więcej, po zaledwie kilku miesiącach inżynier odsprzedał Otto Uberowi, przy okazji obejmując stery działu ds. autonomicznych pojazdów firmy. Google nie miało oczywiście zamiaru odpuszczać, a Uber szybko zrozumiał, że wdepnął na minę. Wielka kariera Anthony’ego Levandowskiego właściwie zakończyła się w maju 2017 roku. Wtedy też po raz pierwszy usłyszeliśmy o Way of the Future. Twórca kościoła od początku podkreślał, że nie chodzi o wiarę, a oswajanie się ze sztuczną inteligencją. Niewiele jednak można było powiedzieć o działalności tego kościoła. W 2018 roku inżynier postanowił natomiast, że założy kolejny start-up – Pronto AI, którego celem będzie… tworzenie autonomicznych pojazdów, tym razem ciężarowych.

Way of the Future nie zbawił Levandowskiego

Way of the Future, Anthony Levandowski, Justin Sullivan
Anthony Levandowski po zwolnieniu, fot. Justin Sullivan

Koncepcja technologicznego kościoła, jak już wspomniałem, brzmi intrygująco. Niemal pewne jest, że sztuczna inteligencja, o ile ludzkość wcześniej sama się nie unicestwi, w pewnym momencie wyswobodzi się z nakładanych na nią ograniczeń i wkroczy na poziom nieosiągalny dla ludzi. W tym sensie rzeczywiście trudno dyskutować o boskości takiego SI – niezależnie od dogmatów wiary będzie ona bowiem wszechmogąca. Tyle że cała sprawa Way of the Future pozostaje niczym innym jak wydmuszką. Pojawiały się pewne hasła, choć ich treść raczej trąciła myszką – jak gdyby ktoś naoglądał się science fiction rodem z lat 80. Niewiele z tego jednak wynikało.

Samo ujawnienie istnienia Way of the Future przybrało zresztą dziwny charakter. Można uznać je za próbę odciągnięcia uwagi od innych osiągnięć twórcy kościoła… Choć może trafniejsze byłoby określenie kościoła-widmo. Bez siedziby, bez wyznawców, bez rzeczywistej działalności. Wieść o WOTF tak szybko obiegła media, że świat zdążył o nim zapomnieć, zanim dopełnił się upadek Levandowskiego – a więc bardzo szybko. Jeszcze w 2018 roku Uber publicznie przeprosił za współpracę z nim. Nawet Pronto AI w pewnym momencie odwróciło się od niego.

W obliczu sięgającego 179 milionów dolarów pozwu Google’a i wyroku między innymi za szpiegostwo przemysłowe oraz kradzież intelektualną Levandowski został skazany na osiemnaście miesięcy pozbawienia wolności. W międzyczasie ogłosił też bankructwo, a wieść o nim powróciła dopiero przed kilkoma tygodniami. Ostatniego dnia swojej prezydentury Donald Trump ułaskawił liczne grono przestępców – a wśród nich właśnie Levandowskiego.

Jeden z pionierów w dziedzinie pojazdów autonomicznych za dwa tygodnie skończy czterdzieści lat. Nie wiadomo, co teraz zamierza. Być może po raz kolejny wróci do projektowania pojazdów przyszłości, choć po aferze raczej nie budzi zaufania w branży. Wiadomo jednak, że na pewno nie będzie już krzewić wiary w Cyberboga – czego zresztą nigdy zbyt mocno nie robił.

Way of the Future pozostaje niejako tajemnicą. Kościół-widmo właściwie nie działał, a teraz oficjalnie przestał istnieć. Anthony Levandowski po ułaskawieniu wrócił do tego tematu, wyjawiając jedynie, że już w połowie ubiegłego roku rozpoczął proces zamykania kościoła. Cały majątek instytucji – dokładnie 175 172 dolarów – postanowił natomiast przekazać Krajowemu Stowarzyszeniu na rzecz Popierania Ludności Kolorowej (NAACP). Uznał, że ruch ten jest obecnie znacznie ważniejszy niż jego futurystyczne wizje. Wątpliwe jednak, by ta ofiara zapewniła mu odkupienie win.

Anthony Levandowski, AFP
Anthony Levandowski po ułaskawieniu przez Donalda Trumpa, fot. AFP
Autor artykułu
More from Damian Halik

Scarlett Johansson w trailerze “Ghost in the Shell”

Po oficjalnym ujawnieniu informacji, że główną rolę w ekranizacji mangi "Ghost in...
Czytaj wiecej