Diego Maradona – pożegnanie ikony futbolu

Diego Maradona, Puchar Świata, Mistrzostwa świata w piłce nożnej 1986, El Gráfico
Diego Maradona z Pucharem Świata (1986), fot. El Gráfico
Diego Maradona był niezwykle kontrowersyjnym człowiekiem i bardzo nietuzinkową osobowością – długo można by mówić o jego ekscesach. Warto jednak wspomnieć przede wszystkim jego karierę, ponieważ futbol stracił jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w swojej historii.

W środę media obiegła informacja, która poruszyła cały piłkarski świat. Zmarł jeden z najwybitniejszych piłkarzy w historii – Diego Armando Maradona. W ostatnich latach Argentyńczyk nie miał najlepszej prasy. Po zakończeniu kariery miał problemy z nadwagą, a jeszcze w jej trakcie zaczęły się problemy z narkotykami. Podczas mundialu w Rosji można było zobaczyć go albo przysypiającego na meczach, albo reagującego wręcz nadmiernie na boiskowe wydarzenia. Był głównie pożywką dla internetowych memów czy portali plotkarskich, dlatego dziś sięgniemy trochę bardziej w przeszłość. Przypomnimy kilka z momentów i powodów, które sprawiły, że Diego Maradona uważany był za legendę.

Uchodził za niezwykły talent

W wieku piętnastu lat dostał od klubu Argentinos Juniors mieszkanie i pensję. Do lokalu przeprowadziła się cała rodzina, co pozwoliło na wyrwanie się z Villa Fiorito, slumsów znajdujących się pod stolicą kraju – Buenos Aires. Uchodził za ogromny talent. Mając siedemnaście lat, w 1977 roku, zadebiutował w reprezentacji, ale wkrótce spotkał go ogromny cios. Nie został powołany na Mistrzostwa Świata w 1978 roku rozgrywane w ojczyźnie.

Dużo płakałem. […] Nawet kiedy zdarzyła się ta sprawa w 1994 roku, ta sprawa z dopingiem, tak wiele nie płakałem. Menottiemu nigdy nie wybaczyłem ani nie wybaczę.

Selekcjoner wybronił się jednak ze swojej decyzji. Argentyna wygrała mundial, a gwiazdą był napastnik Mario Kempes. Maradona natomiast odbił to sobie rok później, wygrywając Młodzieżowe Mistrzostwo Świata.

W 1982 roku Diego ruszył na podbój Europy

Diego Maradona, FC Barcelona, Michel Barrault
Diego Maradona podczas prezentacji w nowym klubie (Barcelona, 1982), fot. Michel Barrault

Należy to rozumieć dwuznacznie. Po pierwsze próbował powetować sobie historię sprzed czterech lat. Na przełomie czerwca i lipca w Hiszpanii odbywał się mundial. Tym razem Argentyńczyk jechał tam jako gwiazda i przyszły piłkarz FC Barcelony. Po drugie bowiem Blaugrana zapłaciła 3 000 000 funtów, by po turnieju Diego Maradona został ich piłkarzem.

Podczas turnieju Diego zagrał genialny mecz przeciwko Węgrom, strzelając dwa gole – poza tym jednak nie błyszczał. W drugiej fazie grupowej Argentyńczycy okazali się gorsi od Włochów i Brazylijczyków. Na dodatek w starciu z Canarinhos gwiazdor otrzymał czerwoną kartkę. W Barcelonie natomiast zagrał w ciągu dwóch lat trzydzieści sześć meczów ligowych, strzelając dwadzieścia dwa gole. Katalonia Diego Maradonę jednak bardzo zmęczyła. Nie prezentował się tak, jak o tym marzył, nie wygrywał najważniejszych trofeów, a do tego zmagał się z nieprzyjemną kontuzją kostki.

Pojawiła się oferta z Neapolu, z której skorzystał

Włosi chcieli Diego odbudować. Klub jednak nie należał do krezusów, a w Serie A bliżej mu było do strefy spadkowej niż europejskich pucharów. Zaryzykował jednak i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Maradona został liderem drużyny ze Stadio San Paolo. Przed mundialem w 1986 roku pociągnął drużynę do trzeciego miejsca w lidze. Na turnieju w Meksyku przeszedł natomiast do historii. Fanom piłki nożnej wystarczą trzy słowa: ćwierćfinał przeciwko Anglii.

Argentyńczyk najpierw wyskoczył do piłki, którą piąstkować próbował Shilton. Zagrał ręką, przelobował bramkarza i cieszył się z gola. Sędzia nie zauważył przewinienia i uznał bramkę. Kilka minut później Maradona przejął piłkę w środku pola i popędził z nią w pole karne Anglików. Minął czterech rywali, położył bramkarza i załadował piłkę do pustej bramki. 2:0. Nokaut. I choć sam zainteresowany swoje pierwsze zagranie nazwał ręką Boga, trener Anglików Bobby Robson powiedział wówczas, że była to ręka łajdaka. Zaiste, Diego Maradona był łajdakiem, ale i geniuszem.

Podczas tamtego turnieju zdobył w końcu wyczekiwane mistrzostwo

Diego Maradona, Mistrzostwo ligi włoskiej 1989/90, Napoli, Włochy, Scudetto, HBO
Diego Maradona wychodzący na ostatni mecz ligowy sezonu 1989/90, kiedy Napoli zdobyło scudetto, fot. HBO

Rok później wywalczył także mistrzostwo Włoch z Napoli – pierwsze w historii klubu. Kibice nosili go na rękach. Rok później Boski Diego zajął drugie miejsce w tabeli, zdobył tytuł króla strzelców i wywalczył Puchar Włoch. W sezonie 1988/89 wygrał też z klubem pierwsze międzynarodowe trofeum – Puchar UEFA. W 1990 roku znowu zdobył scudetto, a po sezonie czekał go kolejny mundial.

Diego Maradona chciał obronić tytuł i mógł zrobić to na dobrze sobie znanym terenie. We Włoszech. Los chciał, że w półfinale Argentyna spotkała się z Włochami nigdzie indziej jak w Neapolu. Rozstrzygały rzuty karne. Część kibiców pochodząca z Neapolu kibicowała Argentynie, tak uwielbiany był w tym mieście. Pozostali Włosi na niego gwizdali. Argentyna awansowała do finału, a w kraju był coraz mniej lubiany. Przegrał w finale, gdzie rewanż za mecz sprzed czterech lat wzięli Niemcy.

To był w zasadzie zmierzch Maradony

Argentyńczyk coraz rzadziej grał w klubie i coraz mniej dla niego znaczył. Pogrążał się w nałogu, został też przyłapany: przez federację na dopingu, a przez wymiar sprawiedliwości na posiadaniu narkotyków. Wyjechał do Sevilli, gdzie mu się nie wiodło, po czym wrócił do Argentyny. Spróbował jeszcze swoich sił na mundialu w USA w 1994 roku. Tam jednak Diego został przyłapany na dopingu i usunięty z kadry przez argentyńską federację. Karierę zawodniczą zakończył ostatecznie w 1997 roku. Ciekawy dokument mu poświęcony możecie obejrzeć na platformie HBO Go.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Dokument na wagę złota, czyli nie tylko “Ostatni taniec”

Dobry dokument sportowy to skarb – w końcu niewiele rzeczy na świecie...
Czytaj wiecej