Blue Jay

Ostatnio czas, który mogę przeznaczyć na rozrywkę, spędzam przede wszystkim na serialach. Szukam jednak ciekawych filmów, które czymś mnie zaskoczą. Zdziwiłem się, że znalazłem taki film na Netflixie i nie jest on nawet najnowszą produkcją. „Blue Jay“ z 2016 to była bardzo miła niespodzianka.

Nie raz już wspominałem, że amerykańskie kino niezależne trafia do mnie najbardziej. Niczego nie ujmując filmom europejskim, często nie jest mi z nimi po prostu po drodze. Dlatego zawsze śledzę co pojawiło się na festiwalu w Sundance oraz jeżdżę na jesieni do Wrocławia na American Film Festival, gdzie przez kilka dni mam wspaniałe święto i zamykam się na całe dnie w budynku kina. Najbardziej szukam filmów, które będą mnie poruszać tematyką lub trafią w moje emocje i zapadną w pamięć na długo.

Ambitna aktorka

Kilka tygodni temu, przeglądając katalog Netflixa i przewijając większość tytułów trafiłem na Blue Jay. Tytuł wydał mi się znajomy i szybko sobie przypomniałem, że ktoś ze znajomych jakiś czas temu go polecał. Mnie w szczególności zachęciło do niego jedno nazwisko – Sarah Paulson. Aktorka, którą bardzo cenię od wielu lat, gdy zobaczyłem ją w serialu Studio 60 on the Sunset Trip autorstwa zdobywcy Oscara – i jednego z najlepszych współczesnych scenarzystów – Aaron Sorkina. Paulson jest bardzo utalentowana, ma talent dramatyczny, komediowy i jest piękną kobietą. Nic więc dziwnego, że potrafi sprawić, że kliknąłem „play“.

Mark Duplass, Sarah Paulson w filmie „Blue Jay“, Netflix

Film w sam raz na wieczór

„Blue Jay“ jest filmem bardzo skromnym. To chyba taki typowy film festiwalowy. Budżet nie był zbyt wysoki, zagrała tu dwójka aktorów (trzeci pojawia się tylko w jednej scenie) i nacisk położony jest tu na scenariusz i relację między bohaterami. Reżyserem filmu jest Alex Lehmann (na Netflixie jest dostępny również jego najnowszy film Paddleton), a za wspomniany scenariusz odpowiada Mark Duplass, który partneruje Paulson na ekranie. Całość jest nakręcona w czerni i bieli, a czas trwania filmu to 80 minut, dlatego nie jest to pozycja na którą trzeba na siłę szukać miejsca w swoim planie dnia. Można spokojnie go obejrzeć wieczorem do kolacji.

Fabuła

Film opowiada historię dwójki ludzi w średnim wieku, pochodzących z małego miasteczka. Dawno temu, w czasach szkolnych, łączyła ich miłość, jednak życie każdego z nich poszło w inną stronę. On został na miejscu, ona wyjechała i po latach powróciła w odwiedziny do swojej ciężarnej siostry. Przypadkowo się spotykają i postanawiają spędzić ze sobą kilka godzin. To właśnie przez te kilka godzin toczy się akcja filmu. W tym czasie możemy zauważyć, że choć każde z nich ma swoje życie, to wciąż jest między nimi chemia, uczucie i radość ze wspólnego przebywania ze sobą.

Mark Duplass, Sarah Paulson w filmie „Blue Jay“, Netflix

To co najlepsze

Historia opowiedziana w „Blue Jay“ jest bardzo zabawna, ale nie jest to „typowa komedia romantyczna“. To film o tym, że niektóre rzeczy się nie zmieniają i że relacja z drugą osobą jest jedną z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. Paulson i Duplass to para niemalże skrojona na wymiar, pasują do siebie jak dwa elementy układanki. Przez ponad godzinę obserwujemy jak dwójka bohaterów dobrze się ze sobą bawi, w ich oczach wciąż możemy zaobserwować część uczucia sprzed lat. Jednocześnie zadajemy sobie pytanie, co takiego się wydarzyło, że tak idealnie dobrani ludzie, zmuszeni byli się rozdzielić. Finał filmu udowadnia nam, jak bardzo intymna jest to historia.

Podsumowanie

Dawno żaden film nie poruszył mnie tak właśnie intymnością, humorem i skromnością. Tu nie ma miejsca na fajerwerki i wielkie kino w kontekście kasowym. To historia jaka mogła się teoretycznie wydarzyć każdemu. Dlatego gdy nadchodzą napisy końcowe czujemy bliskość do tych postaci, ich doświadczeń i wyborów. Jest to zdecydowanie jeden z lepszych filmów, jakie było mi dane obejrzeć w ostatnim czasie. Biorąc pod uwagę, że jest on dostępny na Netflixie, więc niemal każdy może go obejrzeć, bardzo, ale to bardzo do tego zachęcam.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Do szkoły marsz!

1 września. Data, która młodszym ludziom kojarzy się z jednym – początkiem...
Czytaj wiecej