Astroland – dla marzycieli, dla rozwoju nauki i technologii.

fot. Astroland Agency
fot. Astroland Agency
Kto nie chciałby polecieć w kosmos? Nawet jeśli nie każdy o tym marzy, fascynacja lotem w nieznane zapewne czasem daje o sobie znać – tu jednak pojawiają się ograniczenia, które odbierają szansę na taką podróż 99% ludzkości... Astroland oferuje jednak klimat kosmicznej przygody i możliwość dołożenia swojej niewielkiej cegiełki do rozwoju technologicznego naszej planety.

Spoglądając w gwiazdy, wielu myśli sobie: fajnie byłoby zostać astronautą. Może w naszym kraju, gdzie przemysł kosmiczny na dobrą sprawę nie istnieje, a pojedyncze wynalazki trafiają w ręce ESA czy NASA, skala tego marzycielstwa nie jest aż tak duża, ale z pewnością niejeden Polak w kosmos chętnie by się udał. Ograniczenia, jakie nakładane są na astronautów, skutecznie mogą jednak storpedować te marzenia. By oficjalnie otrzymać to miano, trzeba wykazać się niebywałym intelektem; wiedzą i umiejętnościami z pogranicza fizyki i inżynierii; ale też predyspozycjami fizycznymi i psychologicznymi. Nawet to nie gwarantuje jednak, że kiedykolwiek odlecimy w nieznane. Już sam udział w obozie przygotowawczym może jednak stanowić niesamowitą przygodę, a właśnie to oferuje Astroland Agency. W dużym skrócie…

Oczywiście znajdą się tacy, którzy powiedzą – hej, przecież kosmiczna turystyka jest już prawie na wyciągnięcie ręki. To po części prawda. Firmy pokroju Virgin Galactic, Blue Origin czy SpaceX od lat mamią nas obietnicą komercyjnych lotów kosmicznych. To droga na skróty, która pozwala ominąć większość wymagań, ale i słono będzie nas kosztować. Co więcej, wciąż nie możemy być pewni, kiedy rzeczywiście tego typu loty zaczną być realizowane, nie zaś tylko reklamowane przez wspomniane firmy. Astroland do tematu kosmicznej turystyki podchodzi jednak od zupełnie innej strony. Nie możemy bowiem liczyć, że firma zabierze nas w komos, ale zamiast tego pozwoli wziąć udział w (niemal) oficjalnym obozie przygotowawczym dla astronautów.

Astroland, czyli kosmos na Ziemi

Na naszej plancie jest kilka miejsc, które z powodzeniem pozwalają symulować nieprzyjazne warunki obcych planet. Są rozrzucone po całej Ziemi i oferują zgoła odmienne doznania, ale łączy je jedno – cywile nie mają tam wstępu. A właściwie nie mieli, ponieważ Astroland Agency chce to zmienić, mając dla agencji kosmicznych ciekawą kartę przetargową:

Inwestowanie w kosmiczne technologie to inwestowanie w innowacje. Astroland zrodził się jako projekt, który pozwoli na testowanie na Ziemi technologii, których obecnie używają jedynie astronauci, ale z powodzeniem można by je zaadaptować na Ziemi, by ułatwić ludziom życie. W przeszłości tak było z choćby GPS-em czy licznymi wynalazkami z dziedziny medycyny.

– David Ceballos, dyrektor generalny Astroland Agency

Innymi słowy, pomysłodawcy Astrolandu chcą zaoferować ekstremalne wakacje dla ludzi żądnych przygód, w trakcie testując nowoczesne, niedostępne zwykłym śmiertelnikom technologie. Brzmi ciekawie, choć i tu nie obeszło się bez sporej listy obostrzeń.

Domorośli astronauci – to coś dla was

Astronauta z Astrolandu
Astronauta z Astrolandu

Jako że “wakacje”, które organizuje Astroland, to nie all inclusive przy drinkach nad brzegiem hotelowego basenu, chętnych czeka sporo testów. Pomysłodawcy projektu w dużej mierze bazują tu na procedurach, według których funkcjonują agencje kosmiczne. Kandydaci będą zatem musieli wykazać się sprawnością fizyczną oraz zdrowiem psychicznym. Pierwszym etapem weryfikacji będzie trzydniowe, zdalne szkolenie, prowadzone przez psychologów lotniczych oraz instruktorów z Europejskiej Agencji Kosmicznej. Następnie zainteresowani będą musieli udać się do Kantabrii w północnej Hiszpanii, gdzie Astroland ma swoje obiekty w tamtejszym Parku Naukowo-Technologicznym. Podczas trzydniowych testów sprawnościowych i psychologicznych uczestnicy przejdą szereg szkoleń, które ostatecznie zweryfikują ich możliwości.

Każdy, kto przetrwa do końca trzydniowej mordęgi i zostanie pozytywnie oceniony przez ekspertów, wreszcie przywdzieje skafander… I dopiero w tym momencie tak na dobrą sprawę rozpocznie się jego “kosmiczna” przygoda na Ziemi. Astroland od lat bada kantabryjskie jaskinie, które w dużej mierze przypominają to, czego agencje kosmiczne spodziewają się po Marsie. Jedna z nich dała początek stacji Ares, która pozwala na symulowanie życia w marsjańskiej kolonii. Uczestnicy zostaną tam odcięci od świata zewnętrznego na trzy dni, zdając się jedynie na samowystarczalne systemy bazy; laboratorium hydroponiczne czy liofilizowaną żywność.

Pierwsi śmiałkowie, chcący przeżyć marsjańską przygodę na Ziemi, fot. Astroland Agency
Pierwsi śmiałkowie, chcący przeżyć marsjańską przygodę na Ziemi, fot. Astroland Agency

Przygoda, jaką przygotował Astroland, może wydawać się dość krótka, ale organizatorzy postawili na intensywność. Jednocześnie całe przedsięwzięcie – poczynając od pierwszych testów, a na opuszczeniu stacji Ares kończąc – ma potrwać aż trzy tygodnie. Więcej o dokładnym planie testów, treningów i misji przeczytacie tutaj. Z jednej strony wyprawa nie jest tania – kosztuje niemal 30 000 złotych (6 750$). Z drugiej jednak, to zaledwie 1/40 kwoty, jaką musielibyśmy wydać na kosmiczny przelot z Virgin Galactic (kiedyś, gdy już na dobre wystartują). Wrażenia może nie przyćmią widoku ziemskiego globu z orbity, ale z pewnością Astroland to opcja dla tych, którzy nie liczą na piękne widoki, a bardziej angażujące doznania.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Polska produkcja wśród 100 najlepszych filmów XXI wieku

Dział kulturalny brytyjskiego "Guardiana" opublikował niedawno ranking 100 najlepszych filmów XXI wieku, kilkukrotnie decydując...
Czytaj wiecej