Avengers: Wojna bez granic – 10 lat czekania

Doczekaliśmy się. Po przeszło dekadzie, odkąd na ekranach kin mogliśmy zobaczyć pierwszy film w uniwersum Marvela, właśnie mamy okazję oglądać finał całej „afery“. No… prawie.

Prawie, bo to dopiero pierwsza część finału. Ostateczne starcie grupy superbohaterów zostało podzielone na dwa filmy. Kolejny wejdzie na ekrany w maju 2019 roku, więc pozostanie nam nieco poczekać, ale na szczęście nie jest to okres kilku lat. Gdy w 2008 roku dane nam było obejrzeć pierwszego “Iron Mana”, nikt chyba nie spodziewał się, co się wydarzy w najbliższych latach. Pamiętam, jak sam nie byłem do końca przekonany, czy ten film będzie czymś dobrym, ale po seansie nic już nie pozostawało z tych myśli. Kiedy dowiedziałem się, że będą kolejne filmy o superbohaterach, a następnie wszyscy spotkają się w “Avengers”, wciąż nie wierzyłem w powodzenie całego projektu. Na szczęście okazało się, że się myliłem.

Całość podzielono na trzy fazy. Fazę I zwieńczał wspomniany film “Avengers”. Fazę II,” Avengers: Czas Ultrona”. Natomiast Fazę II i zarazem całość kończy “Avengers: Wojna bez granic”, a ostatecznie film planowany na przyszły rok. Jest to chyba największa seria w historii kina (no dobrze, filmów o Jamesie Bondzie było jednak o kilka więcej, ale nie na długo tak pozostanie), jak i jedyne tego typu uniwersum – DC Comics coś tam jeszcze ostatnio próbowało, jednak nie mają szans z Marvelem. Trzeba przyznać, że Marvel wraz z Disneyem dokonali rzeczy, na pierwszy rzut oka, niemożliwej. Stworzyli już 19 filmów o superbohaterach, z których każdy łączy się w całość z poprzednimi i nadchodzącymi produkcjami. To niezwykłe, że udało się utrzymać taką spójność, tym bardziej, że przecież za te filmy odpowiedzialni są różni scenarzyści, reżyserzy i całe ekipy. Jestem pod naprawdę wielkim wrażeniem.

Na tę chwilę czekałem

Znam osoby, które nie przepadają za filmami z MCU (Marvel Cinematic Universe). Uważają one, że każdy film jest taki sam, że się one nudzą po obejrzeniu przynajmniej kilku pozycji. Osobiście do nich nie należę, ponieważ uwielbiam chyba każdy z wyprodukowanych dotąd filmów uniwersum. Co prawda, niektóre z nich lubię bardziej, inne mniej, ale każdy z nich widziałem przynajmniej dwa razy i zawsze chętnie do nich wracam. Od momentu, kiedy było wiadomo, w jaką stronę wszystkie filmy zmierzają i gdzie się spotkają, z jeszcze większą ciekawością wypatrywałem kolejnych tytułów, które mają się pojawić. Byłem niesamowicie ciekaw, jak cała historia się potoczy i jaką rolę odegrają w niej poszczególni bohaterowie. Teraz będę miał szansę się o tym przekonać.

Za 19. film MCU odpowiedzialni są bracia Russo, którzy stworzyli już dwie wcześniejsze odsłony przygód Kapitana Ameryki (“Zimowego żołnierza” oraz “Wojnę bohaterów”), spod ich rąk także wyjdzie przyszłoroczny „finał finałów“. Jak dotąd nie zawiodłem się na nich i po pierwszych recenzjach nowych Avengersów wywnioskowałem, że bracia doskonale czują klimat tych bohaterów i zapowiada się nie lada rozrywka.

Film miał swoją polską premierę wczoraj, jednak już od środy można go było oglądać na pokazach przedpremierowych. Ja niestety mam jeszcze swój pierwszy seans przed sobą i przez to, codziennie boję się trochę wchodzić do Internetu. Boję się potencjalnych spoilerów oraz hype’u, jaki tworzy się wokół tego filmu. Co prawda szanse na to, żebym się nim zawiódł, są bardzo małe, ale nie chcę się jednocześnie za bardzo nastawiać. Moje oczekiwania są takie, że chcę się po prostu dobrze bawić, tak jak bawiłem się na niemal każdym filmie Marvela.

Co tu dużo pisać, myślę że na ten film nie pójdą tylko ci, którzy lubią uniwersum. Każda inna osoba na pewno już była, albo pójdzie do kina w najbliższych dniach. Nie ma co się dziwić, podobno to najlepszy film z dotychczasowych. Ja muszę czekać do poniedziałku. Po nim, jutra może nie być.

Jeżeli jesteście ciekawi, co o filmie oraz o całej historii, jaka stoi za MCU, myślą twórcy dotychczasowych filmów, koniecznie obejrzyjcie poniższy materiał. Na koniec zapraszam Was wszystkich do kina na “Avengers: Wojna bez granic”.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Kolejne sukcesy „Zimnej wojny”

Film, o którym słyszał niemal każdy, bo w kończącym się właśnie roku,...
Czytaj wiecej