Błyskawicznie i stylowo – tak budują Kanadyjczycy

Toronto, Modular Housing Initiative, Montgomery Sisam Architects
Wizualizacja domów przy 11 Macey Ave powstałych w ramach Modular Housing Initiative, fot. Montgomery Sisam Architects
Nowe osiedla mieszkaniowe wyrastają właściwie wszędzie – nie jest to kwestia naszego lokalnego rynku, lecz światowy trend związany z ciągłym niedoborem. Okazuje się jednak, że mogą one stanowić także ważny element polityki społecznej – o ile rządzący wykażą taką wolę.

Pół żartem, pół serio można by tu przywołać obietnice wyborcze tak polskich, jak i zapewne wielu zagranicznych polityków. Tanie mieszkania dla młodych są bowiem nośnym i stale aktualnym sloganem, a więc czymś, co zawsze zapewni trochę dodatkowych głosów. I to nawet mimo tego, że nigdy nie ma pewności, czy mowa o kiełbasie wyborczej, czy rzeczywistych intencjach. Dziś jednak o sytuacji zupełnie innej, jaka wydarzyła się w Kanadzie. Okazuje się bowiem, że przy odpowiedniej współpracy i woli wszystkich zainteresowanych, można nie tylko coś zbudować, ale też dokonać tego szybko (i stylowo). Zapoczątkowany wiosną tego roku w Toronto program Modular Housing Initiative właśnie wydał pierwsze owoce.

Budownictwo społeczne, które warto podpatrywać

HousingTO, Toronto, Kanada, Montgomery Sisam Architects
Wizualizacja domów powstałych w ramach Modular Housing Initiative, fot. Montgomery Sisam Architects

Nowe osiedla powstają dosłownie wszędzie – blok za blokiem, domek za domkiem. Deweloperskie działania nieraz pozostawiają wiele do życzenia, ale faktem jest, że trudno posądzać tego typu firmy o bezczynność. Stąd zresztą moje powyższe odniesienie polityczne, bo – wbrew pozorom – nie piszę o deweloperce, a o projekcie samorządowym. Jak pokazuje przykład Toronto – da się osiągnąć efekty niczym w biznesie, mając do dyspozycji narzędzia typowo administracyjne.

Modular Housing Initiative to bowiem nic innego jak program budowy tanich mieszkań socjalnych (choć to duże uproszczenie). Ich przeznaczeniem w dużej mierze będzie zapewnienie dachu nad głową potrzebującym, a nie każdemu, kto po prostu chce zmienić lokum. To jednak kwestia drugorzędna, MHI bowiem rozpisano na wiele lat, a pierwszy kamień milowy osiągnięto po zaledwie ośmiu miesiącach. I to mimo problemów wywołanych przez pandemię!

Inicjatywa jest częścią program HousingTO, który zakłada, że do 2030 roku w Toronto powstanie aż 40 000 nowych, przystępnych cenowo mieszkań. Blisko połowa z nich (dokładnie 18 000) ma mieć charakter mieszkań socjalnych. Podobne przedsięwzięcia realizowane są nie tylko w największym z kanadyjskich miast. Co ciekawe, władze Toronto wyliczyły nawet, że budowa tych mieszkań w dłuższej perspektywie przyniesie korzyści finansowe! Odciążone zostaną bowiem miejskie noclegownie, które codziennie goszczą przeszło siedem tysięcy bezdomnych. Jak jednak w tak krótkim czasie zbudować tak wiele mieszkań, które dodatkowo odciążą – a nie obciążą – budżet? Podpowiedź skrywa już sama nazwa projektu.

Modular Housing Initiative to nie tylko program społeczny

To coraz popularniejszy trend, który przecież nie jest szczególnie nowym wynalazkiem. Budownictwo modułowe stale się jednak rozwija, oferując coraz większe możliwości, a przy tym wciąż znacząco obniżając koszty. I czas – nie zapominajmy o czasie! W normalnych warunkach potrzeba bowiem przynajmniej półtora roku, by opracować projekt i skompletować potrzebne dokumenty, a następnie postawić tradycyjną konstrukcję. Wykorzystując moduły, można natomiast oszczędzić połowę, a czasem nawet ⅔ czasu… i pieniędzy. Z wyliczeń urzędników wynika, że jedno takie mieszkanie będzie kosztować miasto niespełna 200 000 dolarów kanadyjskich. Biorąc pod uwagę ceny na tamtejszym rynku mieszkaniowym, można więc przecierać oczy ze zdumienia.

Toronto, Modular Housing Initiative, Montgomery Sisam Architects
Wizualizacja nowego osiedla przy 11 Macey Ave w Toronto, fot. Montgomery Sisam Architects

Co jednak najważniejsze – nie mówimy o kontenerach dla biedoty. Za projekt, który niczym nie odbiega od tych deweloperskich, odpowiada lokalna pracownia Montgomery Sisam Architects. W finalnej wersji trzypiętrowe budynki nie przypominają zaś prostych modułów, z których je złożono. Zamiast tego urzekają naturalnym, przykuwającym wzrok, ale nie nachalnym wzornictwem. Nie brak tu odniesień do natury i otoczenia – sporą część elementów wykonano z drewna. Gdyby nie świadomość, co mamy przed oczami, sami pewnie nie domyślilibyśmy się genezy tych budynków.

Praca wre, a pierwszych sto mieszkań zostanie zasiedlonych jeszcze przed końcem tego roku. Część z nich mieści się przy 11 Macey Avenue, a część przy 150 Harrison Street. Zwłaszcza ta druga lokalizacja może więc zaskakiwać ze względu na bliskość centrum metropolii. Kolejna faza, w ramach której powstanie sto czterdzieści nowych mieszkań, ma się zakończyć w kwietniu.

Każdy Kanadyjczyk zasługuje na bezpieczne i niedrogie miejsce, które mógłby nazwać domem. Rząd Kanady dumnie wspiera tę inicjatywę, ponieważ wiemy, jak ważne jest zapewnienie każdemu domu na miarę jego potrzeb.

Ahmed Hussen, federalny minister ds. rodziny, dzieci i rozwoju społecznego

Autor artykułu
More from Damian Halik

Zimowe wakacje? Najciekawsze miejsca do odwiedzenia

Czy to w celu uniknięcia zatłoczonych latem kurortów, czy nietypowego spędzenia okresu...
Czytaj wiecej