“Cóż za piękny dzień”

W nadchodzący weekend na ekrany polskich kin wchodzi najnowszy film z udziałem Toma Hanksa. Możecie już przygotować się na dużo ciepła, wzruszeń i pozytywnej energii. To może być dla Was piękny dzień!

Ręka do góry, kto kojarzy postać Freda Rogersa! Zakładam, że niewiele osób mogłoby z miejsca powiedzieć, o kogo chodzi. Fred Rogers był amerykańską osobowością telewizyjną. Przez kilka dekad prowadził przeznaczony dla najmłodszych program pt. Mister Rogers’ Neighborhood, w którym starał się pokazywać dzieciom, jak działa świat i jak być dobrym człowiekiem. Sam Rogers był osobą, która wychodziła z założenia, że najważniejsze to być miłym dla innych ludzi i pomagać. Jego program to jedna z tych pozycji, bez jakich nie można mówić o historii amerykańskiej telewizji.

“Cóż za piękny dzień”; fot. mat. prasowe

Wydaje się idealnym wyborem, że w jego postać wciela się Tom Hanks – osoba, bez której nie możemy mówić o współczesnej historii amerykańskiego kina. 

“Cóż za piękny dzień” opowiada o rodzącej się przyjaźni Freda Rogersa z dziennikarzem magazynu Esquire – Tomem Junodem.

Tom dostaje od swojego naczelnego zadanie, by napisać profil pana Rogersa, przeprowadzając z nim wcześniej serię wywiadów. Początkowo Tom był bardzo sceptycznie do tego nastawiony. Szybko jednak zorientował się, że pan Rogers nie jest tylko i wyłącznie miłym człowiekiem i postanawia bardziej zagłębić się w tę postać.

Tom Hanks wydawał mi się idealnym i wręcz naturalnym wyborem do tej roli. Co więcej, sprawdził się w niej znakomicie, dlatego też otrzymał za nią nominację do Oscara. Najlepszym jest to, że postać pana Rogersa wcale nie jest tu pierwszoplanowa. Głównym bohaterem opowieści jest wspomniany Tom Junod i jego punkt patrzenia na świat. Gdy spotkał Freda Rogera, ten wydał mu się na tyle oderwany od otaczającej rzeczywistości, że pomyślał, że to cały czas postać. Nie przyszło mu do głowy, że Rogers faktycznie jest osobą o złotym sercu. Na każdym kroku wyznaje on bowiem zasadę, że lepiej być dla innych uprzejmym i być dobrze nastawionym do świata. 


Tom Hanks w roli Freda Rogera; fot. mat. prasowe

Fred i Tom stają się sobie coraz bliżsi, a Tom zaczyna widzieć, jak znajomość z Rogersem działa na jego życie osobiste i rodzinne. Koniec końców zobaczy, że nastawienie do świata, które reprezentuje sobą Fred, jest znacznie lepsze.

Muszę przyznać, że pierwsza część filmu nie przekonywała mnie do siebie. Nie wiedziałem, w jakim kierunku ta opowieść idzie, ale ostatecznie całość wyszła naprawdę ciepła i ciekawa. Tom Hanks stał się panem Rogersem i muszę przyznać, że sprawił, iż chciałem wiedzieć o tej postaci jeszcze więcej. Miałem okazję również zobaczyć film dokumentalny o tej postaci – gorąco polecam Won’t You Be My Neighbor?. Reżyserka Marielle Heller kolejny razu udowadnia, że bardzo dobrze czuje się w filmowym świecie. Nie mogę się doczekać jej kolejnego projektu. 

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Zwycięzca Lexus Design Award zachęca młodych projektantów do udziału w konkursie Lexusa

Wygrać główną nagrodę w prestiżowym konkursie - to powinien być tylko początek...
Czytaj wiecej