“Deadpool 2” – powrót typka w czerwonym kostiumie

Premiera pierwszego "Deadpoola" w 2016 roku była dość ważnym i wyczekiwanym wydarzeniem. Film odniósł spory sukces i było pewne, że powstanie jego kontynuacja. Właśnie weszła na światowe ekrany.

Jak wszyscy dobrze wiemy, filmy na podstawie komiksów to, od prawie dwóch dekad, jeden z wiodących gatunków w kinie wysokobudżetowym. Od 2000 roku powstało ich naprawę wiele, a ich niekwestionowanym królem jest Marvel, wraz ze swoim uniwersum. DC Comics od lat próbuje ich dogonić, ale sami chyba nie mają pomysłu na to, co chcieli by robić i bardzo się w tym wszystkim gubią – od czasu trylogii Nolana o Mrocznym Rycerzu, jedynym udanym filmem był chyba tylko “Wonder Woman”. Gdzieś z boku mamy jeszcze serię o X-Men. Niby to Marvel, ale przez prawa do ekranizacji zajmuje się tym Fox. Trzeba wspomnieć, że od sukcesu “X-Men”, a także pierwszego filmu o przygodach Spider-Mana, z początku nowego tysiąclecia, właściwie zaczęła się era filmów o superbohaterach.

Mutanci zajmują więc bardzo ważne miejsce w całej historii tego gatunku filmowego i trochę żałuję, że tak mało filmów o nich aktulanie powstaje. W 2011 roku powstał “X-Men: First Class”, który był prequelem i restartem całej serii i… był bardzo udany. Doczekał się również dwóch kontynuacji i jak dla mnie ta seria jest jedną z ciekawszych pozycji w kinie superbohaterskim – choć, oczywiście, nie obyło się bez wad.

Najbardziej znanym mutantem jest oczywiście Wolverine, którego przez wiele lat grał Hugh Jackman i który pojawił się niemal w każdym filmie z całej sagi X-Men. W 2009 roku, gdy na ekrany wszedł jego pierwszy solowy film “X-Men geneza: Wolverine”, przedstawiający początki bohatera, fani byli zawiedzeni, gdyż otrzymaliśmy coś, co nie było godne tej komiksowej postaci. Logan (Wolverine) był zawsze bardzo brutalny, niedbający o to, by ludzie go lubili, ale mimo wszystko fani go kochali. Dlatego oczekiwano filmu w kategorii R, który odda to, jaki Logan był w komiksowym pierwowzorze. Udało się to dopiero po latach, w 2017 roku.

Josh Brolin jako Cable, “Deadpool 2”, dyst. Imperial – Cinepix

We wspomnianym “X-Men geneza: Wolverine” pojawiła się inna komiksowa postać, a mianowicie Deadpool. W jego rolę wcielił się Ryan Reynolds, jednak bardzo odbiegał on od tego, co było w komiksach i generalnie fani byli nim zawiedzeni. Sam Reynolds przez kolejne lata zabiegał o to, by powstał solowy film Deadpoola, a on mógł zagrać w nim główną rolę. Chciał również, by dano jemu oraz twórcom wolą rękę i pozwolono stworzyć coś, co byłoby bardzo zbliżone do komiksu. Powstał nawet kilkuminutowy materiał, który miał być próbką dla studia, by pokazać wizję, jaką Reynolds miał w głowie. Udało się i ostatecznie w 2016 roku mogliśmy obejrzeć film  na naszych ekranach.

Deadpool jest wyjątkową postacią. Były żołnierz, zamieniony w mutanta, który potrafi się szybko regenerować i który jest właściwie nieśmiertelny. Został jednak oszpecony, dlatego przez większość czasu kryje się się za czerwonym strojem i maską. Charakteryzuje go również wielka brutalność, wulgarność i fakt, że jest świadom bycia postacią z komiksu. Czwarta ściana jest przez niego bardzo często burzona, a w jego wypowiedziach łatwo można się dopatrzyć nawiązań do popkultury i świata „rzeczywistego”. Nic więc dziwnego, że fani tak lubią tą postać. Ryan Reynolds sprawdził się w roli bardzo dobrze i szybko postanowiono, że powstanie kontynuacja filmu. “Deadpool 2” właśnie ma u nas swoją premierę i jeśli jesteście fanami pierwszej części, to tu znajdziecie wszystko, co lubicie, tylko jeszcze więcej.

Nie ma co się oszukiwać, że to film z gatunku czystej i prostej rozrywki. Jest tu dużo wulgarnego i często prostackiego humoru, krew leje się strumieniami i nie ma co liczyć na miłe kino familijne. Pierwszą częścią byłem nieco rozczarowany, bo liczyłem na większą „jazdę po bandzie”, ale jednocześnie byłem świadom tego, że twórcy otrzymali od studia kredyt zaufania – nie mogli przesadzić, żeby dostać zielone światło na kontynuację. Wiedziałem, że to właśnie w części drugiej będą starali się urzeczywistnić swoją faktyczną wizję. Tak się stało.

Zazie Beetz jako Domino, “Deadpoll 2”, dyst. Imperial – Cinepix

“Deadpool 2” wciąż jest filmem, który nie każdemu przypadnie go gustu, ale jest w moim odczuciu lepszy od poprzedniego. Tu wszystkiego jest więcej i chyba zrobiono wszystko nieco bardziej z głową. Na pewno lepsze są sceny akcji, ale tu nie ma co się dziwić, bo za reżyserię odpowiada David Leitch, który o ostatnich latach dał nam “Johna Wicka” oraz “Atomic Blonde”, czyli jedne z najlepszych filmów akcji ostatniej dekady. Do tego dochodzi Josh Brolin, jako nowa postać i kilka innych, które tylko sprawiają, że film ogłada się przyjemniej.

Chciałbym, ale niestety nie mogę powiedzieć, że jest to świetny film. Owszem, bawiłem się na nim dobrze i ogólnie wyszedłem z kina zadowolony, ale nie na tyle, by chcieć zaraz wrócić na następny seans. Może być to jednak spowodowane tym, że ostatnie pozycje od Marvela, a zwłaszcza najnowszy film “Avengers: Wojna bez granic”, przyzwyczaiły mnie od swojego rozmachu i „epickości”, a tego mi tu zabrakło. Jednak obejrzę go jeszcze raz w dalszej przyszłości i mam nadzieję, że podejdę do niego nieco inaczej i w tedy moja ocena ulegnie poprawie. Jeżeli jesteście osobami, którym podobał się pierwszy “Deadpool”, to druga część niemal na pewno przypadnie Wam do gustu, bo jest po prostu lepsza.

PS: koniecznie zostańcie na dwóch scenach na napisach.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Zostań strażnikiem

Filmowe Uniwersum Marvela zna chyba każdy. Nie trzeba go lubić, ale o...
Czytaj wiecej