Gdzie pojedziecie na wakacje w 2017?

Tak, wiem, dopiero listopad, a wakacyjne plany podejmujemy albo późną wiosną, albo – w ogóle – last minute. Tymczasem zdecydowanie warto sobie urlop zaplanować wcześniej, bo jeżeli rezerwujemy bilety i hotele z wyprzedzeniem – są one dużo tańsze. A po drugie – możemy się do takiej podróży lepiej przygotować.

Wassa Żeleznowa u Jaracza

Łódź jesienią jest szczególnie piękna, bo kolory kamienic z żółcią opadających liści tworzą harmonijną całość (sic!). A do tego już przebiera nóżkami nowy Dworzec Fabryczny i za chwilę swoje podwoje otworzy i jeszcze łatwiej, szybkim pociągiem, do samego centrum Łodzi dojedziemy. I pobliski EC1 kusi i Wilczy Młyn i Off-Piotrkowska i sama Piotrkowska też!

Ceremonie Zimowe w Teatrze WARSawy

Co ważniejsze – życie czy śmierć? I co wygra w tzw. ostatecznym rozrachunku? A żałoba – to bycie z żywymi czy z martwymi? A pogrzeb i ślub, w ogóle ceremonie – to ważne są czy nie? A może przykładamy do nich zbyt dużą wagę? Przed 1 listopada rzecz idealna, do przemyślenia różnych naszych sprawek związanych ze sprawami pierwszymi, ostatnimi i ze wszystkim, co w międzyczasie.

Księżycowy Chłopiec w SOHO

Napisana w 1942 roku (a spolszczona dopiero w 2006, wstyd!) książka Raymonda Queneau – Pierrot mon ami – aż prosiła się o inscenizację. Jej bohater, żyjący gdzieś między rzeczywistością a bajką, jest trochę pechowcem, co i raz wyrzucanym z pracy, a na dodatek znajdującym się zawsze w centrum wydarzeń.

Princess Ivona w Syrenie

Na Ivonę do Syreny poszedłem bez wielkich oczekiwań, jak na dyplom, jakim zresztą w pewnym sensie była. A wyszedłem – nieledwie na skrzydłach. Princess Ivona jest bowiem spektaklem po prostu świetnym.

Elfriede Jelinek – WŚCIEKŁOŚĆ

Wściekłość Mai Kleczewskiej w Powszechnym jest jednym z najlepszych spektakli, jakie widziałem w życiu. Poruszający, zdecydowanie niepoprawny politycznie, momentami bluźnierczy. Nie można wyjść z teatru z dobrym samopoczuciem, bo Elfirede Jelinek (wraz z Łukaszem Chotkowskim – dramaturgiem) z przeproszeniem – walą prosto w oczy. I nie są to prawdy, jakie chcielibyśmy o sobie słyszeć.

Foto: Piotr Lis

RIPLEY POD ZIEMIĄ

Mieszka sobie Pan Ripley z piękną młodą żoną gdzieś pod Paryżem, żyje nieźle ze spółki podrabiającej obrazy. Niestety, jakiś nieznośny jankeski kolekcjoner fałszerstwo odkrywa i zaczynają się trudności. Musi więc Ripley działać. Tyle w największym skrócie, szczegółów zdradzać nie będę, bo to kryminał, choć wiadomo, kto zabije i dlaczego, ale to w tej opowieści ważne najmniej.

Teatry poza Warszawą – przegląd premier

Przegląd premier teatrów pozawarszawskich rozpocznę od Wrocławia i sytuacji Teatru Polskiego. Jak z pewnością wiecie, doszło tam do nieprzyjemnej sytuacji związanej z odwołaniem dotychczasowego dyrektora – Krzysztofa Mieszkowskiego i powołaniem nowego – Cezarego Morawskiego. Nie chciałbym dołączać do chóru krytyków tej czy innej nominacji, zwracam jednak uwagę, że zamordowano tamże (i to bez białych rękawiczek) ideę konkursów. Jeśli traktować je poważnie – mogą być naprawdę sensowym sposobem powoływania szefów placówek np. kulturalnych. Tymczasem tam – jednym ruchem, partyjnym zresztą, ten sens wypaczono. Po prostu szkoda. Świetnego zespołu i fantastycznego teatru. Krystian Lupa już w Polskim nie reżyseruje, kto się zdecyduje na współpracę z Polskim w takiej atmosferze? Żal. I zażenowanie.

Nowy sezon czas zacząć!

Jeden z niewielu powodów, dla których jesień jest lepsza od wakacji, to fakt, że teatry wracają po letniej przerwie do pracy i kuszą widzów premierami. W nadchodzącym sezonie kilka z nich zapowiada się całkiem seksownie i chciałbym na nie zwrócić Waszą uwagę.

HEN. Na północy Norwegii – Ilona Wiśniewska

Jeśli szukacie lektury na wakacje, a przypadkiem wybieracie się w tropiki, proszę się nie wahać! Hen świetnie zrównoważy upał lapońskim mrozem i wiatrem. Jest znakomicie napisanym, poruszającym wyobraźnie reportażem o miejscu na końcu mapy.

Hanya Yanagihara – MAŁE ŻYCIE

Nie wiem, czy Małe Życie jest arcydziełem, ale bez wątpienia jest świetnie napisaną, bardzo wciągającą, mądrą i… dojmująco smutną książką. Jest taką opowieścią, której bohaterów kochamy, do których się przywiązujemy i za których trzymamy kciuki.

Coming Out, Teatr Dramatyczny w Warszawie

COMING OUT W TEATRZE DRAMATYCZNYM

Warszawski Teatr Dramatyczny nie tylko przez cały lipiec intensywnie gra na wszystkich czterech scenach (i widzowie mogą nadrobić zaległości teatralne z całego sezonu), ale także dał premierę. Uprzedzam jednak – Coming out nie jest spektaklem, który wprawia w letni nastrój. Raczej przeciwnie.

Szkoda, że jest nierządnicą, fot. Marta Ankiersztejn

Szkoda, że jest nierządnicą – John Ford

Tekst Johna Forda liczy sobie lat ponad trzysta, ale na scenie Teatru Polskiego brzmi jakby powstał nieledwie wczoraj. To zasługa fantastycznego przekładu Ludmiły Marjańskiej, ale również – a może przede wszystkim aktorów, którzy – widać to wyraźnie – tym tekstem się po prostu bawią.

Małe eksperymenty ze szczęściem

Małe eksperymenty ze szczęściem. Sekretny dziennik Hendrika Groena, lat 83 i ¼

Jeśli jesteście w okolicach czterdziestki, to prawdopodobnie zaczytywaliście się (oraz oglądaliście w TV) dziennik Adriana Mole’a. Pamiętacie, o trudach dojrzewania… Było to cudownie zabawne, chociaż w miarę jak Adrian dorastał, jego dzienniki robiły się coraz mniej śmieszne. No cóż… Teraz Adrian jest właśnie po czterdziestce, czy za kolejne czterdzieści lat będzie jak Hendrik?

Matki i synowie, fot. Kasia Chmura-Cegiełkowska

Matki i synowie – Terence McNally

„Matki i synowie” w warszawskiej Polonii tylko pozornie jest spektaklem o tolerancji, o gejach i o AIDS. Owszem, świetny tekst McNally’ego jest głośnym i dość jednoznacznym głosem w tej dyskusji, także o związkach jednopłciowych, ale przed wszystkim to dojmująca analiza matczynej miłości.

fot. Magda Hueckel

KSIĘGI JAKUBOWE

Ewelina Marciniak zdecydowała się na ruch bardzo odważny. Świetna, bardzo obszerna książka Olgi Tokarczuk o sekcie Jakuba Franka, zdecydowanie bowiem bardziej nadawałaby się na film – czy też raczej – na cały serial.

Foto Rafał Turowski

Nad litewskim Bałtykiem

Nie mam nic przeciwko polskiemu Bałtykowi, przeciwnie – sądzę, że na naszym wybrzeżu można znaleźć jedne z najpiękniejszych plaż w Europie. Ale na majówkę i inne długie weekendy rodacy ruszają nad morze – mówiąc delikatnie – w znacznej masie, którą widuję codziennie na Marszałkowskiej. Chcąc więc mieć odrobinę jodu tylko dla siebie wybrałem się na Litwę.