Banksy znów źle zrozumiany… Nie tnijcie swoich kolekcji!

Banksy – "Girl with Ballon" – oryginalny mural na Waterloo Bridge (South Bank, Londyn, Wielka Brytania), fot. Dominic Robinson (2004)
Banksy – "Girl with Ballon" – oryginalny mural na Waterloo Bridge (South Bank, Londyn, Wielka Brytania), fot. Dominic Robinson (2004)
Nie milkną echa ostatniego performance'u Banksy'ego. Po tym, jak licytowana w domu aukcyjnym Sotheby's "Dziewczynka z balonikiem" stała się wartą dwa miliony funtów kupką pociętego papieru, zdążyli znaleźć się już eksperci, którzy widzą w tym mistyfikację, ale i tacy, którzy swe własne kolekcje postanowili pociąć, by także podwoić ich wartość. Nie o to brytyjskiemu guru street artu chodziło...

Zapewne słyszeliście, co stało się 5 października w domu aukcyjnym Sotheby’s. Z kronikarskiego obowiązku przypomnę więc tylko, że jednym z przedmiotów, które poszły wówczas pod młotek, była “Dziewczynka z balonikiem” Banksy’ego. Licytacja dobiła do rekordowej kwoty 1 043 000 funtów, lecz tuż po jej zakończeniu… obraz uległ samozniszczeniu. Szok na twarzach uczestników aukcji był nie do opisania, a debata w mediach trwa po dziś dzień. Sam Banksy pochwalił się swoim kolejnym performance’em za pośrednictwem oficjalnego Instagrama. Nagranie opatrzył słowami Michaiła Bakunina, rosyjskiego rewolucjonisty i anarchisty: “Chęć niszczenia jest również twórczą potrzebą” (choć sam zasugerował, że cytuje Pabla Picassa). Bardzo szybko okazało się, że słowa te idealnie oddają stan współczesnego rynku sztuki. Zniszczone dzieło wyceniono bowiem na ponad dwa miliony w brytyjskiej walucie. Chyba nie do końca o to chodziło autorowi.

Uliczny fenomen na salonach

Banksy – "Girl with Ballon" – obraz zniszczony podczas aukcji w Sotheby's (5.10.2018), fot. Banksy(?)/ Instagram
Banksy – “Dziewczynka z balonikiem” zniszczona podczas aukcji w Sotheby’s (5.10.2018), fot. Banksy(?)/ Instagram

To nie pierwszy raz, gdy pod młotek trafił reprint słynnego muralu, pierwotnie namalowanego w 2002 roku na londyńskim Waterloo Bridge. Oryginalnych kopii powstało w przeszłości wiele. Tylko tych sygnowanych przez autora istnieje aż 175. Niesygnowanych – podobno – 600. Nie powinno więc dziwić, że dotąd osiągały one na aukcjach wartość od kilku do kilkudziesięciu tysięcy. Zresztą sam malunek także pojawiał się na murach kilkukrotnie. Jeden z nich usunięto z fragmentem ściany i w 2015 roku sprzedano za pół miliona w brytyjskiej walucie. Ostatnie wydarzenia sugerują jednak, że słynący z antykonsumpcjonistycznego podejścia Banksy chyba nie do końca pogodził się z losem swoich dzieł.

Z biegiem lat, coraz większą zuchwałością oraz stale rosnącą popularnością Brytyjczyka, wartość jego prac zaczęła rosnąć. Efektem jest właśnie 1 042 000 £, jakie ostatecznie zapłacono za wspomnianą “Dziewczynkę z balonikiem”. Osobisty rekord (pobity dziesięciokrotnie), który dzień później zwiększył swoją wartość dwukrotnie, stał się najdroższym performance’em w historii sztuki. Wszystko to jednak działa wbrew filozofii, jaką Banksy zdaje się przekazywać za pośrednictwem swych prac. Na nic wygłupy jak podmienianie obrazów w najsłynniejszych muzeach świata. Na nic happeningi w ogrodach zoologicznych, nagłaśnianie problemu izraelskiej okupacji terenów Palestyny czy ośmieszanie ludzkich zapędów. Pamiętacie, jak w 2013 roku Banksy postawił w Central Parku straganik, na którym za 60 $ można było kupić jego prace? Uznano je za drogie, mało interesujące, zbędne rupiecie. Banksy sprzedał wówczas zaledwie trzy egzemplarze, które następnie wyceniono na 120 000 dolarów.

Wszystko to miało ośmieszać konsumpcjonizm i poniekąd tak właśnie było, ale jego próby rozbijały się o pytanie: kto bogatemu zabroni? Banksy – chcąc czy nie – wywołał bum na sztukę uliczną. Wielu street artowych autorów skorzystało na tym finansowo. Brytyjczyk też raczej nie narzeka. Sęk w tym, że jego sztuka przestała wyrażać cokolwiek poza popularnością. Przynajmniej zdaniem kupujących, którzy wydają setki tysięcy funtów na obrazy, krytykujące… konsumpcjonizm.

Nie tylko dziewczynka z balonikiem odleciała

Bezmyślnie pocięty reprint Dziewczynki z balonikiem, fot. MyArtBroker
Bezmyślnie pocięty reprint Dziewczynki z balonikiem, fot. MyArtBroker

Wydarzenia z 5 października odbiły się głośnym echem. Z racji tego, że Sotheby’s jest jednym z największych domów aukcyjnych na świecie, zaczęto węszyć spisek. Zdaniem Josha Gilberta “Dziewczynka z balonikiem” ma się dobrze. Artysta z Chicago neguje możliwość uzyskania takiego cięcia, jakie zobaczyli obserwatorzy aukcji, przez takie ostrza, jakie Banksy pokazał na swoim Instagramie. Trudno mu też uwierzyć, by pracy nie sprawdzono przed wystawieniem jej na aukcji. Także zdalnie sterowaną niszczarkę ktoś musiał włączyć. Banksy musiałby więc współpracować z którymś z pracowników lub mieć przyzwolenie władz Sotheby’s. Mistyfikacja? Podwójne dno? Dwa egzemplarze w ramie, z których oryginał został zwinięty, a pocięto jedynie fragment kopii? Pytań jest wiele, zwłaszcza że w tej sytuacji wygrani byli wszyscy: dom aukcyjny, autor pracy i zwycięzca licytacji. Jedno jest pewne: Banksy znów zaczarował opinię publiczną.

Za rozgłosem, jaki wywołał Banksy, kryje się też pewne smutne zjawisko. Dotąd “efektem Banksy’ego” nazywano rosnącą popularność street artu, na której zyskali także inni reprezentanci gatunku. Teraz określenie to może natomiast wyrażać bezmyślność i zaślepienie w pogoni za pieniędzmi. Bardzo szybko znaleźli się bowiem ludzie, którzy… postanowili pociąć swoje kolekcje.

6 października skrzynkę mailową portalu MyArtBroker – platformy aukcyjnej służącej do handlu dziełami sztuki – zalały pytania od szczęśliwych posiadaczy (rzekomo oryginalnych) reprintów. Jak łatwo się domyślić, chcieli oni wiedzieć, czy tnąc swoje obrazy, zwiększą ich wartość rynkową. Ba, ta sama platforma poinformowała też, że nie każdy z zainteresowanych czekał na odpowiedź. Efekt? Zniszczenie reprintu wartego około 40 000 funtów. Mowa oczywiście o przypadkach jednostkowych, ale raz jeszcze konsumpcjonizm zadziałał zwodniczo. Brak tu zarówno instynktu samozachowawczego, jak i zrozumienia dla zasad, w oparciu o które funkcjonuje rynek sztuki. Nie fakt pocięcia sprawia bowiem, że zlicytowana w Sotheby’s “Dziewczynka z balonikiem” jest obecnie warta dwa miliony funtów. To Banksy swym świadomym działaniem sprawił, że reprint muralu urósł do rangi performance’u, którego wartość wyceniono tak wysoko.

W pełni świadomie, czy nie, Banksy wymierzył więc światowej społeczności kolejną ważną lekcję.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Serialowy “Król” Twardocha coraz bliżej – ruszają zdjęcia

Polska kinematografia (z małymi wyjątkami) może pozostawiać wiele do życzenia, ale na...
Czytaj wiecej