“Confederate” odwołane. Dylematy Benioffa i Weissa?

Generał Robert E. Lee – jeden z głównodowodzących wojskami Konfederacji na tle ich sztandaru (Southern Cross), fot. Emil Lendof/The Daily Beast
Generał Robert E. Lee – jeden z głównodowodzących wojskami Konfederacji na tle ich sztandaru (Southern Cross), fot. Emil Lendof/The Daily Beast
Ostatnio sporo dzieje się u twórców serialowej "Gry o tron". Po tym, jak wywołali oni gniew fanów adaptacji prozy George'a R.R. Martina, o Davidzie Benioffie i D.B. Weissie mówi się tylko źle albo wcale, czego pokłosiem może być anulowanie planowanego przez HBO serialu "Confederate" ich autorstwa – nie oznacza to jednak posuchy w życiu zawodowym scenarzystów.

Benioff i Weiss są typem pracusiów, którzy od brylowania na czerwonym dywanie i w mediach wolą, by przemawiały za nich ich dzieła. Z tym w ostatnich latach bywało jednak różnie. Apogeum kryzysu okazał się natomiast finał “Gry o tron”, który wielu fanów rozczarował. Sytuacja była na tyle napięta, że mimo zapowiedzi scenarzyści nie pojawili się nawet podczas panelu w trakcie San Diego Comic-Con 2019. Nie zmieniło to jednak ich pozycji w branży, o czym wiedziano w HBO. Stacja ufała im do tego stopnia, że jakiś czas temu pozwolono im nawet na pracę nad scenariuszem do kontrowersyjnego serialu “Confederate”.

D.B. Weiss i David Benioff – scenarzyści i showrunnerzy "Gry o tron", fot. HBO
D.B. Weiss i David Benioff – scenarzyści i showrunnerzy “Gry o tron”, fot. HBO

Zdecydowanie pokaźniejszy dorobek ma David Benioff, który do świata filmów wszedł za sprawą świetnej adaptacji jego powieści “25. godzina”. Szybko zresztą dostrzeżono jego talent – zaledwie dwa lata później do kin trafiła nafaszerowana gwiazdami “Troja”, oparta o jego scenariusz. Dziś karierę Benioffa postrzega się jednak w głównej mierze przez pryzmat “Gry o tron”, której wraz z Weissem był autorem.

Co do samego “Confederate” – o projekcie pierwszy raz usłyszeliśmy w roku 2017 i od razu wzbudził on olbrzymie emocje. Benioff i Weiss wymyślili sobie bowiem, że stworzą political-fiction o Ameryce, w której wojnę secesyjną wygrali Konfederaci. Wyrazy niezadowolenia już na same wieści o takich planach popłynęły ze środowiska afroamerykańskiego. “Confederate” nie miało więc łatwej przeprawy, ale Casey Bloys (szef programowy HBO) przekonywał, że warto poczekać z ocenami do emisji. Wszystko wskazuje jednak na to, że ten moment nie nastąpi już nigdy, a dwuletnie prace preprodukcyjne poszły na marne.

Nie będzie “Confederate”… ani niczego innego, co dla HBO mogliby napisać Benioff i Weiss

David Benioff i D.B. Weiss, fot. Art Streiber/Variety
David Benioff i D.B. Weiss, fot. Art Streiber/Variety

Anulowanie “Confederate” może się wydawać zbawieniem dla stacji – w innym wypadku HBO naraziłoby się na olbrzymią krytykę. Co jednak ciekawe, nie kontrowersyjny charakter projektu, lecz nowy kontrakt duetu okazały się tu kością niezgody. Gdy na początku roku pojawiły się informacje, że David Benioff i D.B. Weiss po zakończeniu “Gry o tron” skupią się na pisaniu kolejnej gwiezdnowojennej trylogii, Bloys stwierdził oficjalnie:

Trudno komukolwiek powiedzieć, że nie może pracować przy »Gwiezdnych wojnach«. To jak spełnienie dziecięcych marzeń, ale oni pamiętają, dlaczego kochają telewizję i na pewno wrócą.

I tu przedstawiciel HBO się nie pomylił. Benioff i Weiss nie zamierzali skupiać się wyłącznie na kinie. Nie chcieli też rezygnować ze współpracy z HBO, czego dowodem miał być choćby wspomniany serial “Confederate”. Problemem okazało się jednak to, że po zakończeniu “Gry o tron” panowie stali się łakomym kąskiem na rynku. W związku z tym do “walki” o autorów dołączyli przedstawiciele konkurencji – Amazon i Netflix, a pozycja WarnerMedia (właściciel HBO) wcale nie była mocna.

Poza umową z Disneyem, o której wiadomo od dawna, Benioff i Weiss wynegocjowali więc lukratywny kontrakt z Netflixem – na to natomiast HBO nie mogło już przymknąć oka. Kwestią drugorzędną jest, czy to stacja zerwała z Benioffem i Weissem współpracę, czy wynika to z parafowanego przez nich kontraktu. Tym sposobem HBO uchroniło się od tworzenia kontrowersyjnego “Confederate”, a cenieni scenarzyści zainkasują… 200 milionów dolarów oraz zyskają twórczą swobodę i dziesiątki milionów potencjalnych widzów – takie problemy trudno więc brać na poważnie. Kto wie, może i dla “Confederate” znajdzie się miejsce na największej platformie streamingowej?

Autor artykułu
More from Damian Halik

Tama AI Mayor nie będzie rządzić w Japonii (jeszcze nie!)

Mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni uwielbiają technologię, dlatego informacja o tym, że w...
Czytaj wiecej