Mało kto uznałby ten gatunek ptaka za najpiękniejszy…

CHIC!ken, Moreno Monti, Matteo Tranchellini
"CHIC!ken", fot. Moreno Monti & Matteo Tranchellini
Pytanie o najpiękniejszy gatunek ptaka może być zwodnicze – wielu z nas automatycznie udaje się myślami w egzotyczne rejony świata, ale Moreno Monti i Matteo Tranchellini uważają, że odpowiedź jest banalnie prosta, choć nieoczywista – na tym zresztą nie poprzestali. Gdzie są dziś?

Moreno Monti i Matteo Tranchellini to duet fotografików, o którym głośno zrobiło się w 2018 roku. Panowie prowadzą w Mediolanie własne studia, od lat współpracując nad najróżniejszymi projektami. Na kontach mają wiele sesji z gwiazdami oraz fotografii reklamowych dla uznanych marek. Zwłaszcza Monti, studio Tranchelliniego specjalizuje się bowiem w postprodukcji obrazu. Nietypowa pasja tego drugiego doprowadziła jednak do powstania albumu, który przed niespełna trzema laty okazał się nieoczekiwanym sukcesem komercyjnym.

“CHIC!ken”, czyli najciemniej pod kuchenną lampą

Kurczak – tak, zdaniem Montiego i Tranchelliniego, brzmi odpowiedź na pytanie o najpiękniejszy gatunek ptaka. Wszystko zaczęło się podobno w 2013 roku, gdy Matteo Tranchellini szukał… zwierzaka do ogródka. Pewien rolnik podpowiedział mu wówczas, by udał się na wystawę. Fotografa uderzyły różnorodność i szyk, jakich nie spodziewałby się po tak pospolitym na naszych stołach ptactwie. Tak też znalazł przyjaciółkę – kurę Concincinę – i nową pasję, która kilka lat później zaowocowała projektem “CHIC!ken”.

Monti i Tranchellini już w 2017 roku rozpoczęli współpracę z najpiękniejszymi kurzymi modelami. Przed ich obiektywami pozowało sto różnych odmian tego gatunku – często naprawdę wyjątkowych, czego efektem było ponad dwieście portretów. Nie od razu panowie zdecydowali się jednak na album. Najpierw ich fotografie doczekały się kilku wystaw, wydanie zbiorcze przyszło z czasem. Co ciekawe, projekt debiutował na Kickstarterze i to tam powinniśmy szukać dalszych losów zakochanego w kurczakach duetu.

Od sukcesu do porażki – i wielkiego powrotu

Chicken in Love, Moreno Monti, Matteo Tranchellini
“Chicken in Love”, fot. Moreno Monti & Matteo Tranchellini

Pierwsza kampania z 2018 roku bez wątpienia zaskoczyła organizatorów. Cel, jak na crowdfunding, nie był wysoki. By wydać album “CHIC!ken”, Monti i Tranchellini potrzebowali 8 000 € – zebrali natomiast 143 853 €. O ich albumie rozpisywały się wówczas największe media na świecie, a projekt portretujący najrozmaitsze kurczaki można uznać także za sukces artystyczny. Później jednak duet nieco zachłysną się możliwościami finansowania społecznościowego. Kolejna zbiórka, ogłoszona w grudniu 2019 roku, została przez nich anulowana, a autorzy przyznali, że popełnili błąd i muszą z niego wyciągnąć wnioski.

Drugi projekt był bardzo podobny do pierwszego – tym razem chciano bowiem pokazać portrety kurzych… par. Cel finansowy wzrósł jednak do 65 000 €, podczas gdy zainteresowanie zmalało dziesięciokrotnie – do zaledwie 237 osób. Przeprosiny, jakie Moreno Monti i Matteo Tranchellini wystosowali wówczas, zapowiadały jednak rychły powrót – i tak się stało. Dopracowany pomysł, tym razem zatytułowany “Chicken in Love”, powrócił w lutym 2020. Cel zmniejszono do 18 000 € i choć wsparło go tylko 277 osób, fotograficy otrzymali 28 191 € na realizację nowego albumu. Jego wydanie zapowiadano na maj ubiegłego roku, ale wiadomo, co wybuchło w marcu.

Opóźnienia były nieuniknione, zwłaszcza że Lombardia, w której sercu żyją Moreno Monti i Matteo Tranchellini, była jednym z najmocniej dotkniętych przez pandemię regionów. Trudno jednak tłumaczyć w ten sposób przesunięcie publikacji z maja na… styczeń 2021. Wiele osób, które wsparły projekt, nie ukrywało rozczarowania. Panowie znów przepraszali, tym bardziej że na opóźnienia – podobno – nie mieli wspływu i były one winą dostawcy. Tak czy inaczej, kurze historie finał znalazły nieco ponad miesiąc temu.

Chicken in Love, Moreno Monti, Matteo Tranchellini
“Chicken in Love”, fot. Moreno Monti & Matteo Tranchellini

Biorąc pod uwagę porażkę zbiórki z 2019 roku oraz niesmak, jaki nawet mimo wszystkich okoliczności łagodzących wywołało niemal roczne oczekiwanie na otrzymanie ostatniego z albumów, najpewniej Moreno Monti i Matteo Tranchellini nieprędko wrócą do podobnych projektów. Samo zainteresowanie na poziomie 277 osób także nie napawa optymizmem. Temat można uznać za wyczerpany, a apetyty fanów za zaspokojone. Bez wątpienia można jednak wyciągnąć z losów mediolańskiego duetu wiele cennych lekcji – zarówno w kwestii poszukiwania nieoczywistych tematów w sztuce, jak i ekspozycji w internecie oraz eksploatacji tematu.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Czy nocne życie Warszawy przeniesie się pod mosty?

Współczesne miasta stale ewoluują, a przy poprawianiu ich funkcjonalności i sprawianiu, by...
Czytaj wiecej