Co mi daje tydzień na festiwalu?

25. października startuje American Film Festiwal we Wrocławiu. Tydzień wcześniej zakończył się Warszawski Festiwal Filmowy. To moje dwa ulubione polskie festiwale. Dlaczego tak bardzo na nie czekam i poświęcam na nie dwa tygodnie mojego czasu?

25. października startuje American Film Festiwal we Wrocławiu. Tydzień wcześniej zakończył się Warszawski Festiwal Filmowy. To moje dwa ulubione polskie festiwale. Dlaczego tak bardzo na nie czekam i poświęcam na nie dwa tygodnie mojego czasu?

Teoretycznie odpowiedź może być bardzo prosta: obejrzę tam wiele filmów wcześniej niż wejdą oficjalnie do kin lub obejrzę w kinie filmy, które nie wejdą do szerszej dystrybucji. Ta odpowiedź na pewno nie będzie zła. Będzie to niemal 100% prawdy i nie mam zamiaru się tego wypierać. Jednak trzeba powiedzieć o czymś jeszcze. To dla mnie niezwykły odpoczynek psychiczny.

Nie mogę powiedzieć o odpoczynku fizycznym, gdyż zawsze jak jestem na festiwalu, to staram się z niego wycisnąć jak najwięcej. Kończy się to na tym, że przez cały tydzień chodzę na około pięć filmów dziennie, śpię bardzo mało i na niektórych seansach robię wszystko, żeby tylko nie zamykać oczu. Od czasu do czasu zdarzy się, że jednak nie wstanę na poranny film, bo sen będzie dla mnie ważniejszy. Walka ze zmęczeniem nabiera na sile z każdym kolejnym dniem, ale mimo wszystko, psychicznie odpoczywam zawsze. Dlaczego?

W kinie czuję się jak ryba w wodzie. Nawet jeśli w 2016 roku chodziłem do kina znacznie mniej, niż w latach poprzednich i poświęcam mu mniej uwagi, to siedząc w fotelu na sali kinowej czuję, że jestem we właściwym miejscu. Tyczy się to w sumie każdego gatunku filmowego i zarówno kina mainstreamowego, jak i offowego. Festiwale filmowe pozwalają mi w jakiś dziwny, niewytłumaczalny dla mnie sposób, oczyścić głowę ze wszelkich problemów i po prostu bardzo się odprężyć. Tym, czym dla niektórych jest wyjazd do ciepłego kraju na sączenie drinków i łapanie słońca na plaży, dla mnie jest np. wyjazd na filmowy festiwal i zamknięcie się na połowę doby w ciemniej sali kinowej. Dlaczego?

Na festiwalu mam styczność z kinem nieco innym, niż to dostępne w multipleksach. Tu jest większy naciska na emocje, na poruszanie widzów, na głębsze przeżycia. Największym atutem jest jednak styczność z filmami, które mogą nie wejść do szerokiej dystrybucji, także na takim festiwalu, często możemy mieć jedyną okazję dany film obejrzeć. Jeśli chodzi o większe i głośniejsze tytuły, to na festiwalu nierzadko mamy do czynienia z polską (jeśli mowa o wydarzeniu w naszym kraju) lub nawet światową premierą. Daje nam to możliwość obejrzenia danego tytułu jako jedni z pierwszych. Należę do ludzi, których takie sytuacje kręcą i lubię obejrzeć coś przed innymi. Wiem, że nie brzmi to dobrze, ale lubię mieć możliwość zrecenzowania filmu, przed innymi.

Festiwale filmowe to również niezwykły klimat. Oczywiście, są wydarzenia głośne, na które przyjeżdża wiele ludzi z całego świata, miasto zamienia się w stolicę filmu, wiele kulturowych wydarzeń towarzyszy festiwalowi. Są też festiwale mniejsze, kameralne, spokojne, ale i tak posiadające w swoim programie niesamowite tytuły. Lubię oba typy, jednak te drugie bardziej mnie przyciągają. Taki jest właśnie American Film Festival we Wrocławiu. Końcówka października nie zachęca do podróży. Robi się zimno, ciemno, deszczowo i wszystko jest pod psem. Jednak program, festiwalu całkowicie rekompensuje nam te niedogodności. W tym roku również zapowiada się znakomita edycja. Czy dla mnie jest festiwal filmowy? Podróżą do wielu światów, do których jeszcze nikt przede mną nie dotarł. To mój azyl, w którym zamykam się na około tydzień. Do mój czas na relaks i naładowanie baterii, a przynajmniej tych psychicznych, bo po powrocie zapewne będę chciał zasnąć i nie budzić się przez kilka dni.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Robert Zemeckis – jeden z największych reżyserów naszych czasów

Zdecydowanie można tak napisać o wielu postaciach świata filmowego. Sam mógłbym wymienić...
Czytaj wiecej