Deep Nostalgia – SI, które fascynuje i przeraża

Michał Jarmoluk, Pixabay
Fot. Michał Jarmoluk/Pixabay
Modyfikowanie obrazu na żywo to nic nowego dla użytkowników mediów społecznościowych – poszczególne serwisy oferują tę możliwość w różnym zakresie, ale Deep Nostalgia idzie nieco dalej, bo co byście powiedzieli, gdyby dzięki SI ożywiony został np. wasz prapradziadek?

Niedaleka jest droga od żywych obrazów z sagi o “Harrym Potterze” po teksańskiego prawnika, który podczas wideokonferencji przypadkiem zmienił się w kota – po czym przekonywał sąd, że kotem nie jest, co tylko podkreśliło komizm sytuacji. Za sprawą filtrów możemy dziś modyfikować nasze twarze na różne sposoby. Rozwiązanie nigdy nie działało idealnie, a humorystyczna otoczka przysłaniała nieco bardziej niepokojące aspekty tego typu technologii. Dopiero pojawienie się tak zwanych DeepFake’ów obudziło u wielu osób zdrowy rozsądek, ale nie powstrzymało rozwoju podobnych rozwiązań – czego przykładem jest Deep Nostalgia.

Nie posądzałbym MyHeritage o niecne plany wobec naszych pradziadków

MyHeritage, na której zlecenie powstała Deep Nostalgia, to firma zajmująca się genealogią i pomaganiem w poszukiwaniu korzeni. W jej zamyśle jest to więc poszerzenie oferty i zaciekawienie swoimi usługami jeszcze większego grona osób. Zareklamowanie się poprzez wprawianie w ruch fotografii nieżyjących już osób to, trzeba przyznać, dość chwytliwy pomysł. Zresztą, czy gdyby nie chwycił, pisałbym o tym teraz? Dostęp do aplikacji jest też darmowy w okresie próbnym, to jest do momentu skorzystania z niej pięciokrotnie. Po tym musimy zdecydować – chcemy więcej czy wystarczą nam te uśmiechy naszych pradziadków, które już zobaczyliśmy.

Zagłębiając się w regulamin serwisu, możemy przeczytać wiele prokonsumenckich paragrafów, które przekonują o dbałości firmy o naszą prywatność. Nie te, potencjalnie groźne, kwestie są jednak rzeczą niepokojącą. Deep Nostalgia to aplikacja oparta na sztucznej inteligencji opracowanej przez firmę D-ID. Na tle innych tego typu algorytmów można wręcz uznać, że to dość proste rozwiązanie. SI od D-ID nakarmiono schematami ludzkiej mimiki, ale – co ważne – jedynie w formie gotowych nagrań motion-capture. Nie ma więc mowy o daleko idących konsekwencjach wykorzystania apki, za to pojawia się spore pole do celowego wykorzystania jej w sposób niewłaściwy.

W jakimś sensie właśnie ta swoista memiczność, a nie docelowa funkcjonalność, wypromowała Deep Nostalgię. Przez media społecznościowe, głównie Twittera, przeszła bowiem fala przeróbek, które z pewnością nie były zamysłem MyHeritage. Fakt, że aplikacja bazuje na gotowych animacjach, a nie pojedynczych grymasach, pozwala na celowe tworzenie potworków – nawet pokroju Aleksandra Wielkiego! Co ciekawe, aplikacja traktuje zdjęcia antycznych rzeźb na równi ze starymi fotografiami, nie pozwala jednak na ożywianie figur przedstawiających zwierzęta.

(Nie)daleko pada Deep Nostalgia od DeepFake’a

Największym problemem wydaje się w tym przypadku nie pomysł czy celowe psucie założeń aplikacji – bo to nic nowego, ale bezkrytyczne podchodzenie do tego typu nowinek. Teoretycznie MyHeritage zapewnia o nieudostępnianiu naszych danych, w tym zdjęć, firmom trzecim. Teoretycznie Deep Nostalgia nie pozwala też na zbyt wielką ingerencję – jedynie animuje mimikę. W praktyce nie wiemy jednak, czy w tym przypadku program nie uczy się dodatkowych rzeczy, które posłużą autorom do rozwoju SI. Ta zaś, jak już wielokrotnie pisałem, nie musi być naszym wrogiem – ale może.

Fala DeepFake’ów – poczynając od chcącego przejąć władzę nad światem Marka Zuckerberga; a kończąc na niczego nieświadomych aktorkach, które zostały gwiazdami porno – nieco ostudziła zapędy w tym zakresie. SI podmieniająca twarze to rzecz, która wielu fascynuje. Jej możliwości, biorąc pod uwagę coraz szerzej stosowaną biometrię, stanowią jednak potencjalne zagrożenie. Zagrożeniem faktycznym jest natomiast połączenie siły sfabrykowanych nagrań z zalewającymi internet fake newsami.

Pomysł MyHeritage w dziwny sposób zbiega się także z zapędami nekromantów z Redmond, o którym pisałem jakieś dwa miesiące temu. Deep Nostalgia to wersja light, ale mimo wszystko niepokoić może ludzkie dążenie do ożywiania bliskich. Wydaje się to naturalne, bo kto nie chciałby unieśmiertelnić ważnych dla siebie osób? Problemem jest jednak oswajanie społeczeństwa z technologiami, które na to pozwalają, bez informowania o ewentualnych skutkach ubocznych. Te zaś – biorąc pod uwagę nieograniczone możliwości SI przyszłości – mogą się okazać druzgocące, ale gdy je dostrzeżemy, będzie już za późno na odwrót.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Tom Kerridge i Mark Emms otwierają ciekawą restaurację

Co może wyjść z połączenia sił specjalisty do spraw kreowania marek i...
Czytaj wiecej