Disney stracił 5 miliardów dolarów – pora działać

Walt Disney World Resort, Disney World, Floryda, Craig Adderley, Pexels
Disney World na Florydzie, fot. Craig Adderley/Pexels
Z powodu pandemii wytwórnie filmowe właściwie z dnia na dzień straciły możliwość wyświetlania swoich produkcji na ekranach kin, co wygenerowało olbrzymie straty. Część przeniosła tradycyjne premiery do internetu, część się wzbraniała, ale nawet Disney uległ presji.

Nie dziwi fakt, że w ostatnim czasie usługi streamingowe stały się głównym źródłem przychodów największej wytwórni filmowej na świecie. Uruchomiona jesienią zeszłego roku platforma Disney+ nieco podratowała budżet, choć nadal nie została udostępniona globalnie. Teraz wytwórnia Myszki Miki myśli o kolejnym kroku i przejściu na cyfrową dystrybucję także kinowych nowości. Ten szlak już u progu pandemii przetarło NBCUniversal, wywołując zresztą konflikt z… sieciami kinowymi. Tak lockdown, jak i nowe technologie wymuszają jednak zmiany.

Pięć miliardów na minusie bodźcem do zmian?

Streaming, Disney+, Ivan Marc, ibc.org
Serwis streamingowy Disney+, fot. Ivan Marc/ibc.org

W zeszłym tygodniu Walt Disney Company ogłosiło – co tu dużo mówić – przygnębiające wyniki finansowe za ostatni kwartał. W tym, zdawać by się mogło krótkim, czasie wytwórnia zanotowała bagatela pięć miliardów dolarów straty. Złożyły się na to zamknięte z powodu pandemii kina, ale też ich tematyczne parki rozrywki, a przy tym pomniejsze działalności. Disney+ był jedynym segmentem w całym przedsiębiorstwie, który skorzystał na sytuacji. Uruchomiona jesienią zeszłego roku platforma posiada już ponad sześćdziesiąt milionów subskrybentów. Wciąż niestety nie możemy mówić tu o globalnym serwisie – choćby Europa Centralna i Wschodnia zdają się nie mieć dla włodarzy Disneya wielkiego znaczenia.

Co jakiś czas dostęp do Disney+ zyskują kolejne kraje, więc prędzej czy później usługa wejdzie także na nasz rynek. Wcześniej jednak możemy dostać dostęp do zupełnie innej platformy tej wytwórni. Przy okazji omawiania wyników finansowych Bob Chapek, który pod koniec lutego został dyrektorem generalnym firmy, przyznał, że pora otworzyć się na nowy, dotąd niewykorzystywany model dystrybucji. Nie zdradził co prawda szczegółów na ten temat, ale najwidoczniej następca Boba Igera upatruje nadziei w pay-per-view i… “Mulan”.

Aktorski remake “Mulan” w końcu doczeka się premiery

Mulan (2020), The Walt Disney Company
Fragment plakatu promującego aktorską wersję “Mulan”, fot. The Walt Disney Company

O “Mulan” mówiło się bardzo dużo właściwie od momentu, gdy ogłoszono aktorski remake hitu z lat 90. Produkcja była oczkiem w głowie Igera, choć po drodze sprawiła wytworni wiele problemów. Co ważne, nie chodzi o kwestie techniczne, lecz wizerunkowe. Za sprawą aktywności w mediach społecznościowych odtwórczyni głównej roli wywołała niemałe zamieszanie. Liu Yifei poparła interwencję swojego kraju w Hongkongu, co wywołało olbrzymie oburzenie i nawoływania do bojkotu. Później przyszedł czas pandemii. 9 marca opowieść bazująca na chińskiej legendzie co prawda doczekała się uroczystej premiery w Dolby Theatre w Los Angeles, ale na ekrany kin nie trafiła. Kilkukrotne przesunięcie kinowej premiery “Mulan” wynikało z ciągle zmieniającej się sytuacji. Ostatecznie jednak uznano, że nie można uzależniać się jedynie od wzrostów i spadków liczby zachorowań na świecie. Oficjalnie aktorska produkcja zadebiutuje na Disney+ 4 września w formacie PPV (30$ za dostęp).

Postrzegamy to jako okazję do zaprezentowania tej niesamowitej produkcji szerokiej publiczności, która obecnie nie może chodzić do kin. Jednocześnie “Mulan” jeszcze bardziej zwiększy atrakcyjność subskrypcji Disney+.

– Bob Chapek, CEO Walt Disney Company

I na tym można by poprzestać – skoro nie mamy dostępu do tej platformy, temat zdaje się zamknięty. Chapek jednak zaskoczył. W krajach, gdzie możliwe jest korzystanie z dóbr kultury, “Mulan” ma się pojawić w kinach. Co więcej, okazuje się, że Walt Disney Company w przyszłym roku uruchomi też kolejną platformę streamingową. Prawdopodobnie będzie to międzynarodowy odpowiednik amerykańskiego Hulu, którego większościowym udziałowcem jest właśnie Disney.

Już samo ogłoszenie tych decyzji doskonale odbiło się na akcjach spółki. Co prawda w reakcji na fatalne wyniki finansowe najpierw Disney zanotował dwuprocentową stratę, ale informacje o nowym serwisie streamingowym wywołały duże zadowolenie i wzrost o 10%. W szerszej perspektywie Disney może też skorzystać na niedawnych ustaleniach NBCUniversal z AMC Entertainment Holdings. Konflikt, który wywołał prezes NBCU, zażegnano poprzez ustalenie nowych zasad dystrybucyjnych w miejsce skostniałych reguł. Podobne umowy z innymi wytwórniami to tylko kwestia czasu.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Skąd wziął się urok Lexusa LC Convertible?

Wyrazisty styl i wyjątkowe doznania w trakcie jazdy to dwa, niełatwe do...
Czytaj wiecej