„Dni piasku” – przeżyć apokalipsę [Recenzja]

Aimée de Jongh, Dni piasku, Non Stop Comics
Aimée de Jongh – "Dni piasku" (fragment okładki), fot. Non Stop Comics
W księgarniach można już znaleźć komiks "Dni piasku" Aimée de Jongh. To historia młodego fotografa rozgrywająca się podczas Wielkiego Kryzysu w latach 30. XX wieku w USA. Wielkie Równiny borykają się również z problemami naturalnymi – suszą i piaskowymi burzami. Jak autorce komiksu udaje się pogodzić te dwa ważne tematy?

Stany Zjednoczone podczas Wielkiego Kryzysu to kraj ludzi pozbawionych pracy i nadziei. Jeszcze gorzej jest na Wielkich Równinach, rolniczym obszarze od lat dotkniętym suszą i nawiedzanym przez niebezpieczne burze piaskowe. Właśnie tam rząd wysyła głównego bohatera „Dni piasku” – młodego, ambitnego fotografa. Podróż odmieni życie chłopaka i zmusi go do nowego spojrzenia na swój wymarzony zawód.

Postapokaliptyczny krajobraz

Aimée de Jongh, Dni piasku, Non Stop Comics
Kadr z komiksu Aimée de Jongh – „Dni piasku”, fot. Non Stop Comics

Im bardziej bohater oddala się od Nowego Jorku, tym krajobraz staje się coraz bardziej pustynny. Zieleń stopniowo zanika, drogi pokrywa piach, ogromne tereny pustoszeją. Kto może, ten ucieka z Wielkich Równin. Ci, którzy zostają, nękani piachem i pyłem, noszą natomiast maski przeciwgazowe. Wszystko to nadaje scenerii „Dni piasku” bardzo specyficznej atmosfery, żywcem przypominającą tę z opowieści postapo. Opowieść o fotografie to również opowieść o obiektach jego pracy.

Młodzieniec poznaje na swej drodze zrezygnowanych, wypalonych ludzi, którzy są rozdarci między chęcią pozostania na rodzinnej ziemi a potrzebą ucieczki w bardziej przyjazne rejony Stanów. Podpatrujemy ich w codziennych sytuacjach, poznajemy ich tragiczne losy oraz próby zaadaptowania do trudnej sytuacji. Szybko zaczynamy przejmować się głodującym, ale roześmianym chłopcem, czarnoskórą rodziną z traumatyczną przeszłością czy ciężarną kobietą, która cierpi prawdopodobnie na pylicę – nieuleczalną wówczas chorobę płuc. Opisywane w komiksie postaci, miejsca i jednostkowe historie nie są wesołe. Każdy bohater – łącznie z młodym fotografem – nosi tu na barkach duży ciężar. Większość jednak nie rozpacza, wręcz cechuje się pewną pogodą ducha.

Dzięki talentowi Aimée de Jongh komiks jest do bólu przejmujący, a historia wiarygodna i poruszająca. W mniej sprawnych rękach łatwo byłoby popaść w przesadę. Znieczulić czytelnika przez nadmiar dramatycznych wątków czy uciec się do szantażu emocjonalnego poprzez ukazanie pornografii biedy. Tutaj na szczęście nic takiego nie następuje. Fabuła jest szczera, dobrze udokumentowana (bogata sekcja dodatków na końcu albumu pokazuje ogrom pracy autorki), idealnie wyważona i opowiedziana. Potrafi poruszyć czułe struny i wywołać całe spektrum emocji. To z pewnością jeden z lepszych tegorocznych komiksów dostępnych na naszym rynku.

Sugestywne obrazy

Album Aimée de Jongh nawet w połowie nie byłby tak dobry, gdyby nie cudowne ilustracje. W komiksie padają słowa, że „dobre zdjęcie przykuwa uwagę od pierwszego spojrzenia”. Podobna idea przyświecała holenderskiej rysownicze chyba podczas prac nad „Dniami piasku”. Niemal każdy kadr oraz każda plansza stanowią przemyślaną kompozycyjnie pracę, nad którą z przyjemnością zawiesza się wzrok. Rysunki, nieco cartoonowe w portretowaniu bohaterów i quasi-realistyczne w przypadku krajobrazów i martwej natury, doskonale budują klimat i oddają atmosferę Wielkiego Kryzysu. Rysunek wypiera gadające głowy i najwięcej o mieszkańcach Wielkich Równin dowiadujemy się poprzez obraz, skupienie na detalu i czasem nawet nieme sekwencje kadrów.

Jeden z komiksów roku

Dopiero czerwiec, więc może na takie deklaracje jeszcze za wcześniej, ale wydaje mi się, że „Dni piasku” spokojnie trafią na moją listę najlepszych komiksów roku. To piękny album, który zachwyca sposobem snucia opowieści (autorka ma język komiksu opanowany do perfekcji), ale też przeraża, wzrusza i chwyta za serce przedstawionymi na kartach komiksu wydarzeniami. Łączy w sobie najlepsze cechy reportażu i dokumentu, choć bazując na źródłach, opowiada fikcyjną historię. Bywa ona do bólu realistyczna, ale nie brakuje jej komiksowej umowności, która momentami nadaje jej cechy bajkowe.

Całość została ślicznie wydana. Papierowa, szorstka w dotyku obwoluta skrywa niby płócienną, twardą oprawę. Dodając do tego grubą gramaturę papieru oraz format komiksu, otrzymujemy tom, który przypomina wyglądem album ze starymi zdjęciami. Te są zresztą obecne w komiksie – odgradzają między sobą kolejne rozdziały oraz towarzyszą sekcji dodatków. Zarówno prawdziwe zdjęcia wyciągnięte z archiwów, jak i te narysowane przez autorkę zwracają uwagę na konkretne detale w historii, o której opowiadają „Dni piasku”, i czynią całość jeszcze bardziej realną, namacalną, poruszającą.

Autor artykułu
More from Jan Sławiński

„Inni ludzie” – to my Polacy [Recenzja]

Na ekrany kin wchodzi film Aleksandry Terpińskiej "Inni ludzie" na podstawie powieści...
Czytaj wiecej