Co nam przyniósł San Diego Comic-Con 2019?

Logotyp San Diego Comic-Con International
Logotyp San Diego Comic-Con International
Dobiegło końca największe święto popkultury na świecie, jak zwykle umożliwiając fanom spotkanie gwiazd, ale przede wszystkim prezentując miłośnikom fantastycznych uniwersów wiele nowości oraz zwiastunów długo wyczekiwanych produkcji. Czym w tym roku starano się nas zaskoczyć i jakie były tego efekty?

Jeśli spojrzeć na historię Comic-Conu, wyraźnie widać, że ostatnie lata to istny boom na popkulturowe treści. Impreza organizowana od 1970 roku długo i mozolnie poszerzała swoje wpływy na amerykańską, mimo że początkowo była niczym innym niż zjazdem geeków i nerdów. Przedstawicieli tych grup oczywiście do dziś nie brakuje podczas corocznego konwentu, ale od pewnego czasu San Diego Comic-Con to coś znacznie większego. To wydarzenie, które jest nie tylko okazją do spotkania gwiazd dla rzeszy fanów, ale i najlepszym możliwym miejscem do promocji nowych produkcji przez ich twórców. Publika bywa jednak bardzo krytyczna, dlatego nie każdy “wielki panel” okazuje się sukcesem. Jak było w tym roku?

Po pierwsze: “Wiedźmin”

Nie można przejść obok tej produkcji obojętnie, co potwierdzają reakcje ludzi. W Polsce oczywiście problemy, co powoli składa się na pewną tendencję. Netflixowa produkcja po niespełna dwuminutowym zwiastunie została przez wielu zmieszana z błotem. Podobnie było zresztą z “1983”, zatem po sprawdzeniu polskich forów warto było udać się na te anglojęzyczne, a tam – sporo ciepłych słów. Czyżby jakkolwiek polskie (rzeczywiście czy w materiale źródłowym) produkcje Netflixa cieszyły wszystkich poza Polakami?

Rzecz jasna serialowy “Wiedźmin” musi doskoczyć do poprzeczki, jaką ostawiło CD Projekt Red swoimi grami, zwłaszcza ostatnią częścią. Wielu “fanów” najwyraźniej ma jednak problem z pojęciem tego, jak bardzo tamtejszy Geralt odbiegał od książek. Ten serialowy, o twarzy i muskulaturze Supermana (dosłownie i w przenośni), wyglądem stara się nawiązywać do tego, co wykreowali w wyobraźni globalnej społeczności Redzi. Nie można tego jednak powiedzieć o świecie przedstawionym, który wielu wydał się za mało słowiański. Tym malkontentom umyka jednak fakt, że gry szły w tej materii znacznie dalej niż sam Andrzej Sapkowski. Znając treść wiedźmińskiej sagi, w wielu momentach teaseru widzimy natomiast, jak twórcy puszczają do nas oko. Koniec końców wydaje się, że choć pierwszy zwiastun jest dość mocno patetyczny – wróć: “zamerykanizowany” brzmi lepiej – warto temu serialowi dać szansę. Następca “Gry o tron”? Plany są ambitne, choć z hurraoptymizmem warto poczekać, dokładnie tak samo, jak z obelgami.

Po drugie: Comic-Con może upokorzyć najlepszych

Kadr ze zwiastuna 8. sezonu "Gry o tron", fot. HBO
Kadr ze zwiastuna 8. sezonu “Gry o tron”, fot. HBO

Skoro już serial HBO został wywołany do tablicy, warto przypomnieć, że i on był obecny na San Diego Comic-Con 2019. W cieniu fatalnych opinii, jakie spadły na twórców po zaprezentowaniu finałowego sezonu, było to dość odważne posunięcie. Odwagi zabrakło jednak Davidowi Benioffowi i D.B. Weissowi – scenarzystom serialu. Co prawda wytłumaczono to brakiem czasu wynikającym z ich napiętego harmonogramu, ale temat ten zdominował cały panel. Można by zadać sobie pytanie, po co w ogóle w tym roku HBO zdecydowało się na taki ruch. Serial został zakończony, a emisja jego spin-offów to melodia przyszłości. A można było ten czas spożytkować inaczej…

Na przykład zdradzając więcej szczegółów na temat wyczekiwanego z niecierpliwością serialu “Watchmen”! Nowa produkcja, która jakiś czas temu zachwyciła wizją rozwinięcia akcji komiksowego arcydzieła, zwyczajnie nie zaistniała podczas konwentu (poza wyemitowaniem nowego zwiastuna). Zagranie co najmniej dziwne, ale kto wie – może HBO planuje coś specjalnego. I nie mam tu na myśli usługi HBO Max, której poświęcono najwięcej czasu. Nie tego spodziewano się jednak po stacji, która słynie z jakości…

Po trzecie: Marvel

Najbliższe premiery Marvela, zapowiedziane podczas San Diego Comic-Con 2019, fot. Marvel
Najbliższe premiery Marvela, zapowiedziane podczas San Diego Comic-Con 2019, fot. Marvel

Należący do Disneya moloch komiksowy od dekady święci triumfy na wielkim ekranie. Po wydarzeniach z ostatnich odsłon wielu niedzielnych fanów mogłoby podrapać się po głowie z myślą: “no i co dalej?”. W Marvelu od dawna jednak wiedzą, że koniec gry… to tylko koniec pewnej epoki. Podczas tegorocznego San Diego Comic-Con nie mogło zatem obyć się bez nowości, a tych będzie naprawdę sporo! Sam osobiście nie należę do wielkich fanów Marvel Cinematic Universe, ale rozmachu odmówić im nie mogę. W ciągu najbliższych dwóch lat popkulturowi giganci, rokrocznie windujący wyniki boxoffice’owych zestawień, chyba nieco spuszczą z tonu.

Indywidualności z MCU i produkcje spoza głównego nurtu?

Na pierwszy ogień pójdzie znana z przygód “Avengersów” Czarna Wdowa, ale jej śladem podążą też Hawkeye oraz Falcon i Zimowy Żołnierz. Nie zabraknie również powrotów – Thora, Lokiego, Kapitan Marvel, Czarnej Pantery, Doktora Strange’a i Blade’a. Tak, nie przesłyszeliście się. Nieco już zapomniany pół-wampir, który przed dwiema dekadami na wielkim ekranie reprezentowany był przez Wesleya Snipesa, tym razem zyska twarz Mahershali Aliego. Już tutaj widać jednak, że Marvel w tym okresie bardzo mocno będzie akcentować pojawienie się na rynku Disney+. Spora część tych produkcji trafi właśnie na nowy serwis streamingowy, nierzadko jako seriale. Ciekawie zapowiada się też “The Eternals”, mające szansę stać się kosmicznymi Avengersami. W obsadzie znalazło się miejsce dla Angeliny Jolie, Salmy Hayek czy Richarda Maddena.

Największe zaskoczenie z panelu Marvela podczas San Diego Comic-Con 2019, fot. Marvel
Największe zaskoczenie z panelu Marvela podczas San Diego Comic-Con 2019, fot. Marvel

Największą nowością jest natomiast… “Shang-Chi”. Nie martwcie się, jeśli nic wam to nie mówi – to bohater z komiksów, który nie miał dotąd okazji pokazać się szerszej publiczności. Wygląda jednak na to, że studio postanowiło sprawdzić, czy na rynku azjatyckim nie istnieje jakaś luka, którą można by jeszcze zapełnić marvelowymi opowieściami. Jedyne kontrowersje (zupełnie niesłusznie) wzbudził damski Thor, doskonale znany fanom komiksów. W tej roli zobaczymy Natalie Portman, co jedynie potwierdza, że dalekosiężne plany studia tworzone są z głową.

Po czwarte: Live long and prosper

Obok Marvela jednym z największych panely okazał się ten poświęcony “Star Trekowi”. Początkowo zbiorcze podsumowanie losów uniwersum budziło obawy. W końcu “ogólne” pokazy wszystkiego to najczęściej recepta dla tych, którzy nie mają zbyt wiele do pokazania. Ostatecznie wyszło to jednak całkiem nieźle. Co prawda nie dowiedzieliśmy się niczego o kolejnym sezonie najgłośniejszego w ostatnich latach tytułu – “Star Trek: Discovery” – ale poznaliśmy kierunek rozwoju tego świata. Pokazano między innymi zwiastun drugiego sezonu “Star Trek: Short Treks” oraz najważniejszej obecnie produkcji: “Star Trek: Picard”. Wielki powrót Patricka Stewarta do tej roli do świetna wiadomość, a trailer jedynie potwierdza, że jest na co czekać.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Banksy odwiedził Paryż. Przeciw czemu tym razem manifestował?

Słynący ze swych zaangażowanych społecznie i politycznie dzieł Banksy niedawno odwiedził Paryż...
Czytaj wiecej