A co, jeśli imprezy masowe nie wystartują w roku 2021?

Maraton, imprezy masowe, cocoparisienne, Pixabay
Fot. cocoparisienne/Pixabay
Żaden z wiosennych World Marathon Majors w przyszłym roku nie odbędzie się w oryginalnym terminie. Jedne z największych maratonów świata – bostoński, londyński i tokijski przesunięto na jesień 2021. A co, jeśli okaże się, że biegi masowe w przyszłym sezonie w ogóle nie wystartują?

Widmo kolejnego pandemicznego roku wisi nad światem. Niewykluczone, że w roku 2021 niewiele się zmieni. Wciąż pod dużym znakiem zapytania stoją chociażby Igrzyska Olimpijskie w Tokio, a to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Jak z perspektywy biegacza amatora przygotować się do kolejnego sezonu, w którym imprezy masowe mogą okazać się pojęciem abstrakcyjnym?

Regulamin prawdę ci powie

Maraton, Imprezy masowe, Pixabay
Fot. Pixabay

W tym roku wielu biegaczy rozczarowało się warunkami, na jakich były odwoływane imprezy masowe. Część organizatorów zwracała uczestnikom wpisowe. Nierzadko jednak okazywało się, że pomimo odwołania zawodów wpłata przepadała. Zapisując się na przyszłoroczne biegi, warto wczytać się w regulamin imprezy. Organizatorzy – nauczeni doświadczeniem sezonu 2020 – coraz częściej zaznaczają, co w sytuacji, gdy wydarzenie będzie musiało zostać odwołane w związku z rządowymi obostrzeniami.

Dwa bastiony wolności

Poprzedni rok przyniósł ogromne straty organizatorom dużych biegów w wielkich aglomeracjach. Całkiem nieźle przez epidemiczne restrykcje przeszli natomiast ludzie zaangażowani w dość skromne pod względem frekwencji projekty. Chodzi o biegi górskie oraz mitingi lekkoatletyczne na stadionie.

W biegach górskich od zawsze limity uczestników były dość surowe. Ma to związek z niską przepustowością leśnych ścieżek, ale też z regulacjami parków narodowych, którymi często wytyczane są trasy takich terenowych zawodów. Inna kwestia to obowiązek noszenia masek. W pewnym momencie krajowe przepisy zdjęły obowiązek zakrywania twarzy, o ile przebywa się w lesie. Dało to kolejne ułatwienie organizatorom zawodów o charakterze przełajowym.

Amatorskie mitingi lekkoatletyczne już od kilku lat mocno zyskują na popularności. W kończącym się roku tego typu imprezy odbywały się regularnie. Na korzyść stadionowych zawodów przemawiają chociażby serie startowe, na które dzieleni są biegacze. Ułatwia to zachowywanie – tak popularnego w ostatnim czasie – dystansu społecznego. Wydarzenia sportowe na stadionie nie wymagają ponadto uzyskiwania zgód miejskich służb, takich jak policja. Jest to konieczność w przypadku biegów ulicznych.

Jeśli więc myślimy o zawodach, które mają szansę się odbyć – biegi górskie i mitingi lekkoatletyczne wydają się dość pewnymi opcjami.

Imprezy masowe niepotrzebne do szczęścia?

Maraton, Medal, Pixabay, RoboMichalec
Fot. RoboMichalec/Pixabay

Ostatecznie, jeśli przyszłoroczny sezon będzie pozbawiony dużych biegów, jakie znamy z przeszłości, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: po co biegam? Czy tylko dla rywalizacji i otoczki, gwarantowanych przez imprezy masowe? Dla medali i pakietów startowych? A może dla zdrowia, satysfakcji i czerpania przyjemności z samego wyjścia na trening?

Odnajdując radość w samym bieganiu, łatwiej przetrwamy czas bez startowania. Najważniejsze to zachować regularność. Bo kiedy świat znowu ruszy – a trzeba wierzyć, że tak będzie – zatrzęsienie odblokowanych biegów masowych, sprawi, że będziemy mieli ból głowy od możliwości wyboru. Oby tylko, być wtedy w formie.

Autor artykułu
More from Krzysztof Brągiel

Czy rower stacjonarny może zastąpić bieganie?

W warunkach domowej kwarantanny najlepszym przyjacielem wielu biegaczy, okazywał się rower stacjonarny....
Czytaj wiecej