Bajki opowiedziane na nowo

Nastały czasy, w których coraz rzadziej wymyśla się nowe rzeczy. To samo tyczy się kina. bardzo dużo produkcji to remaki lub kontynuacje. Disney idzie w tym jeszcze dalej i zaczął na nowo opowiadać własne historie.

Nastały czasy, w których coraz rzadziej wymyśla się nowe rzeczy. To Samo tyczy się kina. Bardzo dużo produkcji to remaki lub kontynuacje. Disney idzie w tym jeszcze dalej i zaczął na nowo opowiadać własne historie.

Może się to wydać dziwne, ale tak właśnie się dzieje. Wytwórnia, która na całym świecie najlepiej znana jest z filmów animowanych, bawiących nas już od 80 lat postanowiła wypuszczać nowe wersje swoich animacji. Nie jest jednak tak, jak mogłoby nam się wydawać i nie będą to klasyczne opowieści w odsłonach grafiki komputerowej, a aktorskiej. Kilka takich filmów już powstało i Disney, patrząc po ich planach wydawniczych, będzie się tej koncepcji mocno trzymał.

W 2014 do kina wszedł film Czarownica z Angeliną Jolie, będący opowieścią o Diabolinie — postać ta jest znana z klasycznej już opowieści o Śpiącej królewnie. Nie była to do końca animacja przeniesiona do świata aktorskiego, a znana nam historia opowiedziana w nowy sposób, z perspektywy Diaboliny. Sam film nie okazał się hitem, a na pewno nie takim jak chciałby tego Disney — nie zyskał on ani przychylności krytyków, ani widzów, na co wskazuje box office — ale przetarł szlaki. Zaskakuje to, że zapowiedziana jest kontynuacja tego tytułu.

Kolejnym filmem był Kopciuszek. Tu już mieliśmy do czynienia z niemal kopią 1:1, w porównaniu z wersją animowaną. Jak dla mnie był to strzał w dziesiątkę. Historia jest bardzo dobrze znana i lubiana, jednak nie sprawiało to żadnego problemu, by film był świeży i wciągający. Ludzie odpowiadający za casting dobrze się tu sprawdzili, a wybranie na reżysera Kennetha Branagh było najlepszą z możliwych decyzji. Całość wyglądała zjawiskowo i była to wspaniała baśń, którą można śmiało polecić nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Magia Disneya zadziała tu znacznie bardziej niż w przypadku Czarownicy.

Na ekrany naszych kin wchodzi właśnie kolejna aktorska wersja dobrze znanej animacji. Tym razem przyszła kolej na Piękną i Bestię. W role główne wcielają się tutaj Emma Watson oraz Dan Stevens, a w pozostałych rolach zobaczymy między innymi Luke’a Evansa, Kevina Kline’a, Ewana McGregora czy Emmę Thompson. Na ten film czekam od jakiegoś czasu i jestem strasznie go ciekaw, gdyż jest to jedna z moich ulubionych animacji Disneya, plus uwielbiam Emmę Watson. Z relacji niektórych osób, które już miały okazję zobaczyć film wynika, że podobnie jak w przypadku Kopciuszka, jest on niemal dokładną kopią oryginału. Nie jestem do końca pewien, czy to dobrze wypadnie, czy źle, ale na pewno chętnie przejdę się na seans do kina.

W zeszłym roku powstała również aktorska wersja Księgi dżungli, która miała zjawiskowe efekty specjalne i chociażby dla nich warto ten film zobaczyć. Disney bardzo skutecznie realizuje nowe wersje swoich dobrze znanych historii. W planach są jeszcze takie filmu jak Mulan, Aladdyn, Dumbo, Król lew (który zostanie wyreżyserowany przez Jona Favreau, twórcę m.in. wspomnianej Księgo dżungli), a także Cruella, która ma przedstawiać historię 101 dalmatyńczyków z perspektywy Cruelli de Vil.

Jak widać, trochę się będzie działo. Kiedy tak patrzę na te plany wydawnicze, to mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony cieszę się, że na nowo będę mógł się spotkać z lubianymi i dobrze mi znanymi bohaterami, którzy towarzyszyli mi w okresie dorastania. Lubię do nich wracać. Jednak wydaje mi się, że nie ma już oryginalnych pomysłów — a przynajmniej jest ich coraz mniej. Maszynka do robienia pieniędzy rozpędziła się już tak bardzo, że wykorzysta każdą okazję do tego, by trochę dodatkowych dolarów wpadło do puli. Wiem, że współczesnym dzieciom animacje sprzed wielu lat, jeszcze zanim na dobre zagościła u nas grafika komputerowa, mogą wydać się mało atrakcyjne. Jednak czy aż tak się one zestarzały? To doskonałe produkcje, które dla mnie są nie tylko naładowane emocjami z młodzieńczych lat, ale przede wszystkim do niemal perfekcyjnie zrealiowane filmy, które w dalszym ciągu dobrze się ogląda. Wierzę, że Disney tych filmów nie zepsuje, zastanawiam się po prostu czy na pewno jest sens tworzyć wszystko na nowo. Może, zamiast tego lepiej by było spróbować dać nam całkowicie nowe produkcje, które — podobnie jak te animacje sprzed lat — na zawsze zapadną nam pamięć i będą doskonałą rozrywką dla wielu pokoleń. Trzymam mocno kciuki za to, by Disney był płodny w pomysły i wciąż urzekał nas swoją magią.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Sens rankingów podsumowujących miniony rok.

Witajcie w nowym roku. 2017 przywitał nas przede wszystkim niezłymi mrozami, ale...
Czytaj wiecej