Behemoth oficjalnie jest najsłynniejszym polskim zespołem

Kadr z teledysku do "Wolves ov Siberia" z płyty "I Loved You at Your Darkest" zespołu Behemoth, fot. Mystic Production
Kadr z teledysku do "Wolves ov Siberia" z płyty "I Loved You at Your Darkest" zespołu Behemoth, fot. Mystic Production
Przedstawiciele polskiej kultury nie zawsze mają po drodze z gustami rodaków. W tej sytuacji są tylko dwa wyjścia – dopasować się lub robić swoje i sprawiać, że o skarbach narodowych dowiadujemy się z zachodnich serwisów. Nie muszę chyba mówić, w której grupie znajdują się członkowie zespołu Behemoth. Lista magazynu "Billboard" jedynie potwierdza słuszność tego wyboru.

Najważniejsze muzyczne notowanie na świecie tylko czterokrotnie gościło w swym gronie Polaków. Poczynając od debiutanckiego 149. miejsca w 2007, a kończąc na tegorocznym 19. na listach sprzedaży płyt magazynu “Billboard”. Mówię “my”, bo jest się z czego cieszyć – tak zwyczajnie, po ludzku. Może nawet nieco patriotycznie. Jest tylko jeden problem… każdy z tych czterech sukcesów to zasługa grupy Behemoth. Nie muszę chyba mówić, że deathmetalowa ekipa z Gdyni nie ma u nas najlepszej prasy. Fakt jest jednak taki, że poza nią nikt nad Wisłą nie znalazł jeszcze patentu na podbój Zachodu.

Behemoth istnieje od 1991 roku i ma w dorobku jedenaście płyt, ale to ostatnie lata stanowią pasmo ich największych sukcesów. Każdy z czterech wydanych od 2007 roku krążków (“The Apostasy” – 2007, “Evangelion” – 2009, “The Satanist” – 2014, “I Loved You At Your Darkest” – 2018) zdobywała międzynarodowe uznanie. “Billboard” nie jest oczywiście jedynym pismem branżowym, które dostrzegło kapelę Adama Darskiego. Pisali o nich w “Kerrang!”, “Metal Hammer”, “Revolver”, “Decibel Magazine”, ale też amerykańskich pismach popularnych, jak “L.A. Weekly” czy “New York Times”.

Czy można więc oficjalnie nazwać ich najpopularniejszym polskim zespołem na świecie? Polacy zapewne mocno by protestowali. Ciężka muzyka nie jest u nas topowym gatunkiem, choć nieprzypadkowo to właśnie ona stanowi nasz najlepszy towar eksportowych. Behemoth to oczywiście najlepszy przykład, ale w ślad za nim ruszyło sporo innych zespołów, także zdobywając wielu fanów za Oceanem. Znamienna jest tu jednak tendencja wzrostowa. To od lat nie jest już pościg za czołówką, lecz przewodzenie mrocznemu peletonowi.

Polskie piekiełko

A u nas? Podczas gdy Behemoth odnosi sprzedażowe sukcesy na całym świecie, w Polsce jego członkowie nękani są pozwami o obrazę uczuć religijnych. Sądowe batalie Adama Darskiego z Ryszardem Nowakiem (tym samym, który o szerzenie satanizmu posądza także Jurka Owsiaka) za wiele lat zapewne staną się kanwą dla epicko-fantastycznych opowieści w metalowych utworach następców Behemotha. Inna sprawa, że sam Darski nieraz dolewał oliwy do ognia. Koniec końców trzeba było jednak przykuć jakoś uwagę rodzimych odbiorców spoza metalowego światka.

To zresztą nie tak, że Polacy nie znają się na dobrej muzyce. U nas “I Loved You At Your Darkest” także nieźle zadebiutowało, wskakując na 4. pozycję w zestawieniu OLiS. Już samo stwierdzenie, że coś jest “dobrą muzyką”, a coś innego nią nie jest, zdaje się jednak dość ryzykowne. Jak to mówią: są gusta i guściki. Czasem po prostu warto poszerzać swoje horyzonty, zamiast zamykać się wśród muzyki z ulubionych gatunków. Nawet nieco narzekający na tendencyjność i stałe spłycanie przesłania Bartek Chaciński o muzyce Behemotha:

Od ich bębnów można stroić fortepiany, a od ich sekcji rytmicznej kalibrować metronomy. – Bartek Chaciński, blog Polifonia

Sukces albumu “I Loved You At Your Darkest” jest symptomatyczny. Behemoth jest na szczycie deathmetalowego łańcucha pokarmowego, a przy tym wciąż ma przed sobą wiele pracy, by bić własne rekordy. A jest o co walczyć! Wraz ze wzrostem cyfrowej dystrybucji na rynku muzycznym to właśnie oldschoolowi fani metalu, którzy wciąż kupują płyty, promują ulubione zespoły. Te zaś, goszcząc na listach najważniejszych rynków muzycznych, mogą przykuć uwagę nowych odbiorców. Poza 19. pozycją w zestawieniu magazynu “Billboard” oraz 4. na liście OLiS Behemoth wraz z wydanym 5 października albumem “I Loved You At Your Darkest” znalazł się także na 7. miejscu w Niemczech, 14. w Szwecji, 34. w Australii oraz 42. w Wielkiej Brytanii.

Okładka płyty "I Loved You at Your Darkest" (Deluxe Edition) zespołu Behemoth, fot. Mystic Production
Okładka płyty “I Loved You at Your Darkest” (Deluxe Edition) zespołu Behemoth, fot. Mystic Production
Autor artykułu
More from Damian Halik

W Nowym Jorku otwarto trzeci INTERSECT by Lexus

Unikatowy design, wyjątkowa kuchnia i przestrzeń, w której odbywają się niepowtarzalne wydarzenia...
Czytaj wiecej