Burning Man 2020 odbędzie się… online

Fot. Burning Man
Fot. Burning Man
Większość ekspertów zgodnie przyznaje, że życie nie wróci do normalności przynajmniej do czasu wynalezienia szczepionki na Covid-19. W tym roku możemy więc zapomnieć o wakacyjnych podróżach czy festiwalach, ale mimo to organizatorzy Burning Man 2020 nie dają za wygraną.

W sieci mamy już dostęp do niemal wszystkiego. Niektórzy prześmiewczo zastanawiają się, czy po zwalczeniu pandemii koronawirusa SARS-CoV-2 będzie w ogóle po co wychodzić z domów. Coś jest jednak na rzeczy, bo o ile do filmów, seriali, lektur czy gier oczywiście przywykliśmy, o tyle domowe występy artystów są tu pewnym novum, udowadniającym, że można, choć oczywiście doznania są zgoła odmienne. Ten problem nie jest jednak straszny twórcom kultowego, amerykańskiego festiwalu. Pustynia w Nevadzie czeka, lecz by nikogo nie narażać, organizatorzy uznali, że Burning Man 2020 odbędzie się w formie wirtualnej.

Kto, jeśli nie Burning Man?

Tak wygląda Black Rock City, czyli miasteczko festiwalowe na pustyni w Nevadzie, fot. Burning Man
Tak wygląda Black Rock City, czyli miasteczko festiwalowe na pustyni w Nevadzie, fot. Burning Man

Pierwsze komentarze dość entuzjastycznie podchodzą do pomysłu. Stali bywalców Black Rock City mają świadomość, że to właśnie tak wyjątkowy projekt, jak Burning Man, powinien wyznaczać nowe trendy. Tu jednak trzeba by się zastanowić, czy aby na pewno ma to sens.

W trosce o zdrowie i dobre samopoczucie naszej społeczności postanowiliśmy nie budować Black Rock City w tym roku. Burning Man jednak żyje i ma się dobrze, a my czekamy na ciebie w Multiverse.

– komunikat organizatorów festiwalu Burning Man

Multiverse (Wieloświat) to motyw przewodni tegorocznej edycji, ogłoszony jeszcze jesienią, o czym można poczytać w Burning Man Journal. Organizatorzy nie mieli raczej pojęcia, jak trafne będzie to określenie latem 2020. Czym bowiem jest Burning Man? To wydarzenie, które trudno porównać do czegokolwiek innego. To nie festiwal muzyczny. To kulturowy fenomen, każdego roku przyciągający na pustynię kilkadziesiąt tysięcy osób. Często zamożnych, zarządzających technologicznymi start-upami, zmieniających świat, a mimo to uciekającym od rzeczywistości. W tym sensie festiwal jest bowiem przede wszystkim wyjątkową społecznością, której przecież nie uda się zbudować online…

A może jednak się uda?

Bianca i Tad Snyderowie z ich trzyletnim synem Tage'em podczas Burning Man 2019, fot. New York Post
Bianca i Tad Snyderowie z ich trzyletnim synem Tage’em podczas Burning Man 2019, fot. New York Post

Może zamiast odniesień do hipotez z zakresu fizyki kwantowej wieloświat okaże się bardziej dosłownym konstruktem, złożonym z wielu “małych światów” poszczególnych uczestników? To oczywiście koncepcja iście romantyczna i raczej niewykonalna z technicznego punktu widzenia. Środki i przede wszystkim infrastruktura, których wymagałoby stworzenie połączenia z możliwością sprzężenia zwrotnego, to coś raczej nierealnego do osiągnięcia. Burning Man 2020 będzie zatem czymś nowym. Zapewne innym, ale jego sukces zależy wyłącznie od tego, czy uda się sprawić, by ta społeczność ożyła jak co roku.

Podoba mi się, że organizatorzy mimo wszystko nie obiecują cudów. Sami przyznają, że nie mają pojęcia, jak to wyjdzie; że zapewne nie unikną błędów, a sam proces tworzenia festiwalu online będzie dość chaotyczny, ale wierzą, że uda im się stworzyć wydarzenie angażujące, łączące ludzi i zapewniające im dobrą zabawę. Może więc zbyt wcześnie przekreślam ich szansę na wirtualne połączenie uczestników?

Oczywiście osoby, które już zakupiły bilety na Burning Man 2020, mają prawo je zwrócić. Organizatorzy zapewnili, że procedury zwrotów ruszyły, choć oczywiście można ten bilet także zatrzymać i przekonać się samemu, jak festiwal będzie wyglądać w przestrzeni wirtualnej.

Tak dla ciekawskich – jeśli skusi was możliwość udania się do wirtualnego Black Rock City z własnego salonu, także możecie wziąć w tym udział. Jako jeden z plusów takiej formy festiwalu organizatorzy podają szacunki, według których liczba uczestników może wzrosnąć nawet do 100 000.

Na razie nie wiadomo jak (i czy w ogóle) przeniesienie imprezy do sieci wpłynie na ceny biletów. Wejściówka na tegoroczną edycję, która miała się odbyć między 30 sierpnia a 7 września, kosztowała 475$ (dodatkowych 140$ trzeba było dopłacić za możliwość wjazdu samochodem). Organizatorzy z pewnością na bieżąco będą informowali o swoich planach.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Brunettes Shoot Blondes stworzyli nietypowy instrument

Potrzeba jest matką wynalazków, ale chłopaki z zespołu Brunettes Shoot Blondes przeszli...
Czytaj wiecej