Big Brother wraca na antenę

Telewizja TVN wyciąga z czeluści niebytu reality show Big Brother. Pytanie tylko: po co?

Od pewnego czasu TVN emituje reklamówki zachęcające do wzięcia udziału w castingu w nowym-starym reality show – Big Brother. Cały czas można zgłaszać się do programu – pierwsze odcinki mają zostać wyemitowane wiosną tego roku. Po co jednak wyciągać na wierzch coś, co może szokowało naście lat temu – jednak z perspektywy czasu chyba można stwierdzić, żeby jednak leżało na samym dnie telewizyjnego archiwum.

Big Brothera wymyślili Holendrzy w 1997 roku. Pierwsza rodzima edycja wyprodukowana przez Endemol ruszyła dwa lata później. Program odbił się szerokim echem w medialnym świecie. W rezultacie jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać licencyjne edycje w innych krajach. W tym w 2001 roku w Polsce.

Zapewne większość z Was pamięta zasady programu. Piętnaście osób zostaje zamkniętych w baraku zwanym Domem Wielkiego Brata. Jest to budynek z zamkniętym patio naszpikowany kamerami i mikrofonami. Dodatkowo uczestnicy mają obowiązek nosić non stop mikrofony osobiste.

Oko Wielkiego Brata zagląda wszędzie i o każdej porze – do jadalni, sypialni, pod prysznice.

Jedynym wyłączonym z podglądania pomieszczeniem jest toaleta. Uczestnicy wykonują różnego rodzaju zadania zlecane przez głośniki przez tytułowego Wielkiego Brata. Następnie zdają mu relację w pokoju zwierzeń – który jest dźwiękoszczelny. O czym dana osoba rozmawia z Wielkim Bratem, wie tylko ona, Wielki Brat oraz telewidzowie. Raz na tydzień uczestnicy nominują dwie osoby, które zostaną poddane pod głosowanie przez telewidzów – Ci wskażą tę, która odpadnie z programu. Oczywiście cały dom jest odcięty od jakichkolwiek informacji z zewnątrz. Jego mieszkańcy mogą polegać tylko i wyłącznie na dostawach żywności i rzeczy zapewnionych przez Wielkiego Brata.

Program Big Brother w Polsce i nie tylko wywołał falę krytyki.

Psychologowie ostrzegali o deprawującym i demoralizującym wydźwięku programu i wystawianiu prywatności na sprzedaż. Pokazywano, jak można manipulować ludźmi – choćby przez obietnicę dostarczenia papierosów, czy alkoholu. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ukarała TVN za pokazywanie przemocy przed godziną 23.00 – bo i takie sceny pomiędzy uczestnikami się wydarzały.

Pierwszą edycję wygrał Janusz Dzięcioł – strażnik miejski ze Świecia. Zainkasował tym samym pół miliona złotych. Big Brother rozpoczął w Polsce nie tylko erę reality shows, ale i zjawisko ludzi znanych z tego, że są znani. Wielu uczestników pierwszej i kolejnych edycji przez jakiś czas jeszcze błyszczało w mediach, lecz potem ich gwiazdki zgasły. Co gorsza, niektórzy próbowali swych sił również w polityce. To tylko pokazuje słabość naszej demokracji, skoro np. wspomnianemu Januszowi Dzięciołowi, czy Sebastianowi Florkowi udało się dostać w ławy sejmowe. Nikt mi nie wmówi, że bez Big Brothera również by im się to udało. Szkoda również, że w całym tym morzu żenady znalazła się także taka sława, jak Jerzy Gruza. Twórca takich hitów, jak seriale „Wojna Domowa” czy „Czterdziestolatek”, wyreżyserował dwa filmy z uczestnikami programu, o których świat filmowy i widzowie chcieliby jak najszybciej zapomnieć.

Wydawałoby się, że TVN po zarobieniu na programie pokaźnej sumy pieniędzy (odcinki pierwszej serii oglądało średnio 4,5 mln widzów, a finał 10) dał sobie spokój z tym formatem, oddając go polsatowskiej telewizji TV4. Tymczasem po siedemnastu latach od finału ostatniej edycji w TVN program wraca. Wygląda na to jednak, że władze TVN-u chyba nie są do końca przekonane o słuszności wyciągnięcia tego bubla z archiwum. Big Brother 6 będzie bowiem emitowany na kanale TVN7, a nie na głównym kanale stacji.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

Elektryczny… Ursus

Każdy kto słyszy nazwę Ursus, od razu ma przed oczami ciągnik rolniczy....
Czytaj wiecej