Nie tylko potentaci – nawet amatorzy marzą dziś o kosmosie

Copenhagen Suborbitals
Fot. Copenhagen Suborbitals
Gdzieś w cieniu kosmicznego wyścigu Richarda Bransona, Elona Muska i Jeffa Bezosa żyją ludzie, których to, co nieznane, fascynuje równie mocno, ale mogą jedynie pomarzyć o środkach na rozwój technologii pozwalającej im opuścić ziemską atmosferę – na marzeniach jednak nie poprzestają!

Wyścig nabiera tempa. W całej historii ludzkości w kosmosie miało okazję znaleźć się niespełna sześćset osób, ale prędzej czy później kosmiczna turystyka stanie się faktem. Co jednak oczywiste, wciąż będzie ona nieosiągalna dla większości społeczeństwa. Trzech przewodzących stawce miliarderów – Richard Branson (Virgin Galactic), Elon Musk (SpaceX) i Jeff Bezos (Blue Origin) – jest dziś już poza zasięgiem. Nawet NASA korzysta z ich usług, stąd nikłe szanse, by nagle wyrósł im godny konkurent… I tu pojawia się Copenhagen Suborbitals. Uczestnicy projektu nie myślą jednak o wyścigu – po prostu marzą o kosmosie i robią wiele, by sięgnąć gwiazd.

Ekscentryków nie brakuje także w Danii

Fot. Copenhagen Suborbitals

Wbrew pozorom historia Copenhagen Suborbitals jest dość długa – organizację powołano bowiem do życia już w 2008 roku. Projekt jest jednak mikroskopijnym przedsięwzięciem, jeśli spojrzymy na konkurencję. Nic więc dziwnego, że przez czternaście lat funkcjonował w cieniu gigantów – jak zresztą pokazał rozwój wydarzeń, to nawet lepiej. Duńczycy mają jednak swoje pierwsze sukcesy i coraz odważniej myślą o kolejnych krokach. Co ważne, ale i zaskakujące, nie mówimy ani o technologicznym startupie, ani nawet o firmie z pokaźnym budżetem, która postanowiła rzucić wyzwanie światu. Mówimy o grupie zapaleńców – amatorów i marzycieli, którzy w formie wolontariatu rozwijają kosmiczne technologie.

Założone przez Kristiana von Bengtsona i Petera Madsena Copenhagen Suborbitals to organizacja non-profit. Żadnego z twórców nie ma już jednak na pokładzie. Pierwszy odszedł w lutym 2014 roku, później flirtując jeszcze z projektem Mars One. Drugi pożegnał się z CS kilka miesięcy później – co mogło być zbawienne dla losów projektu. Madsen jeszcze przez lata rozsiewał wokół siebie aurę ekscentrycznego wynalazcy. Dziś jednak pamiętany jest przede wszystkim przez głośną sprawę zabójstwa Kim Wall z 2017 roku. Szwedzka dziennikarka po raz ostatni widziana była na stworzonej przez niego łodzi podwodnej – kilka dni później zaczęto znajdować szczątki jej ciała.

Oczywiście Copenhagen Suborbitals nie mogło wówczas uniknąć rozgłosu, jednak Madsen w momencie popełnienia przestępstwa nie współpracował z organizacją od lat. Tych spraw nie ma więc sensu łączyć. Byłoby to krzywdzące dla niespełna pięćdziesięcioosobowej ekipy, która rozwija projekt napędzany jedynie ich marzeniami i determinacją.

Tycho Brahe ich przewodnikiem

Rakieta, Spica, Copenhagen Suborbitals
Wolontariusze majsterkujący przy rakiecie Spica, fot. Copenhagen Suborbitals

Od samego początku patronem Copenhagen Suborbitals był Tycho Brahe – szesnastowieczny duński astronom. Jego imieniem nazwano pierwszy pojazd MSC (Mini Spacecraft), który rozwijana od 2008 roku rakieta miała wynosić na wysokość stu kilometrów. Po porzuceniu projektu przez jego pomysłodawców wiele się jednak zmieniło. Dziś nazewnictwo stosowane przez CS jest inne, ich rakieta nosi miano Spica, a kapsuła kosmiczna – Tycho Deep Space. Ważniejsze od tych szczegółów jest natomiast to, że projekt stale się rozwija, a kolejne próby pozwalają im wzlatywać coraz wyżej. Do celu jest jednak daleko.

Zgodnie z szacunkami Copenhagen Suborbitals swój cel – wysłanie człowieka na orbitę – osiągnie w ciągu najbliższej dekady. Można więc nieco dziwić się uporowi Duńczyków. Za dziesięć lat nawet oferowane dziś za 250 000 dolarów bilety na lot Virgin Galactic zapewne mocno potanieją, tymczasem oni męczą się z prototypem, który wystrzeli w kosmos jednego człowieka w czasach, gdy loty orbitalne mogą być już rzeczą stosunkowo powszechną. Tu jednak dochodzimy do sedna: pasji, która napędza tych ludzi. Ich celem nie jest podbój kosmosu czy wyścig z kimkolwiek.

Sporo ciekawostek na temat zespołu zdradził w niedawnym wywiadzie Mads Stenfatt, który dołączył do ekipy w 2011 roku. Miłośnik liczb i Excela w ciągu ostatniej dekady pracował jako menadżer sprzedaży, konsultant czy analityki, ale przez cały ten czas wolne chwile oddawał Copenhagen Suborbitals. Do zespołu trafił natomiast przez przypadek. Jako że od zawsze interesowała go ta tematy, Stenfatt z wielkim zainteresowaniem śledził pierwsze próby rakiet CS. Podczas jednej z nich zauważył natomiast problem ze spadochronem, który miał bezpiecznie sprowadzić pojazd na ziemię. Skontaktował się w tej sprawie z CS, a w odpowiedzi usłyszał: Jeśli jesteś tak cholernie mądry, czemu do nas nie dołączysz? Drugiego zaproszenia nie potrzebował.

Copenhagen Suborbitals to projekt, który daje nadzieję

Będąc już jednym z wolontariuszy, Mads Stenfatt zauważył pewną prawidłowość. Większość ekipy nie miała pojęcia, jak tworzy się tego typu pojazdy. Mając pewne bazowe umiejętności, każdy musiał uczyć się nowych rzeczy, by projekt mógł się rozwinąć. Brzmi to dziwnie, ale ta filozofia sprawiła, że Copenhagen Suborbitals przyciągnęło największych zapaleńców, którzy nie znają słowa niemożliwe.

Zdecydowanie większym problemem okazują się fundusze. Tam, gdzie NASA czy wspomniani na początku liderzy kosmicznego wyścigu lekką ręką wydają miliony, Copenhagen Suborbitals dysponują co najwyżej setkami dolarów uzyskanymi w ramach crowdfundingu. Nie ma mowy o kupowaniu patentów czy optymalizacji podzespołów – jest rozwiązywanie problemów przez skrzętne planowanie, przemyślane projektowanie i dostrajanie konstrukcji za pomocą młotka. Zapału wciąż jednak nie brakuje, a zaangażowanie amatorów jest w tym przypadku cenniejsze od pieniędzy. Gdy już uda im się wysłać człowieka w kosmos, satysfakcja będzie natomiast najlepszą zapłatą.

Robimy to, bo to trudne. Kiedy już w to wejdziesz, dociera do ciebie, że osiągnięcie celu nie jest najistotniejsze. Największą frajdę sprawia nieustanne stawianie czoła absurdalnie trudnym wyzwaniom.

– Mads Stenfatt, Copenhagen Suborbitals

Autor artykułu
More from Damian Halik

Janaina Mello Landini ze zwykłego sznura stworzy dzieło sztuki

Już forma i treść są dla artysty substancją niemniej nośną niż podstawowe...
Czytaj wiecej