Pozostawcie Jeffa Bezosa w kosmosie…

Jeff Bezos, Blue Origin
Jeff Bezos ze stworzoną przez jego firmę rakietą w tle, fot. Blue Origin
"Odkąd skończyłem pięć lat, marzę o locie w kosmos" – stwierdził niedawno Jeff Bezos, ogłaszając, że 20 lipca zrealizuje to marzenie, zabierając w podróż także swojego brata. Na reakcję internetu nie trzeba było długo czekać – wielu nie chce, by twórca Amazonu wrócił na Ziemię.

Po latach inwestowania w rozwój Blue Origin Jeff Bezos w końcu ogłosił, że rusza w pierwszy załogowy lot w kosmos. I jest się czym zachwycać, bo wyścig między nim, Elonem Muskiem (SpaceX) i Richardem Bransonem (Virgin Galactic) trwa od niemal dwóch dekad. Wieści ogłoszone przez Bezosa część społeczności internetowej ucieszyły jednak bardziej, niż mogłoby się wydawać. W sieci momentalnie pojawiła się bowiem petycja, by zakazać mu powrotu na Ziemię.

Lex Luthor i jego największa przygoda

Jeff Bezos, Kyle Johnson, The New York Times
Jeff Bezos (2017), fot. Kyle Johnson/The New York Times

Blue Origin to najstarsza z biorących obecnie w kosmicznym wyścigu firm. Jeff Bezos założył ją w 2000 roku i – w przeciwieństwie do innych – rozwijał w ciszy. SpaceX powstało natomiast dwa lata później, a założone przez Richarda Bransona Virgin Galactic w 2004 roku. Każda z tych firm obrała inną ścieżkę. Bezos długo nie ujawniał prac, Musk zawsze wiele mówił na temat swoich planów, podczas gdy Branson po prostu przeszedł do działania.

Kto wie, gdyby nie wypadek z 2014 roku, który wyhamował prace nad SpaceShipTwo, być może Brytyjczyk już od kilku lat oferowałoby załogowe loty w kosmos. Na tym potknięciu skorzystał głównie Musk, który zwiększył tempo prac nad rakietami swojej firmy i dowiódł całemu światu, że potrafi to robić lepiej nawet od NASA.

W ostatnich tygodniach dość nieoczekiwanie przed szereg wyszedł jednak Jeff Bezos. Właściciel Amazonu ogłosił, że już 20 lipca rakieta jego firmy poleci w kosmos – a on będzie pierwszym pasażerem. Podniosłe nagranie pokazuje, jak jeden z najbogatszych ludzi świata zaprasza w tę podróż swojego brata. Nie minęło wiele czasu, by na change.org pojawiła się petycja, by zakazać im powrotu. Autor porównuje miliardera do Lexa Luthora udającego właściciela świetnie prosperującego sklepu internetowego. Zdaniem Jose Ortiza twórca Amazonu to żądny władzy i globalnej dominacji szaleniec – a pod petycją w ciągu dwóch tygodni pojawiło się ponad dwadzieścia dwa tysiące podpisów.

Jeff Bezos nigdy nie uchodził za szczególnie miłego gościa

Jeff Bezos, Economic Club of Washington, Alex Wong, The Observer
Jeff Bezos podczas spotkania Economic Club of Washington (13 września 2018), fot. Alex Wong/The Observer

Demonizowanie globalnych potentatów i postrzeganie ich niczym komiksowych superzłoczyńców zdaje się nową formą swoistej walki klas. Bogactwo, jakie zaledwie garstka ludzi na Ziemi zgromadziła w swoich rękach i fakt, że potrafią je tak sprawnie pomnażać, po prostu irytuje ludzi zarabiający stosunkowo niewiele – a więc tych, którzy stanowią większość. Ocieplania wizerunku nie ułatwia Bezosowi także jego podejście do życia. Miliarder słynie z rad, jak powinno się pracować, by osiągać sukces…

Jednocześnie nieustannie pojawiają się głosy o wyzyskiwaniu przez niego pracowników. Inne jego pomysły także mają wielu przeciwników, choć trzeba przyznać, że trudno zrozumieć aż taką niechęć do niego w momencie, gdy teoretycznie dużo bardziej szkodliwi są Bill Gates czy Elon Musk. Założyciel Microsoftu jest dziś dla wielu ucieleśnieniem człowieka, który chce przejąć władzę nad światem. Promuje proekologiczne idee, do tego otwarcie popiera szczepienia – oczywiście po to, by wszczepić nam mikrochipy. Z kolei o Musku mówi się, że jest o jeden zły dzień od wcielenia się w komiksowego superzłoczyńcę.

Prezes SpaceX jest jednak swoistym ewenementem. Z jednej strony właściwie codziennie zaskakuje szalonymi wpisami w mediach społecznościowych i pomysłami, które mogłyby sugerować niepoczytalność. Z drugiej jednak jest bożyszczem internetowej społeczności ze względu na ekspresyjność oraz zainteresowanie… memami i anime.

Oczywiście petycja Ortiza wydaje się żartem – raczej z wyznawców teorii spiskowych niż samego Bezosa. Trudno jednak oszacować, jak wiele spośród osób, które ją podpisały, rzeczywiście wierzy w tę narrację.

Hasła o masonerii, templariuszach, 5G, microchipach i chęci przejęcia władzy nad światem to już dość zgrane motywy. Przerażające jednak, jak łatwo jest dziś przy użyciu tych kilku słów-kluczy przekonać ludzi do uwierzenia w nawet największy stek bzdur. Abstrahując jednak od absurdalnych oskarżeń i apelu, by zakazać Bezosowi powrotu na Ziemię, warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Jego deklaracja nie kończy wyścigu, lecz zapowiada kolejny jego etap.

Okazuje się bowiem, że bardzo szybko na ogłoszenie Bezosa zareagował… Sir Richard Branson. Jego firma nie tak dawno stanęła na krawędzi. By ratować biznesowe imperium w obliczu pandemii, Brytyjczyk musiał wyprzedać sporo akcji. Wszystko to opóźniło oczywiście loty testowe i zapowiadany już wcześniej jego własny lot w kosmos. Tu swoją szansę zwietrzył Bezos, ale nie zapominajmy, że nie o palmę pierwszeństwa toczy się ta gra. Tę przyznano już w 2001 roku Dennisowi Tito, który zapłacił Rosjanom dwadzieścia milionów dolarów, by zabrali go na Międzynarodową Stację Komiczną.

Richard Branson, Virgin Galactic, SpaceShipTwo, Jonas Fredwall Karlsson
Richard Branson podczas pierwszych testów SpaceShipTwo (2010), fot. Jonas Fredwall Karlsson

Do lotu Blue Origin pozostał niespełna miesiąc. Virgin Galactic ma przed sobą jeszcze cztery loty testowe, nim oficjalnie ruszy w kosmos… Po ogłoszeniu Bezosa zaczęły jednak krążyć plotki, że być może Richard Branson poleci w kosmos podczas jednego z nich, zaplanowanego na 4 lipca. Ostatecznie jednak najważniejsze, kto jako pierwszy rozpocznie komercyjne loty w kosmos, a te Virgin Galactic planuje na przyszły rok. Co więcej, firma Bransona uzyskała już odpowiednią licencję od amerykańskich władz.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Anthony Bourdain zostanie upamiętniony w dokumencie CNN

Choć od śmierci prowadzącego "Parts Unknown" minęły trzy miesiące, medialno-kulinarna społeczność zdaje...
Czytaj wiecej