Antyprzewodnik na 2020

Znacznie trudniej wskazać miejsca na świecie, do których jechać nie warto (albo wręcz nie wolno), niż te, które są z rozmaitych powodów dla turysty ciekawe. Dlatego z zainteresowaniem przyjrzałem się anty-przewodnikowi stworzonemu przez nowojorskie wydawnictwo podróżnicze Fodors, które z myślą o nas, turystach, naszych kieszeniach i bezpieczeństwie podpowiada, których miejsc – z różnych powodów - w 2020 roku unikać.

W ubiegłych latach na tę swojego rodzaju antylistę trafiły m.in. Wenecja, Amsterdam, Santorini czy Dubrownik, miejsca mówiąc delikatnie mające kłopoty z nadmierną liczbą turystów.

Barcelona, Hiszpania

W roku 2020 do grona owego dołącza Barcelona, gdzie overtourism nie jest po prostu niedogodnością, tam dosłownie nie ma już miejsca na więcej zwiedzających.

Mieszkający w pobliżu np. Sagrady Familii żyją w piekle – pisze Fodors, a wynajęcie mieszkania na dłużej jest w Barcelonie właściwie niemożliwe, za sprawą dużo bardziej opłacalnego wynajmu krótkoterminowego.

Obraz Michal Jarmoluk z Pixabay 

Big Sur, USA

W Stanach z kolei, w Kalifornii już zadeptano Big Sur, do czego przyczyniło się nie tylko piękno tego wybrzeża, ale i popularny serial w TV. Region jest nieprzystosowany do obsługi tak wielkiej liczby zwiedzających, brakuje noclegów i… toalet.

Obraz D Thory z Pixabay 

Angkor Wat , Kambodża

Wydawnictwo odradza także podróż do kambodżańskiego Angkor Wat, 900-letnie świątynie są niszczone przez nieodpowiedzialnych turystów, przez odpowiedzialnych zresztą też – wystarczy, że miliony zwiedzających będą „tylko” dotykać bezcenne reliefy, w okolicy Siem Reap brakuje wody, władze zapewniają ją co prawda miastu i hotelom, ale problem z dostępem mają okoliczni rolnicy.

Obraz Sharon Ang z Pixabay 

Bali, Indonezja

Bali natomiast nie radzi sobie z ilością odpadów generowanych przez turystów, prawie 4 tysiące ton dziennie, niewiele pomaga zakaz używania plastikowych toreb i naczyń i tu także jest problem z wodą, mają ją zapewnioną luksusowe wille i hotele, cierpi na tym miejscowe rolnictwo.

Obraz simschmidt z Pixabay 

Hanoi, Wietnam

Pozostając w Azji – Fodors radzi również uważać na ikonicznej Train Street w Hanoi. Turyści niepomni faktu, że pociągi przejeżdżające przezeń są PRAWDZIWE, decydują się na ryzyko zrobienia „efektownych” zdjęć ze składem przejeżdżającym właściwie na wyciągnięcie ręki od wejść do domów. Na wszelki wypadek, słusznie zresztą, zamknięto na tejże ulicy wszystkie knajpy.

Zdjęcie autorstwa Javon Swaby Pexels

Tajlandia

Podczas naszych azjatyckich wakacji unikamy także przejażdżek na słoniach, to rozrywka szczególnie popularna w Tajlandii. Zwierzęta, które nas wożą, są siłą i zbyt wcześnie odłączane od swoich stad, bywają przetrzymywane w strasznych warunkach, bez możliwości ruchu poza swoją „pracą”, bywają fatalnie żywione i – poranione harpunami. 

Zdjęcie autorstwa Harvey Sapir Pexels

Matternhorn, szczyt w Alpach Pennińskich

A propos miejsc „zabójczych” – pisze Fodors – warto pamiętać, że szwajcarski Matterhorn jest górą bardzo trudną, tylko w ubiegłym roku 5 osób straciło życie podczas wspinaczki, warto zatem przemyśleć decyzję o zdobyciu tego szczytu, biorąc pod uwagę swoje doświadczenie, wiek, stan zdrowia, wyposażenie itd.

Obraz Mrexentric z Pixabay 

Kapsztad, Afryka Południowa

Za najbardziej niebezpieczne miasto świata natomiast uznano Kapsztad będący jednocześnie – co wyraźnie się podkreśla – jedną z najpiękniejszych metropolii świata. W 2018 roku popełniono tu 2800 morderstw, ubiegłoroczne statystyki nie są bardziej optymistyczne, chociaż turyści są tu dość bezpieczni, wszystkie bowiem atrakcje Kapsztadu są dokładnie przez władze chronione. Kapsztad to opowieść o dwóch miastach – beztroski dla turystów i koszmaru dla mieszkańców – czytamy.

Wybrzeże Morza Karaibskiego

Zwracają również uwagę także na tajemniczą chorobę, na którą zapada środkowoamerykańska rafa koralowa, owa choroba przenosi się przez wodę i przez dotyk człowieka, dotknięta jest nią rafa u wybrzeży Florydy, Cancun i Cozumel, władze meksykańskie wydały zakaz jakichkolwiek aktywności w oceanie, niestety rafa wciąż obumiera. Jedyne, co możemy zrobić, to używać odpowiednich, ekologicznych kremów do opalania.

Obraz csharker z Pixabay 

Galapagos, Ocean Spokojny

Fodors zadbał także o nasze portfele. Faktycznie unikatowe Galapagos jest jednym z najdroższych miejsc na świecie do zwiedzania, 100-dolarowa opłata za wstęp do parku narodowego dla zagranicznego turysty wzrosła już o 100% i o – 400% dla tych, którzy spędzą w Ekwadorze mniej niż trzy dni. Podkreśla się, że wszystkie te absurdalne opłaty w całości mają być przeznaczone na ochronę tego unikatowego ekosystemu, cóż, z pewnością Galapagos overtourism cierpieć nie będzie.

Obraz Eduardo Ruiz z Pixabay

Metanol, alkohol metylowy

Źle się również dzieje w Ameryce Środkowej, na Dominikanie, w Kostaryce i Meksyku w ubiegłym roku zmarło kilkadziesiąt osób po spożyciu metanolu w oficjalnie sprzedawanych napojach alkoholowych. Tam nie pij – trzeźwo (nomen omen) radzą autorzy zestawienia.

Obraz Free-Photos z Pixabay 

The Business You Might Not Realize You Don’t Want To Support

Wreszcie – jest na liście Fodorsa sieć Dorchester Collection w Wielkiej Brytanii, dodajmy, że w dziale The Business You Might Not Realize You Don’t Want To Support. Właścicielem tych hoteli jest sułtan Brunei, które to państwo w ubiegłym roku wprowadziło nowe prawo dotyczące stosunków homoseksualnych, które były w Brunei zawsze karane więzieniem, obecnie jednak dopuszcza się możliwość wykonania kary śmierci przez ukamienowanie lub biczowanie, i prawo to dotyczy nie tylko mieszkańców Brunei, ale także cudzoziemców, nie-muzułmanów oraz – dzieci.

More from Rafał Turowski

Elfriede Jelinek – WŚCIEKŁOŚĆ

Wściekłość Mai Kleczewskiej w Powszechnym jest jednym z najlepszych spektakli, jakie widziałem...
Czytaj wiecej