Dlaczego do Kuusamo ciągle wracają zawody?

Skocznia w Rukatunturi; źródło: Wikimedia Commons
Skocznia w Rukatunturi; źródło: Wikimedia Commons
Najgorszy jest wiatr. Mówi tak wielu, ale zdanie to jest szczególnie bliskie kibicom skoków narciarskich. Zwłaszcza kiedy przychodzi do zawodów w Kuusamo. Dlaczego?

Od kilku lat sezon Pucharu Świata startuje dość wcześnie, chociaż już nie w Kuusamo. Po raz trzeci z rzędu było to w Polsce i choć do śnieżnej aury jeszcze trochę brakowało, a temperatury w trakcie przygotowań były dodatnie, to udało się wyprodukować śnieg i rozegranie zawodów nie zostało zagrożone.

Temperatury zresztą nie są też zagrożeniem dla najazdu, od kiedy rozpoczęto stosowanie torów lodowych i posiadają je już praktycznie wszystkie ważne obiekty na świecie.

Dzięki temu nie ma już sytuacji przypominających początek sezonu 2000/01, kiedy to odwołano aż pięć konkursów poprzedzających Turniej Czterech Skoczni z powodu zbyt wysokich temperatur.

Ponadto ubiegły sezon był wyjątkowy, bowiem nie odwołano ani jednego konkursu skoków. W poprzednich latach liczba odwoływanych zawodów wynosiła maksymalnie jeden lub dwa. Organizatorzy, FIS i kibice mieli przeświadczenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. W ostatni
weekend wiatr jednak znowu dał się we znaki i uniemożliwił rozegranie trzeciego w tym sezonie konkursu indywidualnego.

Dlatego właśnie zacząłem od wspomnienia o wietrze.

Ponownie jest on oczywiście główną przyczyną odwoływania i przedłużania zawodów. Jak dotąd nie udało się wypracować metody, która w pełni pozwala nad nim zapanować. Nie ma jednak wątpliwości, że stosuje się rozwiązania, które ograniczają jego wpływ na zawody i umożliwiają w ogóle ich rozgrywanie.

Takie konieczne są zwłaszcza na skoczni Rukatunturi, gdzie odwołano zawody już po raz piąty w historii, a czwarty w ostatnich sześciu sezonach. To wszystko pomimo zainstalowania w ostatnim czasie zasłon tzw. wiatrołapów na skoczni, które miały nie dopuszczać do sytuacji z przeszłości. A jednak wiało z prędkością do 8 m/s.

Odwołanie zawodów szacuje się na stratę 300 tysięcy euro dla organizatorów.

Sytuację skomentował Ismo Hamalainen, dyrektor wykonawczy Fińskiego Związku Narciarskiego. Jak powiedział:

Zakładamy utratę 300 tysięcy euro z racji odwołania niedzielnego konkursu. Nie wiemy jeszcze, jak ta sytuacja ostatecznie wpłynie na budżet związku, ale staramy się znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.

Jakie miałoby ono być? Prawdopodobnie Finowie wystąpią o dodatkowy konkurs Pucharu Świata na przełomie lutego i marca, co miałoby zmniejszyć straty finansowe o połowę.

Na gorąco, po odwołaniu zawodów w Kuusamo, prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner, powiedział, że jeżeli Finowie nie będą starać się o organizacje dodatkowego konkursu, będzie namawiać do zgłoszenia dodatkowych zawodów w Zakopanem.

Bez względu na to, czy będzie to Lahti czy Zakopane, przypomina to problemy jak za dawnych lat.

Następnie organizowanie konkursu w ostatniej chwili żeby wypełnić terminarz. Warto jednak przemyśleć sprawę, by uniknąć tego w przyszłości. Czemu Finowie konsekwentnie co roku zgłaszają na przełomie listopada i grudnia dwa konkursy w Kuusamo? Czemu mimo odwoływania i przeciągania kolejnych konkursów, pomimo upadków (kilku wyjątkowo przerażających) FIS wciąż przyznaje organizacje zawodów skoczni Rukatunturi?

O renomie skoczni świadczą kompilacje najgorszych upadków tylko na tym obiekcie

Im bliżej do zawodów, zaczyna się jednak nerwowe obgryzanie paznokci

Nie inaczej jest z kalendarzem na kolejny sezon. 28-29.11.2020 r. już zarezerwowane są dla Kuusamo. Może warto rozważyć konkursy w tym miejscu w innym terminie albo postawić na inną skocznię?

Sytuacja działa na niekorzyść wszystkich. Kibice są zirytowani, organizatorzy przerażeni stratami, a FIS traci wizerunkowo. Warto zastanowić się, czy na zawodach na północy Finlandii ktoś w ogóle korzysta.

Autor artykułu
More from Kamil Jabłczyński

Co to BIA i dlaczego warto spróbować?

Rozwiązanie to może się przydać zarówno osobom, które chcą zmienić swój wygląd,...
Czytaj wiecej