Czy eliminacje do najbliższego mundialu będą poważne?

Robert Lewandowski, Reprezentacja Polski, Maxim Shemetov, Reuters
Robert Lewandowski w barwach reprezentacji Polski, fot. Maxim Shemetov/Reuters
Puste stadiony i reżim sanitarny są dla kibiców zrozumiałe. Eliminacje do przyszłorocznego mundialu część reprezentacji mogła jednak zacząć bez czołowych zawodników. Zaczęły się więc pojawiać pytania o sens grania takich eliminacji.

Ruszają eliminacje do turnieju, który jeszcze przed rozpoczęciem konkuruje o miano najbardziej kontrowersyjnego w historii. Mistrzostwa świata w Katarze owiane są wyjątkowo złą sławą już od momentu wyboru gospodarza. Każde zgrupowanie eliminacyjne może tylko pogłębiać takie odczucie, ale zacznijmy od początku. Katarczycy organizują mundial najprawdopodobniej dzięki korupcji. Zarzuty postawiono przecież prominentnym działaczom FIFA – z Josephem Blatterem, ówczesnym prezydentem, na czele.

Zaraz po ogłoszeniu decyzji pojawił się też problem z terminarzem. Latem, kiedy rozgrywane są największe reprezentacyjne turnieje, w Katarze panują temperatury uniemożliwiające granie nawet na klimatyzowanych stadionach. Ostatecznie mecz otwarcia obędzie się więc 21 listopada, a finał 18 grudnia. Wciąż nie wiadomo, jak dostosują się do tego największe ligi i międzynarodowe rozgrywki klubowe. Wszystko uzupełnia fakt, że media donosiły o przymusowej pracy imigrantów przy budowie turniejowych aren, która w wielu przypadkach zakończyła się śmiercią. Najgłośniejszy reportaż, przygotowany przez dziennikarzy “Guardiana”, donosił o ponad sześciu tysiącach ofiar.

Eliminacje spod znaku COVID-19

Puste stadiony, Pandemia, UEFA, Valencia CF, Estadio Mestalla, Eliminacje do MŚ 2022
Pusty stadion – symbol sportu w czasie pandemii (Estadio Mestalla, 10 marca 2020), fot. UEFA

Pandemia rok temu sparaliżowała świat, w tym piłkę nożną. Sport to jednak także biznes i ogromne pieniądze, dlatego lokaut nie trwał długo. Stopniowo rozpoczęto wznawianie rozgrywek, okresowo nawet z kibicami (przynajmniej częściowo). Początek eliminacji w Europie przypadł jednak na moment, kiedy większość krajów zmaga się z trzecią falą zachorowań. Wiąże się to z licznymi ograniczeniami związanymi z opuszczaniem np. Unii Europejskiej czy Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Szczególnie zespoły z Niemiec i Francji nie chciały się zgodzić na powołania piłkarzy do reprezentacji, jeśli mecze miały odbywać się poza wspomnianymi terytoriami.

W ten sposób eliminacje z problemami zaczęłyby drużyny grające w Wielkiej Brytanii. W naszej drużynie chodziło szczególnie o napastników. Na czele z Robertem Lewandowskim, Krzysztofem Piątkiem i Arkadiuszem Milikiem. W tej sytuacji Karol Świderski zostałby jedynym napastnikiem w talii Paulo Sousy na mecz z Anglią.

Jeszcze bardziej komplikowała się sytuacja Austrii. Na mecz ze Szkocją miało nie wylecieć aż dziewiętnastu zawodników! Kolejną reprezentacją narażoną na szkody byli Czesi – także posiadający kilku znaczących zawodników w Bundeslidze. Jiri Pavlenko (Werder), Vladimir Darida (Hertha), Patrick Schick (Bayer) nie mogliby zagrać z Walią…

Urzędnicy uratowali eliminacje

Niemiecki Instytut Kocha, decydujący o obostrzeniach, wykreślił Wielką Brytanię z listy krajów najbardziej zagrożonych. Dzięki temu Polacy, Czesi czy Austriacy będą mogli polecieć w pełnym składzie na swoje mecze. No prawie pełnym, Austriacy polecą bez swojego napastnika – Marko Arnautovicia. Występuję on bowiem w Chinach, skąd obecnie nie może przylecieć do Europy.

Eliminacje mogły też rozpocząć się z problemami dla Norwegów, których czeka wyjazd do Gibraltaru. Paradoksalnie nie ma tam praktycznie żadnych nowych przypadków koronawirusa i zaszczepiono całą dorosłą populację. Uznawany jest on jednak za terytorium Wielkiej Brytanii, dlatego dopiero wprowadzona zmiana umożliwia wyjazd grającym w Niemczech Norwegom, w tym ich gwieździe Erlingowi Haalandowi.

Problematyczna także Francja

Francuskie ministerstwo sportu 20 marca podjęło decyzję, iż piłkarze międzynarodowi powracający z oficjalnych zawodów poza Unią Europejską są zwolnieni z kwarantanny. Chodziło o 7 dni izolacji, ale można ich uniknąć, jeśli przestrzega się ścisłego protokołu sanitarno-medycznego. Pomogło to reprezentacjom Portugalii czy Serbii, chociaż ta pierwsza i tak przeniosła mecz z Azerbejdżanem do Turynu. Z kolei Norwegia musi zagrać w hiszpańskiej Maladze z Turcją (obowiązek kwarantanny w Norwegii), a Czesi z Estonią zagrają… w Lublinie.

Największy kamień z serca spadł jednak reprezentacjom afrykańskim, które na skutek zmiany przepisów mogą powoływać swoich piłkarzy na mecze eliminacji Pucharu Narodów Afryki. Łącznie decyzje niemieckich i francuskich urzędów umożliwią występy około trzystu piłkarzy. Dopóki sportowcy nie doczekają się szczepień lub sytuacja nie zostanie opanowana, eliminacje będą jednak ciągłą niepewnością o to, kto będzie mógł przyjechać na zgrupowanie i pomóc swojej reprezentacji.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Świątek wygrywa w Rzymie i pnie się w rankingu

Męczarnie w trzeciej rundzie, dwa mecze jednego dnia i wreszcie niezwykły, choć...
Czytaj wiecej