Na “In Ferneaux” Blanck Mass kreśli wizję przewidywalnego jutra

Blanck Mass, In Ferneaux, Sacred Bones Records
Blanck Mass – "In Ferneaux", fot. Sacred Bones Records
Solowy materiał połowy duetu Fuck Buttons nie wywołuje trzęsienia ziemi. Kompozycje zawarte przez Benjamina Johna Powera na albumie "In Ferneaux" są tak futurystyczne i ekscytujące, jak pulpity naszych smartfonów.

Benjamin John Power wydał niedawno szósty album pod szyldem Blanck Mass. Poprzednie krążki członka formacji Fuck Buttons raczyły odbiorców hałaśliwym, futurystycznym post-industrialem, lecz “In Ferneaux” brzmi już nieco inaczej. Oczywiście Brytyjczyk dalej trochę hałasuje i nie zrezygnował ze szkicowania sonicznych wizji przyszłości. Tym razem jego melodie są jednak zdecydowanie mniej agresywne. Projekt składa się z dwóch części.

“Phase I” i “Phase II” mają strukturę frywolnego kolażu tworzonego metodą strumienia świadomości

Pierwsza część epickiego fresku od Blanck Mass

Nieuczesana forma nie ma jednak nic wspólnego z transgresją. Wprost przeciwnie – służy ona budowaniu przeźroczystego tła. Jest więc absolutnie dystopijna, ale nie z powodu swej intensywności, a raczej nienachalności. Zlepek różnorodnych dźwięków tworzy ścieżkę dźwiękową rodem z windy zamontowanej w wieżowcu przyszłości. Podsuwa obraz banalności nowego wieku zdefiniowanej przez dominację filozofii postępu Steve’a Jobsa albo Elona Muska. To portret świata przypominającego kafelkowy pulpit iPhone’a. Świata, który wydaje się nowatorski, ale tak naprawdę jest skrajnie przewidywalny.

Nie brakuje tu charakterystycznych dla kultury XXI wieku tropów nostalgicznych

Power nurkuje w transowych motywach progresywnej elektroniki lat siedemdziesiątych. Naśladuje cierpliwą narrację syntezatorowych symfonii Tangerine Dream czy Klausa Schulze. Równocześnie świadomie pozbawia swoje pastiszowe zabawy psychodeliczności pierwowzorów. Jego retro-wycieczki unicestwiają wszelkie fantazje na temat lepszego jutra. Samo nawiązanie do malowniczego prog-electro odzwierciedla dawną obietnicę wspaniałej przyszłości. Z kolei konwencjonalna prezentacja tego wspomnienia ukazuje praktyczną realizację (czyli w istocie deformację) utopijnego pomysłu.

Cyfrowe dźwięki tańczą tu w duecie z tzw. nagraniami terenowymi – samplami odgłosów natury oraz próbkami ludzkiego głosu. Mogłoby się wydawać, że ten zabieg ma przedstawiać pragnienie powrotu do rzeczywistości nieskażonej cywilizacyjnym postępem. W tym przypadku można jednak zaryzykować sporządzenie alternatywnego scenariusza. Utwory na “In Ferneaux” odsłaniają prawdę o człowieku nowej ery. To osoba zahipnotyzowana przez bezpieczną szablonowość techno-realiów, ale również odczuwająca dyskomfort kogoś osadzonego w ekskluzywnym więzieniu. Postać snuje więc wyimaginowany pomysł antycyfrowej egzystencji. Ta koncepcja jest oczywiście zbyt niewygodna, by rzeczywiście wprowadzić ją w życie. Wystarcza więc sama umowna fantazja będąca ostatnim promykiem bezkompromisowości.

Rozbudowana konkluzja albumu

Do tej płyty najbardziej pasuje etykieta futuryzmu pozbawionego złudzeń. Blanck Mass w pewnym sensie kontynuuje filozofię nośnego punkowego hasła No Future. Muzyk dopasowuje jednak słynne motto do dzisiejszych realiów i zmienia radykalne No na bardziej zdroworozsądkowe Boring.

Autor artykułu
More from Łukasz Krajnik

Facebook kastruje nasze ulubione treści

Wiele lat temu Facebook zamordował blogosferę. Gigant wśród portali społecznościowych wprowadził wtedy...
Czytaj wiecej