Aplikacja Clit-me uczy, jak pobudzić łechtaczkę

Aplikacja Clit me uczy, jak pobudzić łechtaczkę, fot. NFB
Aplikacja Clit me uczy, jak pobudzić łechtaczkę, fot. NFB
Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jaki symbol najczęściej zdobi ściany publicznych toalet na całym świecie? Podpowiedź: często gości on także w zeszytach nastolatków, którzy, dla zgrywu, rysują go sobie wzajemnie, gdy ktoś nie zachowa wystarczająco dużej uwagi... Tak, każdy wie, jak narysować penisa, ale czy ktokolwiek próbował w jego miejscu narysować łechtaczkę? Wątpliwe, ponieważ dla wielu ten żeński organ stanowi niemałą zagadkę, w której rozwikłaniu postanowiono wykorzystać edukacyjną grę mobilną Clit-me.

Nie chodzi oczywiście o to, by falliczne symbole zaczęto zastępować maleńkimi łechtaczkami w zeszytach czy toaletach. Problem jest o wiele większy, ponieważ dotyczy tej sfery życia, o której wielu niespecjalnie chce rozmawiać. Tematyka seksualna wciąż bywa bowiem tabu, a statystyki są nieubłagane. Według badań opublikowanych w “Journal of Sexual Medicine”, kobiety (62%) znacznie rzadziej odczuwają orgazm niż mężczyźni (85%). Wzięto pod uwagę jedynie pierwsze stosunki z nowym partnerem, ale w stałych związkach wcale nie jest wiele lepiej. Jedynie lesbijki mogą pochwalić się wynikiem na poziomie 75%, choć wynika to zapewne z samoświadomości. Niemniej edukacja w tym zakresie zdaje się niezbędna, dlatego aplikacja Clit-me może okazać się strzałem w dziesiątkę.

A czy ty umiałbyś narysować łechtaczkę?

Pomysłodawcami Clit-me jest ośmioro studentów montrealskiego Université du Québec (UQAM). W akcję zaangażowało się także państwowe National Film Board of Canada, ponieważ to właśnie w tamtejszym dziale Digital Studio studenci odbywali kilkutygodniowy staż. Zadaniem wyznaczonym przez Huguesa Sweeneya – producenta wykonawczego NFB – było stworzenie prostego projektu interaktywnego. A ponieważ grupa złożona była z jednego mężczyzny i siedmiu kobiet, na cel wzięto właśnie ich zdrowie seksualne. Efektem prac jest właśnie wspomniana aplikacja Clit-me.

Nie jest to może projekt wybitnie złożony, ale z pewnością pokazuje drogę, którą warto byłoby podążyć w celu społecznego uświadamiania. Zabawa z Clit-me trwa bowiem tylko około pięciu minut, wymagając przy tym ekranu dotykowego. Gra polega na niemal dosłownej zabawie z łechtaczką. Całość utrzymana jest w dość humorystycznym tonie, ale pod tą żartobliwą otoczką ujęto również sporo faktów. Dzięki temu można uczyć się przez zabawę, a to może w jakimś stopniu wpłynąć na poprawę smutnych (z punktu widzenia kobiet) statystyk.

Po uruchomieniu Clit-me na urządzeniu mobilnym najpierw widzimy krótką animację. Prosty, wykonany metodą poklatkową film objaśnia anatomię łechtaczki, już na tym etapie nieco zaskakując:

Dzięki pierwszemu skanowi 3D łechtaczki, w 2015 roku nauczyliśmy się o niej wielu rzeczy. Między innymi tego, że tak naprawdę wygląda inaczej, niż nam się wydaje. Jednocześnie pierwszy, co gracze mają zrobić, jest dostosowanie swojego awatara. To zaś ma symbolizować fakt, że każda łechtaczka jest inna, wyjątkowa.

– Maude Fraser, studentka dziennikarstwa na UQAM, jedna z autorów Clit-me

Dalej jest tylko ciekawiej, ponieważ użytkownicy Clit-me otrzymają praktyczny instruktaż pobudzania łechtaczki. Dzięki urządzeniom z dotykowym ekranem i wykorzystaniu różnych technik, o których istnieniu informuje awatar, dowiadujemy się natomiast coraz więcej ciekawych faktów na temat tego organu.

Aplikacja Clit-me zadebiutowała przy okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Jej twórcy nie są jednak wielką korporacją, więc przynajmniej na tym etapie mogą promować swoje dzieło jedynie za pośrednictwem mediów społecznościowych. To natomiast o tyle lepiej, że dzięki temu zainteresowani mogą udać się bezpośrednio na ich stronę i przejść do gry – nie trzeba niczego ściągać. Więcej informacji na ten temat znajdziecie pod tym adresem: nfb.ca/clitme.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Miniaturowe organy, wykonane jedynie z papieru!

Organy piszczałkowe mogą mieć różne rozmiary i zastosowania, kosztując przy tym setki...
Czytaj wiecej