Zacznij rzucać piłeczką i miej po chwili doskonały beat. Takie rzeczy tylko z Oddball

Oddball
Automaty perkusyjne prawie zawsze przybierają formę precyzyjnych narzędzi, obsługiwanych z poziomu jakiegoś komputera czy konsolety. Tymczasem Oddball proponuje zupełnie nowe podejście. Takie, które będzie wymagało od nas ruchu.

Wykonawcy opierający swoją muzykę na rytmie i beacie bywają szczególnie ekspresyjni. Wystarczy spojrzeć na dowolnego rapera. Mało który nawija rymy stojąc na baczność, większość kiwa głową, rusza kolanami, wymachuje ramionami i bawi się dłońmi. To naturalny odruch naszego ciała. Dlatego nie ma się co dziwić, że prawie każdy perkusista stroi przedziwne miny podczas gry.

Od wielu lat nie potrzebujemy jednak prawdziwych perkusistów, by komponować beat. Dzięki wynalazkowi, jakim jest automat perkusyjny, producent w studiu może zaprogramować perkusję, by ta wybijała odpowiedni beat. Taka maszyna nie potrafi (jeszcze) tyle, co dobrze wyszkolony bębniarz, ale przecież nie każdy utwór czy piosenka muszą mieć złożoną linię rytmiczną.

Oddball

Oddball to automat perkusyjny, który łączy ruch i muzykę. Ma formę… piłeczki.

Wspomniana piłeczka jest sparowana przez Bluetooth z naszym telefonem i z zainstalowaną na nim odpowiednią aplikacją. Jest też wyposażona w zestaw czujników, które wykrywają moment, w którym piłka odbija się od jakiejś powierzchni. Jak już zapewne się domyślacie, każde odbicie tworzy jedno uderzenie syntetycznej perkusji. Przy czym im mocniej nią rzucimy, tym mocniejsze zostanie zarejestrowane uderzenie.

Całość trafia do aplikacji, z której możemy zapis wyeksportować lub nanieść na niego odpowiednie poprawki. Takie jak tworzenie pętli beatów, zmiana ich brzmienia czy montowanie różnych sekwencji. Można więc bawić się ze znajomymi w odbijanie piłeczki od różnych powierzchni, a po zabawie mieć jej swoisty zapis, który równie dobrze może się okazać doskonałym podkładem pod jakiś hip-hopowy przebój.

Oddball

Oddball pojawi się w sprzedaży na początku przyszłego roku, w cenie ok. 250 zł. Pomysłodawcy gadżetu aktualnie zbierają na niego fundusze za pośrednictwem platformy Kickstarter. Pomysł cieszy się jednak dużym zainteresowaniem, mimo relatywnie wysokiej ceny samej piłeczki. Nie dziwię się: sam bym chciał mieć taką, gdybym miał jakieś 15 lat mniej.

Autor artykułu
More from Maciej Gajewski

A co powiesz na dodatkowy monitor… dla twojego telefonu?

Coraz więcej producentów telefonów próbuje nas przekonać, że ich produkty z powodzeniem...
Czytaj wiecej