Biegi verticalowe – rekordy pod górkę

Kilimanjaro, Greg Montani, Pixabay
Kilimandżaro, fot. Greg Montani/Pixabay
Niektórzy lubią mieć w życiu pod górkę. Mowa o biegaczach, którzy upodobali sobie biegi górskie. Zawody rozgrywane daleko od cywilizacji, w trudnych trailowych warunkach, z roku na rok zyskują na popularności. Zazwyczaj górskie trasy są urozmaicone i po każdym podbiegu przychodzi chwila wytchnienia na zbiegu. Wyjątkiem od tej reguły są zawody verticalowe, które polegają wyłącznie na napieraniu pod górę.

Zasadniczo biegi górskie dzielimy zarówno ze względu na długość, jak i na profil trasy. Biegi verticalowe, nazywane są też alpejskimi i charakteryzują się tym, że w przeważającej większości trasa pnie się w górę. Drugim, częściej rozgrywanym typem zawodów są biegi w stylu anglosaskim (góra-dół), ale tą odmianą nie będziemy się teraz zajmować.

Bo liczy się przewyższenie

Najważniejszym parametrem każdej trasy verticalowej jest przewyższenie. Chodzi o wysokość liczoną w pionie, którą trzeba pokonać, żeby zdobyć konkretny szczyt. Jednym z popularniejszych wierzchołków, w jaki celują rodzimi miłośnicy biegów alpejskich, jest Kasprowy Wierch. Żeby wbiec na Kasprowy (1986 m n.p.m.) najlepsi potrzebują mniej niż 50 minut. W roku 2017 rekord trasy prowadzącej od Ronda Jana Pawła II w Zakopanem (914 m n.p.m.) pobił Andrzej Długosz, który na szczycie zameldował się po 48 minutach i 19 sekundach. Do pokonania były 1072 metry w pionie, na trasie liczącej 8,5 kilometra.

Innym popularnym górskim celem w Tatrach są Rysy. Najwyższy Polski szczyt (2499 m n.p.m.) jak do tej pory najszybciej zdobył Piotr Łobodziński. Biegacz wystartował z Palenicy Białczańskiej (990 m n.p.m.) i pokonanie przewyższenia 1509 metrów zajęło mu 1 godzinę 32 minuty 50 sekund. Zapis tego biegu zobaczycie na filmie powyżej.

Rekordowe biegi verticalowe za granicą

Jeśli chodzi o popularne zagraniczne szczyty, o które biją się od lat biegacze górscy, duże wrażenie robi chociażby wyczyn Karla Egloffa na Kilimandżaro. Szwajcar w roku 2014 wbiegł na Dach Afryki w 4 godziny 56 minut. Poprawił w ten sposób dokonanie słynnego biegacza górskiego Kiliana Jorneta z roku 2010 (na filmie powyżej). Kilimandżaro to bagatela 5895 metrów nad poziomem morza.

Jeszcze większe brawa należą się Martinowi Zhorowi. Czech pod koniec ubiegłego roku poprawił rekord trasy na Aconcaguę. Najwyższy szczyt Andów zlokalizowany na wysokości niespełna 7000 metrów (6962 m n.p.m) padł łupem Zhora po 3 godzinach 38 minutach i 17 sekundach. Przy czym trzeba zaznaczyć, że Czech wystartował z bazy Plaza de Mulas na 4400 metrów.

Skocznia w odwrotnym kierunku

Ciekawą i zarazem morderczą odmianą biegu verticalowego jest natomiast bieg na skocznię narciarską. Od kilka już lat w Polsce śmiałkowie startują w krótkich, zaledwie kilkuset metrowych wyścigach na Wielką Krokiew i skocznię im. Adama Małysza w Wiśle. 250 metrów trasy nachylonej pod kątem 35 stopni to nie lada wyzwanie zwłaszcza dla mięśni czworogłowych ud. Najlepsi muszą zmierzyć się ze spalającym mięśnie wyzwaniem dwukrotnie tego samego dnia – podczas eliminacji i finału.

Jak przygotowywać się do verticali, jeśli na co dzień mieszkamy na nizinach? Alternatywną formą treningu górskiego może być chociażby bieganie po schodach. Wie o tym doskonale rekordzista trasy na Rysy – Piotr Łobodziński. Biegacz jest też bowiem dwukrotnym mistrzem świata w biegach po schodach, zwycięzcą prestiżowych biegów na wieżę Eiffla i Empire State Building.

Autor artykułu
More from Krzysztof Brągiel

Abebe Bikila – biegacz, który przeszedł do historii… na bosaka

Przez ostatnie 124 lata, czyli odkąd organizowane są nowożytne igrzyska olimpijskie, tylko...
Czytaj wiecej