Czy leci z nami… Kucharz?

Wiele rzeczy jest zdecydowanie lepsze jeśli chodzi o dzisiejsze latanie, ale to co trudno pochwalić to podniebne menu. Serwowane jedzenie jest najdelikatniej mówiąc mało smaczne. A jeszcze nie tak dawno było zupełnie inaczej, nawet w klasie ekonomicznej…

Wiele rzeczy jest zdecydowanie lepsze jeśli chodzi o dzisiejsze latanie, ale to co trudno pochwalić to podniebne menu. Serwowane jedzenie jest najdelikatniej mówiąc mało smaczne. A jeszcze nie tak dawno było zupełnie inaczej, nawet w klasie ekonomicznej…

Śniadanie do łóżka? Menu dziecięce? Live cooking? Proszę bardzo! Cofnijmy się trochę w czasie. Scandinavian Airlines opublikowały ostatnio zbiór zdjęć z lat 1950 – 1980, prezentujących jak dobrze karmiono na pokładach samolotów.

Standardem była porcelana – w każdej klasie, szkło czy metalowe sztućce. Menu różnorodne i wręcz wykwintne. Osoby podróżujące z dzieckiem zaskakiwano tacą z gotowymi daniami w słoiczkach czy selekcją owoców. W latach 50-tych, kucharz na pokładzie przygotowywał homary, chef przeprowadzał również osobiście serwis dla pasażerów. Przekąską nie były orzeszki, a oryginalna, hiszpańska szynka czy świeże ryby. Noga wjeżdżała na stojaku, obok wisiały salami i inne wędliny. Obsługa pokładowa porcjowała tyle ile sobie pasażer życzył. Na dokładkę kawior i koktajle.

Ach popatrzmy… i zatęsknijmy.

Źródło: http://www.thisisinsider.com/vintage-photos-of-plane-food-2016-5?utm_content=buffer19e8c&utm_medium=social&utm_source=facebook.com&utm_campaign=buffer/#back-in-1969-some-passengers-were-served-meals-directly-by-an-in-flight-chef-here-the-chef-is-dishing-up-smrrebrd-a-type-of-danish-open-sandwich-rye-bread-topped-with-meat-or-fish-and-cheese-5

Autor artykułu
More from Dominika Telega

Little Bird: read and feel

Francuzi wyprodukowali wibrator zsynchronizowany z erotycznymi e-bookami
Czytaj wiecej