Atari powraca, ale spróbuje sił w zupełnie innej branży

Wizualizacja hotelu pod szyldem Atari, fot. GSD Group
Wizualizacja hotelu pod szyldem Atari, fot. GSD Group
Od upadku legendy, jaką bez wątpienia było Atari, upłynęły nawet nie lata, a dekady – mimo to marka wciąż obecna jest w świadomości graczy i wiele wskazuje, że na powrocie do łask zależy jej zdecydowanie bardziej niż dawnej konkurencji. Atari przestało już nawet walić do graczy drzwiami i oknami – zamiast tego postanowiło otworzyć własne podwoje.

Retro ma się dobrze i nie odpuszcza, mimo że w branży rozrywkowej ewidentnie czuć już przesyt tego typu treściami. Atari zdaje się jednak mieć plan – a to dużo, biorąc pod uwagę, że firma na poważnie myśli o powrocie. Dość nieoczekiwanie spadkobiercy kultowej marki połączyli siły z przedstawicielami branży… hotelarskiej. Tak zrodził się pomysł, by na rynku, który przecież niejeden tematyczny hotel już widział, pojawiły się przybytki pełne atrakcji dla graczy. Wbrew pozorom pomysł nie jest aż tak kuriozalny, jak mogłoby się wydawać.

Atari powraca. Znowu…

Konsola Atari VCS, która w 2020 roku doczeka się premiery

Na fali retro gamingu niejedna przebrzmiała dawno marka próbowała już powrócić. Od kilku lat rynek zalewają nowe-stare konsole i komputery osobiste pokroju Commodore C64, Segi Mega Drive czy fanowskiej Amigi. Nawet mające się świetnie Nintendo wypuściło przecież “nowe” NESy i SNESy – oczywiście zarabiając krocie na nostalgii. Tym tropem poszło też nowe wcielenie Atari, choć nie do końca. Firma ambitnie postanowiła zademonstrować światu coś nieco innego. Pierwsze zapowiedzi mówiły o odświeżonym Atari 2600 ze stu dwudziestoma klasycznymi grami. Później założenia nieco modyfikowano, aż finalnie pokazano Atariboxa – a właściwie Atari VCS, które wygląda świetnie, oddając ducha retro, ale i może zaskakiwać zawartością. Konsola trafi do sprzedaży w tym roku. Na tym firma Atari jednak nie poprzestaje!

Kilka dni temu poinformowano, że przedsiębiorstwo podpisało umowę z GSD Group z branży hotelarskiej. Na mocy tego dokumentu w Stanach Zjednoczonych mają pojawić się hotele pod szyldem Atari. Świetnie znana graczom nazwa nie będzie oczywiście jedynym, co połączy nowe hotele z kultową marką. Grupą docelową nowej sieci mają być oczywiście gracze, choć nie jest to warunek konieczny. W obiektach standardem mają być atrakcje VR i sprzęt do grania, choć najciekawszym wybiegiem zdają się sale konferencyjne. Te nie są oczywiście niczym nadzwyczajnym zwłaszcza w dużych hotelach, ale sale Atari Hotels mają powstać z myślą o e-sportowcach.

Same zyski, żadnych strat?

Marka Atari wchodzi na rynek hotelarski (wizualizacja), fot. GSD Group
Marka Atari wchodzi na rynek hotelarski (wizualizacja), fot. GSD Group

Umowa między przedsiębiorstwami jest intratna szczególnie z punktu widzenia Atari. Już za samo prawo do wykorzystania identyfikacji wizualnej firmy GSD Group zapłaciło 600 000 dolarów. Do tego Atari, z którego przecież niewiele poza nazwą zostało, może liczyć na 5% zysków z działalności każdego hotelu pod ich szyldem. Pierwszy powstanie w Phoenix, kolejne w Las Vegas, Denver, Chicago, Austin, Seattle, San Francisco i San Jose. Jako starzy wyjadacze GSD Group raczej na tym nie straci, mamy zatem do czynienia z rzadką w biznesie sytuacja win-win.

Ostatecznie o sukcesie zdecydują natomiast gracze, którzy skorzystają (lub nie) z oferty nowej sieci hotelarskiej. Nawet ich nikła liczba nie przekreśli jednak szans na sukces, jeśli firmom uda się wykroić dla siebie kawałek rynku eventowego. Wyobrażacie sobie e-sportowe mistrzostwa, w których nazwie mimowolnie pojawia się Atari? I to tylko dlatego, że zwykło się dookreślać, gdzie dana impreza się odbywa – to brzmi jak darmowy marketing.

Na początku był PONG

Kultowy PONG, który zapoczątkował sukces Atari

Każdy chyba kojarzy tę prostą, a jakże satysfakcjonującą rozgrywkę. W ciągu zaledwie dwóch lat od premiery automaty trafiły do ponad ośmiu tysięcy lokali w USA. Popularność gry była natomiast tak duża, że zwrot kosztów produkcji jednej maszyny przychodził po około dwóch tygodniach od jej uruchomienia. Po tym, jak automaty z 1972 roku okazały się sukcesem, branża stała przed Nolanem Bushnellem i Tedem Dabneyem otworem… lecz już w 1976 roku panowie sprzedali swoje przedsiębiorstwo Warnerowi. Początkowych sukcesów trudno im jednak odmówić.

Pod skrzydłami jednego z obecnie największych koncernów rozrywkowych świata Atari obracało nawet dwoma miliardami dolarów rocznie. Przez firmę przewinęły się także wielkie nazwiska pokroju Jaya Minera (twórca Amigi) czy Steve’a Wozniaka i Steve’a Jobsa! Krach z 1983 roku zmienił jednak wszystko. Atari długo broniło się przed skutkami zawirowań na rynku. Firma robiła, co mogła, ale oczywiście w końcu i ona upadła – ostatnie tchnienie wydając w połowie lat 90. XX wieku, choć już wtedy jej produkty dawno nie miały dla graczy większego znaczenia.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Levi’s x Gorillaz, czyli markowe zrób-to-sam dla fanów

Powiało trochę fanowskimi samoróbkami z czasów, gdy nikt jeszcze nie zaprzątał sobie...
Czytaj wiecej