“BOND 25” – co wiemy na temat kolejnego filmu o Agencie 007?

Daniel Craig jako James Bond
Daniel Craig jako James Bond
Kto, co, kiedy, jak i dlaczego? "Bond 25" – niezatytułowana jeszcze, jubileuszowa odsłona przygód Jamesa Bonda – stawia obecnie przed fanami serii więcej pytań, niż udziela odpowiedzi, a kolejne zmiany personalne tylko potęgują informacyjny chaos wokół produkcji. Czy Danny Boyle miał konflikt z Danielem Craigiem? Tomasz Kot miał zostać katem najsłynniejszego Agenta Jej Królewskiej Mości? Kto zastąpi Anglika w kolejnych częściach? Przekonajcie się.

Daniel Craig był – i, mimo odgrywania Agenta 007, od dwunastu lat wciąż jest – dla bondowskiej serii symbolem przełomowych zmian. Najnowsze produkcje z udziałem Agenta Jej Królewskiej Mości mają znacznie poważniejszy ton, ambitniejsze i bardziej realistyczne scenariusze, oraz mniej gadżetów, z których 007 słynął przed laty. Począwszy od “Casino Royale” (2006), blondwłosy aktor kreował własną wizję postaci, zupełnie oderwaną od dotychczasowego, popkulturowego wizerunku Jamesa Bonda. Wielu oczywiście się to nie spodobało. Nie dziwi więc, że najnowszy film z serii także wzbudza sporo emocji. Tym większych, że pracom nad jubileuszową odsłoną przygód Agenta 007 towarzyszą ciągłe zmiany personalne i związane z tym problemy. Ostatnie turbulencje sprawiają, że produkcja o roboczym tytule “Bond 25” może być w niemałych tarapatach. Brak reżysera na czternaście miesięcy przed planowaną premierą może spowodować opóźnienie, ale sam powód jego odejścia to prawdziwa “ciekawostka”.

Już niemal od dekady słyszymy, że Daniel Craig zamierza ustąpić miejsca młodszym aktorom. Anglik jeszcze przed wejściem na plan “Skyfall” (2012) sugerował, że może to był jego ostatni występ w roli 007. Po kasowym sukcesie produkcji (1,1 miliarda przychodu) mówił o tym jeszcze głośniej. W ruch miały iść żyletki i inne metaforyczne przedmioty sugerujące, że aktor wykazywał więcej zapału do samookaleczania się, niż pracy nad kolejnym filmem. EON Productions co prawda przekonało go, by pozostał, ale słono za to zapłaciło. Craig otrzymał rekordową gażę (50 milionów funtów!), a także zyskał większą kontrolę nad scenariuszem i kształtem filmu. I to właśnie może być jedną z przyczyn ostatnich problemów.

Powrót Bonda marnotrawnego

50-letni aktor po umiarkowanie przyjętym “Spectre” (2015) zgodził się na ostatni występ. Oficjalnie zainkasuje za niego “tylko” 25 milionów funtów, choć realnie otrzymać może ponad 100 milionów i pobić kolejny rekord. Wszystko dlatego, że Craig poza władzą i pieniędzmi zyskał również procent od przychodu z produkcji. Ten zaś prognozowany jest na kwotę około miliarda dolarów! Zapowiadany na 8 listopada 2019 roku “Bond 25” to zarówno pożegnanie brytyjskiego aktora z rolą, jak i jubileuszowa odsłona serii, dlatego chciano – podobno – przekroczyć nienaruszalną dotąd granicę. Na to natomiast miał się nie zgodzić Danny Boyle, któremu powierzono reżyserię. W międzyczasie media obiegła jednak informacja, że prawdziwą przyczyną konfliktu był… Tomasz Kot.

Kolejny europejski przeciwnik?

Polak, dzięki roli w świetnie przyjętej “Zimnej wojnie” Pawła Pawlikowskiego, przykuł uwagę przedstawicieli zachodniej branży filmowej. Agencja reprezentująca aktora szybko jednak zdementowała plotki, jakoby Kot miał być zarzewiem konfliktu między Craigiem a Boyle’em. Potwierdzono natomiast, że reżyser badał grunt i “Bond 25” z polskim dwumetrowcem w roli czarnego charakteru nie został wymyślony przez brukowce. Temat umarł jednak wraz z informacją o tym, że zdobywca Oscara za “Slumdoga. Milionera z ulicy” odchodzi na skutek różnic artystycznych. I to nie Kot, a kat miał okazać się gwoździem do trumny tej trudnej współpracy.

Danny Boyle – niedoszły reżyser filmu "Bond 25"
Danny Boyle – niedoszły reżyser filmu “Bond 25”

Jak wspomniałem – miało być przełomowo i poza dotychczasowymi granicami. “Bond 25” w wizji Daniela Craiga i części producentów miał być dosłownie ostatnim filmem Jamesa Bonda. Reżyser nie zgodził się jednak, by głównego bohatera uśmiercono i mało prawdopodobne, by po wycieku informacji o takich planach, rzeczywiście do tego doszło. Z tego, co wiadomo, poza skryptem, nad którym Boyle pracował z Johnem Hodge’em, gotowy jest jeszcze jeden scenariusz. Jest to o tyle ciekawe, że poza Danielem Craigiem jako odtwórcą głównej roli nikt biorący udział w produkcji– ani obsada, ani reżyser, ani scenarzyści – nie został oficjalnie ogłoszony. Mówi się jednak, że Neal Purvis i Robert Wade, którzy brali udział w tworzeniu fabuły ostatnich sześciu odsłon serii, przygotowali także coś specjalnego z okazji jubileuszu. Co do reżysera, obecnie w grę wchodzić mają takie osoby, jak: Jean-Marc Vallée (“Witaj w klubie”), Edgar Wright (“Baby Driver”) czy David Mackenzie (“Aż do piekła”) – to jednak wyłącznie medialne doniesienia, więc nie warto brać ich całkiem serio.

Podobnie rzecz ma się z ewentualnymi następcami Craiga. Od kilku lat w kółko pojawiają się te same nazwiska: Idris Elba, Tom Hiddleston, Henry Cavill, Tom Hardy czy Gillian Anderson. Co ciekawe, śmierć Bonda mogłaby być przyczynkiem do narodzin panny Bond – wtedy, po raz pierwszy w historii serii, wymiana odtwórcy roli głównej mogłaby zostać przeprowadzona w fabularnie płynny sposób. To jednak tylko gdybania, zresztą Elba – dla wielu najpoważniejszy z kandydatów – kilkukrotnie już dał zrozumienia, że nie jest zainteresowany angażem. W tym momencie najważniejsze jest jednak, by “Bond 25” w ogóle ruszył z miejsca. Mówi się, że nowy reżyser będzie zmuszony do skorzystania z gotowego scenariusza, by zdążyć z planowaną premierą. Czasu jest niewiele, sprawdzonych informacji jeszcze mniej. Kolejną, nierozwiązaną jeszcze kwestią, jest wybór wykonawcy tytułowej piosenki – na tę zaś ręce zaciera między innymi Ed Sheeran, choć chodzą słuchy, że rozważana jest także kandydatura… Beyoncé. Prawdę poznamy najpewniej dopiero w przyszłym roku.

"Bond 25" – grafika zapowiadająca kolejną odsłonę przygód Agenta 007
“Bond 25” – grafika zapowiadająca kolejną odsłonę przygód Agenta 007
Autor artykułu
More from Damian Halik

Otohiko – inteligentny widelec, który zamaskuje siorbanie

Czy siorbanie może być czymś fajnym? Japończycy twierdzą, że tak i mają...
Czytaj wiecej