Badeński riesling i szparagowy zawrót głowy…

szparagi
Szparagowe szaleństwo wybucha razem z wiosną, ale tylko na dwa miesiące. Koniec kwietnia, a w zasadzie maj, jest miesiącem otwierającym sezon na szparagi, który trwa jeszcze w czerwcu. W tym czasie możemy do woli cieszyć się białymi, zielonymi oraz fioletowymi szparagami. Są one wspaniałym materiałem na główne danie lub też jako dodatek do różnych potraw. Co najważniejsze, szparagi fantastycznie łączą się z winem.

Sezon na szparagi trwa bardzo krótko. Dostępne ledwie przez dwa miesiące, bardzo chętnie goszczą na naszych stołach w najróżniejszych postaciach. Te jedne z najstarszych warzyw znanych człowiekowi. Znane już były w starożytności za sprawą swoich właściwości leczniczych, a zarazem pełniły ważną rolę symboliczną. Świadczyć o tym mogą umieszczane na egipskich sarkofagach inskrypcje przedstawiające właśnie szparagi. Delektowali się nimi również starożytni Grecy, Rzymianie oraz Chińczycy, którzy stosowali je w medycynie. Najczęściej do leczenia chorób związanych z krążeniem, nerkami, cukrzycą, schorzeniami skóry oraz do zapobiegania impotencji. W niektórych krajach do dnia dzisiejszego uznaje się szparagi za roślinę leczniczą.

Jak podają źródła, do Europy szparagi dotarły w średniowieczu, lecz istnieją pewne poszlaki, iż w nielicznych częściach Starego Kontynentu, uprawiano je już wcześniej. Nie mniej jednak, średniowiecze to czas, kiedy szparagi zyskały na popularności w szczególności w Anglii, Niemczech i Francji. W Polsce szparagi pojawiły się dopiero w XVIII wieku, jednak w tamtych czasach był to rarytas i tylko zamożni mogli się nimi cieszyć. Obecnie znów zyskują na popularności i goszczą na polskich stołach. Dostępne są białe, zielone i fioletowe odmiany. Każda z nich zaskakuje innym, jakże ciekawym smakiem.

Białe, zielone, fioletowe – kolor ma znaczenie!

Szparagi zielone – to odmiana rosnąca nad powierzchnią ziemi, gdzie dzięki promieniom słońca nabierają zielonej barwy. Są najbardziej aromatyczną i wyrazistą w smaku odmianą, na tyle wdzięczną, że nie ma potrzeby obierania ich przed gotowaniem (należy jednak pamiętać o przycięciu zdrewniałych końcówek). Posiadają cenne źródło minerałów; potas, magnez, wapń oraz fosfor.

Szparagi białe – charakteryzują się tym, iż w przeciwieństwie do odmiany zielonej, rosną pod ziemią. Bez dostępu światła dziennego, nie wytwarzają żadnego barwnika. Ta odmiana charakteryzuje się bardzo łagodnym smakiem i aromatem. Są twardsze od swoich poprzedników i wymagają przed obróbką cieplną dokładnego obrania zdrewniałych części.

Szparagi fioletowe – to odmiana porastająca dość nisko ziemi. Zawierają mniejszą ilość cukrów oraz błonnika. Jest to odmiana dość trudna w uprawie. Wymaga szczególnego nadzoru podczas dojrzewania oraz zbiorów, ponieważ zbyt długo przetrzymana może przebarwić się na zielono.

Choć każda z tych odmian znajdzie swoje miejsce w kuchni, tą najbardziej popularną i wykorzystywaną, jest odmiana zielona. Można przygotować je w najróżniejszy sposób. Gotowana w wodzie, na parze, na patelni, w piekarniku, na grillu oraz w mikrofalówce. Może stanowić danie główne, być przystawką lub też dodatkiem do najróżniejszych sałatek.

Najprostszym i zarazem najszybszym przepisem na wykorzystanie szparagów jest podsmażenie ich na maśle oraz polanie podsmażoną również na maśle, bułką tartą. Można również wykorzystać je w risotto, zapiec pod sosem beszamelowym, użyć z makaronem. Przepisów jest bez liku, a internet, aż prześciga się w propozycjach na wykorzystanie tego wiosennego warzywa.

Smażone szparagi w szynce parmeńskiej z sosem beszamelowym i sadzonym jajkiem.

Ta dość szybka w przygotowaniu potrawa, wymaga gotowania szparagów przez około 2 minuty (wrzuconych na wrzącą wodę). Następnie zawinięcia w plastry szynki parmeńskiej i smażenia, do czasu zrumienienia się szynki. Całość polana sosem beszamelowym, w którego skład wchodzi mleko, mąka, masło, gałka muszkatołowa, pieprz i sól. Do tego jajko sadzone, a całość przyprawiona świeżo zmielonym kolorowym pieprzem. Delikatnie chrupiące szparagi przypominające w smaku kalafiora oraz fasolkę szparagów. Wraz z wysmażoną, lekko słonawą, ale wyrazistą szynką parmeńską, w połączeniu z delikatnością jajka sadzonego oraz wyrazistego na finiszu sosu beszamelowego, tworzą kompozycję smaków. Sprawia, iż pragnie się sięgnąć po butelkę dobrze schłodzonego, wytrawnego rieslinga.

Von Göler Riesling Trocken 2017

riesling

Sięgając po butelkę wytrawnego rieslinga warto zwrócić uwagę czy ma w sobie tyle wytrawności, aby właściwie komponowało się z potrawą o dość znacznej złożoności smaków. W tym przypadku wybierając Von Göler Riesling Trocken 2017, który dostępny jest w przystępnej cenie w jednej z sieci marketowych, trochę minąłem się z doborem. Nie chodzi mi w tym przypadku o złe wino.

Wino jest bardzo ciekawe, świeże i owocowe, z dominującymi nutami zielonego jabłka, kwiatów oraz nut cytrusowych. W smaku średnio intensywne, jednakże z brakiem charakterystycznej dla tego szczepu kwasowości oraz mineralności.

Mimo zapewnień producenta, iż wino jest wytrawne (trocken), skłania się bardziej w kierunku półwytrawności. Przykryta zostaje za sprawą złożoności smaku szparagów oraz wyrazistości podpieczonej szynki parmeńskiej. Myślę, iż Von Göler Riesling Trocken 2017, bardziej sprawdziłby się z karmelizowaną cebulą, kozim serem. Ewentualnie z miksem sałat wraz ze smażonymi w miodzie kawałkami kurczaka z grzankami i sosem balsamicznym.

A do smażonych szparagów w szynce parmeńskiej następnym razem sięgnę po wytrawnego Rieslinga od Weingut Rappenhof 2017, ewentualnie po Hochheimer Kirchenstück Riesling Trocken 2016 z winiarni Domdechant Werner, będąc pewnym, iż wytrawność, mineralność oraz struktura wina, stworzą wspaniały mariaż.

Autor artykułu
More from Olaf Kuziemka

Wino na świątecznym stole

Jeśli wino na święta, to jakie?
Czytaj wiecej