Candy Cubicle, czyli domowe biuro od Sabine Marcelis

Candy Cubicle, Home Office, Sabine Marcelis
Candy Cubicle, fot. Sabine Marcelis
Sabine Marcelis w swoim stylu podeszła do tematu, który w ostatnich miesiącach mocno dotknął rzeszę ludzi na całym świecie – okazało się bowiem, że nie każdy ma w domu warunki do pracy w trybie zdalnym, ale z Candy Cubicle może się to zmienić.

Home Office jeszcze do niedawna uznawano za przywilej – w końcu kto nie chciałby oszczędzić czasu marnowanego na codzienne dojazdy? Nie należy też zapominać o mitycznej wręcz wygodzie: wykonywaniu obowiązków choćby na leżąco, z laptopem na brzuchu; oczywiście w luźnym stroju, którego nikt nie zobaczy ani nie oceni. Pandemiczna rzeczywistość szybko jednak zweryfikowała wyobrażenia na temat pracy zdalnej. Ten, kto mógł, pracował z domu, najpewniej już pierwszego dnia zderzając się z kilkoma problemami. Candy Cubicle ma natomiast rozwiązać przynajmniej jeden z nich.

Praca zdalna nie taka fajna, jakby się wydawało?

Abstrahując od dostępu do odpowiednich narzędzi, bo przecież nie każdy ma w domu komputer, który nada się do realizacji obowiązków zawodowych; czy motywacji do tego, by włożyć spodnie i o określonej porze usiąść przy biurku, niektórzy w ramach Home Office odkryli, że… nie mają nawet biurka. Ewidentnie większość społeczeństwa nie była przygotowana do tak daleko idących zmian. Prowizoryczne stanowiska na stołach, a w skrajnych przypadkach nawet przy stolikach kawowych, okazały się normą dla zaskoczonych zmianą trybu pracy. Wielu domowe biurka kojarzą się bowiem z meblami dla dzieci, które po zakończeniu edukacji zbierają kurz lub zupełnie znikają, ustępując miejsca szafkom. I tu pojawia się Sabine Marcelis – projektantka, mentorka Lexus Design Award 2021.

W ostatnim czasie oczywiście nie tylko Holenderka podjęła się tego tematu. Nie posuwa się ona także do skrajności, jak niektóre studia, oferujące biura kabinowe. Fakt, pomagają one w odcięciu się od reszty domowników i skupieniu na pracy, ale klaustrofobia murowana. Marcelis nie oferuje więc alternatywy dla osób, które mają w domowym biurze problemy z hałasem. Do tematu podchodzi natomiast zadziwiająco funkcjonalnie, choć Candy Cubicle ma jedną zasadniczą wadę – ale o tym później.

Candy Cubicle pomoże w oddzieleniu życia prywatnego i zawodowego?

Candy Cubicle, Sabine Marcelis
Candy Cubicle po rozłożeniu, fot. Sabine Marcelis

Sabine Marcelis pokusiła się w tym przypadku o ciekawą koncepcję biura domowego, którego ewidentnie w domu nie chcemy, ale potrzebujemy. Ot, sytuacja, w której nie możemy sobie pozwolić na stworzenie go w osobnym pokoju. Salon natomiast, nawet bardzo przestronny, niekoniecznie zyska za sprawą nowych szafek i biurka. Candy Cubicle, o ile minimalizm wpisuje się w styl pomieszczenia, nie generuje tego problemu. Tu jednak trzeba wziąć poprawkę na charakterystyczny styl holenderskiej projektantki.

Jej minimalistyczne projekty na ogół charakteryzują prostopadłościenne bryły, ale Candy Cubicle nie można odmówić też pomysłowości. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się meblem na podobieństwo artystycznych stolików kawowych czy półek multimedialnych, jest kompaktowym biurem. Wspomnianą bryłę wystarczy jedynie otworzyć. Podzielona na pół odkrywa bowiem przed nami ułożone w kształcie litery L, pełnowymiarowe biurko z dodatkowymi półkami. Poza roboczym blatem wewnątrz znajdziemy dwa poprzeczne regały, cztery półki po bokach biurka, które zastąpią nam szuflady, ale zmieścimy tam też PC-ta, a także taboret (designerski, ale niezbyt ergonomiczny) i dodatkową szafkę na dokumenty, którą można dowolnie przestawiać, ponieważ osadzono ją na kółkach (jak całą konstrukcję).

Idea Candy Cubicle jest prosta – Sabine Marcelis walczy w ten sposób z przytłaczającym poczuciem, że mamy jeszcze coś do zrobienia. Po skończonej pracy można bowiem zamknąć swoje domowe biuro i cieszyć się spokojnym popołudniem w domu. O pracy nic nam nie przypomni, nawet jeśli od biurka do kanapy mamy kilka metrów. To zaś zapewnia psychiczny odpoczynek, by kolejnego ranka zasiąść do pracy w pełni sił.

Problemem, o którym wspomniałem, są natomiast gabaryty. Kompaktowe biuro wymaga od naszego salonu sporo przestrzeni, by móc się ułożyć we wspomniany kształt litery L. Pomysł jest jednak warty rozważenia, jeśli miejsce to nie problem, a potrzeba nam wyraźniej granicy między pracą a domem.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Czy dbając o dzieci zabijamy ich kreatywność?

Obecne place zabaw to konstrukcje zupełnie inne niż te, na których dorastały...
Czytaj wiecej