NIE CHCIELIŚMY PŁACIĆ ZA TREŚCI? TO CZEKA NAS NOWA ERA SPAMU

spam
Trendy panujące na rynku usług elektronicznych nie pozostawiają żadnych złudzeń: jesteśmy gotowi na zasypywanie nas reklamami i łamanie naszej prywatności tylko po to, by nie zapłacić za cyfrowe przyjemności ani złotówki.

Trendy panujące na rynku usług elektronicznych nie pozostawiają żadnych złudzeń: jesteśmy gotowi na zasypywanie nas reklamami i łamanie naszej prywatności tylko po to, by nie zapłacić za cyfrowe przyjemności ani złotówki.

Do tej pory na rynku elektroniki użytkowej panowały dwa modele biznesowe, które dawały użytkownikowi wybór i pozwalały mu decydować, w jaki sposób chce konsumować treści. Z jednej strony mieliśmy usługi i aplikacje oferowane nam za darmo, które zmuszały nas do oglądania reklam i śledzenia naszych poczynań. Z drugiej zaś mieliśmy usługi płatne, które w zamian szanowały naszą prywatność i nie przeszkadzały nam męczącymi banerami reklamowymi.

Problem w tym, że sytuacja na rynku się zmienia. Konsumenci zdecydowali: tylko niewielka ich część chce płacić za jakość. Większość z nas oszczędza pieniądze i nie chce na drobne przyjemności czy nawet narzędzia do pracy wydawać zbyt dużo pieniędzy. A twórcy oprogramowania i operatorzy usług dostosowują się do naszych preferencji.

Czy zawsze klient ma rację?

Oczywiście, że tak. To firmy mają dostosowywać się do naszych potrzeb, a nie na odwrót i tej zasady trzeba bronić zawsze. Sęk w tym, że konsument często bywa niedoinformowany. Czytelnicy EXUMAG należą raczej do tych bardziej uświadomionych, ale zróbcie dla samych siebie eksperyment i popytajcie mniej „obeznanych” znajomych o to, czy wiedzą w jaki sposób płacą za takie usługi, jak Gmail czy Facebook. Szczególnie, czy wiedzą, że reklamy oferowane przez te usługi negatywnie wpływają na pracę naszych urządzeń elektronicznych (obciążenie procesora, krótszy czas pracy na akumulatorze), a korporacje oferujące te produkty i usługi dążą do tego, by wiedzieć o nas wszystko.

spam

Być może gdyby o tym wiedzieli i gdyby te firmy nie ukrywały tych informacji w pisanych drobnym drukiem regulaminach, podział rynku wyglądałby inaczej. Tymczasem usługi i programy płatne powoli są spychane na specjalistyczny margines. Nawet najnowszy system Windows jest oferowany w ramach czasowej promocji za darmo, wyświetlając nam w zamian tu i ówdzie reklamy. Co prawda skromnie, dyskretnie i umożliwia ich wyłączenie w łatwy sposób, widać jednak, że nawet Microsoft próbuje się ostrożnie dostosować do nowych trendów.

Obawiam się, że dotychczasowa wolność wyboru z czasem zniknie z uwagi na małe zainteresowanie. Dlatego namawiam: zanim zdecydujecie się na pobranie „darmowego” programu czy założenie konta na „darmowej” usłudze: zwracajmy uwagę na czym ona właściwie zarabia. Może się okazać, że w rzeczywistości płacimy informacjami na nasz temat, których ujawniać nie chcielibyśmy nikomu. Możliwe też, że reklam będzie tak wiele, że usługa będzie dla nich tylko dodatkiem. Nie ma nic za darmo, może więc czasem warto dopłacić te 10 złotych w zamian za otrzymanie przyzwoitej, szanującej nas i nasz czas usługi, gry lub aplikacji?

Autor artykułu
More from Maciej Gajewski

OTO XBOX ONE S, NAJLEPSZA KONSOLA DO GIER W HISTORII MICROSOFTU

Xbox One to jedna z dwóch najlepszych i aktualnie dostępnych na rynku...
Czytaj wiecej