Do you feel lucky, Clint?

Ma prawie 89 lat, zagrał w ponad 60 filmach, a na koncie reżyserskim ma ich 40. Tak niesamowite statystyki powinny Wam się kojarzyć tylko z jednym nazwiskiem – Clint Eastwood.

Mogę chyba śmiało napisać, że na filmach z Clintem Eastwoodem się wychowałem. Dopiero później dowiedziałem się, że jest on również reżyserem i to nie tylko płodnym, ale również docenianym oraz nagradzanym. Kim jest ten artysta, którego nazwisko zna każdy, kto kiedykolwiek włączył telewizor?

Początki

Clint Eastwood Junior urodził się 31 maja 1930 roku jako jeden z dwojga dzieci swoich rodziców – a starszą od siebie siostrę. Jego ojciec był księgowym, a matka pracownicą fabryki IBM. Przyszły zdobywca kilku Oscarów był dzieckiem zamkniętym w sobie, ale jednocześnie nie bał się podejmować rozmaitych prac, które na pewno wpłynęły na jego charakter i fakt, że nie boi się żadnego wyzwania. Po skończeniu studiów na kierunku administracji, odbył służbę wojskową, a po jej zakończeniu rozpoczął pracę w wytwórni Universal. Co prawda aktorstwo nie należało do jego największych marzeń, ponieważ bardziej interesował się sportem, ale jak to wszystko się ostatecznie potoczyło, wszyscy dobrze wiemy.

Clint Eastwood w filmie “Dobry, zły i brzydki” reż. Sergio Leone

Zaczynał bardzo podobnie jak większość aktorów, od ról w filmach klasy B, czy grania drobnych postacie na dalszym planie. Przełom nastąpił w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy to zauważył go Sergio Leone i dał angaż w jego słynnej „dolarowej trylogii” spaghetti westernów. Gatunek ten był w owych czasach bardzo popularny, a charakteryzował się historią dziejącą się na Dzikim Zachodzie, choć same filmy nie były kręcone w Stanach Zjednoczonych, a ich budżet był daleki od znakomitych hollywoodzkich produkcji. Po „Za garść dolarów”, „Za kilka dolarów więcej” oraz „Dobry, zły i brzydki” i powrocie do USA, Eastwood był już praktycznie gwiazdą i mógł przebierać w propozycjach.

Droga na szczyt

Po tym jak zagrał w dwóch filmach wojennych, które tylko umocniły jego pozycję jako aktora – mowa tu o „Tylko dla orłów” oraz „Złoto dla zuchwałych” – w 1971 wcielił się w inspektora Harry’ego Callahana, znanego wszystkim jako „Brudny Harry”. Tym samym wpisał się już na zawsze do kanonu światowej kinematografii i już tylko od niego zależało, czy na tym poprzestanie, czy też może jeszcze nie raz zapisze się na kartach historii kina.

Clint Eastwood w filmie “Brudny Harry” reż. Don Siegel

W drugiej połowie lat siedemdziesiątych oraz osiemdziesiątych zagrał w wielu filmach, z których możemy wymienić lepsze i gorsze produkcje. Kontynuował również swoją, zapoczątkowaną kilka lat wcześniej, przygodę z reżyserią. Z bardziej udanych należy wymienić między innymi „Wzgórze Rozdartych Serc” czy „Bird” opowiadający o saksofoniście jazzowym Charlie “Bird” Parkerze. Choć Eastwood istniał w branży filmowej już od ponad dwóch dekad i zarówno aktorstwo, jak i reżyseria nie były mu obce, to najważniejsze lata jego kariery, były dopiero przed nim. Wszystko zaczęło się od…

Bez przebaczenia

To bodajże najważniejszy i na pewno jeden z najlepszych filmów w karierze Clinta Eastwooda. Postanowił powrócić na Dziki Zachód, by dać nam western daleki od tych „makaronowych”. Miało być gęsto, dramatycznie i możliwie prawdziwie. Tak właśnie powstał film „Bez przebaczenia”, opowiadający o podstarzałym rewolwerowcy, który zostaje zmuszony do powrócenia do dawnego życia. W filmie wystąpiły również takie gwiazdy jak Morgan Freeman, Gene Hackman czy Richard Harris. Został on nominowany do Oscara w dziewięciu kategoriach (w tym dla Eastwooda jako najlepszego aktora pierwszoplanowego), a ostatecznie zdobył cztery statuetki: najlepszy montaż, najlepszy aktor drugoplanowy oraz za najlepszy film i najlepszą reżyserię – dwie ostatnie odebrał sam Eastwood. Od tej pory nikt nie miał wątpliwości, że ta chodząca ikona kina, nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, a z Clintem jako reżyserem chciał pracować każdy.

Clint Eastwood i Morgan Freeman w filmie “Bez przebaczenia” reż. Clint Eastwood

Nagradzany perfekcjonista

W swojej karierze Clint Eastwood otrzymał cztery Oscary. Dwa za wspomniany film „Bez przebaczenia” oraz dwa za fenomenalną „Rzekę tajemnic”. Łącznie ma na koncie jedenaście nominacji do nagrody Akademii, pięć do Złotej Palmy, trzy do nagrody BAFTA, a także kilka nominacji i trzy wygrane Złote Globy. Oczywiście, jest jeszcze wiele innych nagród jakie zdobył tej aktor, reżyser i producent. 

W ostatnim czasie poziom filmów Eastwooda nieco opadł, ale wciąż jest on twórcą, który tworzy obrazy znakomicie zrealizowane. Nawet jeżeli ich strona artystyczna nie do końca podoba się widowni, to nie można powiedzieć nic złego o stronie realizacyjnej. Clint Eastwood moim zdaniem tworzy naprawdę rewelacyjne kino, ale najlepiej wychodzą mu te filmy, w których sam gra główne role. Duet aktor i reżyser najlepiej się u niego spisuje w tym samym momencie. Z ostatnich kilkunastu lat najlepiej o tym świadczą takie filmy jak „Za wszelką cenę” czy „Gran Torino”. Wiele wskazuje na to, że jego najnowszy film również może okazać się sukcesem, gdyż na ekranie w głównej roli zobaczymy tego 90-letniego aktora.

Przemytnik

Clint Eastwood wciela się tu w swojego równolatka, weterana wojny w Korei, który by pomóc finansowo swojej rodzinie, decyduje się przemycać narkotyki przez granicę z Meksykiem. Na ekranie pojawią się również: Bradley Cooper, Andy Garcia, Lawrence Fishburne oraz Michael Peña. „Przemytnik” wejdzie do naszych kin już w najbliższy piątek i jest to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier w tym czasie. Uwielbiam kino, jakie tworzy Eastwood, a możliwość oglądania go na ekranie to zdecydowanie kolejna zaleta.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Yorgos Lanthimos – szokujący Grek

Pochodzi z Grecji, ma 46 lat i wyreżyserował 4 filmy, dzięki którym...
Czytaj wiecej