Dominika oprze się zmianom klimatu? Wyspiarze mają plan

Dominika, fot. Jad Davenport/National Geographic
Dominika, fot. Jad Davenport/National Geographic
Czy wyeliminowanie z użycia plastikowych opakowań oraz postawienie na zrównoważony rozwój mogą sprawić, że niewielka wyspiarska społeczność stanie się wzorem dla innych narodów? Mocno wierzy w to Roosevelt Skerrit, pod którego rządami Dominika – naturalny raj słynący z lasów deszczowych – ma stać się jeszcze bardziej zieloną wyspą.

Karaibski klimat sprzyja wakacyjnym wojażom, jednak nie każde z tamtejszych państw jest dla urlopowiczów wymarzonym celem podróży. Część z nich, choć niczym nie ustępują sąsiednim wyspom, zdaje się leżeć na uboczu turystycznych szlaków. Dla jednych to realny problem ekonomiczny, dla drugich błogosławieństwo, jak w przypadku umiłowanej przez gwiazdy światowego formatu Mustique. I dziś udamy się właśnie w sąsiedztwo tej prywatnej wysepki, na której luksusowe wakacje kosztują krocie. Zaledwie 280 kilometrów na północ – w ramach tego samego archipelagu Małych Antyli, gdzieś między Gwadelupą a Martyniką – leży Dominika. Choć przylgnęła do niej łatka naturalnego raju, wyspa nie jest odwiedzana przez tabuny turystów. Jeśli już ktoś się tam udaje, jest on zapewne świadomym podróżnikiem, pasjonatem wspinaczki, wycieczek po lasach tropikalnych lub obserwacji wielorybów. Władze jednego z najsłabiej rozwiniętych karaibskich państw nie próbują jednak na siłę ściągać do siebie zwiedzających. Dominika rozgłos zdobyła w zupełnie inny sposób: jej premier wypowiedział wojnę globalnemu ociepleniu.

Dominika – wyspa natury

Roosevelt Skerrit przemawia podczas zgromadzenia ONZ
Roosevelt Skerrit przemawia podczas zgromadzenia ONZ

Roosevelt Skerrit jest głową rządu Dominiki od 2004 roku. Swego czasu był nawet jednym z najmłodszych premierów na świecie, choć to akurat bez znaczenia. Najważniejszy zdaje się fakt, że mimo upływu lat, licząca nieco ponad siedemdziesiąt tysięcy osób społeczność wyspy ufa swojemu przywódcy. Ten zaś postanowił ostatnio jeszcze zacieklej chronić naturalne walory kraju i w 2017 roku wprost zarzucił członkom Organizacji Narodów Zjednoczonych, że nie robią niczego, by podjąć realną walkę ze zmianami klimatycznymi. Skerrit podkreślił przy tym, że Dominika ma ambicje, by stać się pierwszym odpornym na te zmiany krajem na świecie.

Dominika jest dumna z miana “Wyspy Natury”. Na każdym kroku staramy się na ten przydomek zasłużyć, a sposób gospodarowania odpadami mocno wpływa na jego percepcję. Mamy wyjątkową okazję, by stać się przykładem dla całego świata. Pokazać, jak nasz naród odradza się po katastrofie i uodparnia na niszczycielskie skutki globalnego ocieplenia.

Warto przy tym pamiętać, że Dominika była jednym z miejsc najmocniej dotkniętych przez zeszłoroczne huragany. Zniszczyły one niemal całą infrastrukturę wyspy – ta, na szczęście, nie była zbyt rozwinięta. Ruina, w jaką kraj wpędziła niszczycielska siła wiatru, okazała się jednak bodźcem motywującym do dalszego działania. Odbudowę postanowiono przeprowadzić z głową, zarządzono wprowadzenie w życie nowego planu zrównoważonego rozwoju. Dzięki temu chroniony jest przede wszystkim tropikalny las deszczowy – chluba narodu, największy naturalny skarb wyspy. Idąc za ciosem, partia rządząca przegłosowała też ustawę, dzięki której już w styczniu 2019 roku Dominika stanie się strefą wolną od plastikowych i styropianowych opakowań.

Dominika rezygnuje z plastiku

Dominika, fot. Discover Dominica
Dominika, fot. Discover Dominica

Dominika nie jest oczywiście jedynym, ani nawet pierwszym krajem, który postanawia zrezygnować z tworzyw sztucznych. Jako jedyna robi to jednak na tak wielką skalę. Trudno przy tym nie zauważyć, że decyzja ta wynika przede wszystkim z długofalowej walki o ochronę naturalnych walorów wyspy. Dominika na tę zieloną ścieżkę wkroczyła jeszcze w latach 90., a teraz jedynie wykonuje kolejny krok w kierunku modelowego państwa ekoturystycznego. Gra toczy się bowiem nie tylko o lasy deszczowe wraz z zamieszkującymi je endemicznymi gatunkami, ale i walenie, które upodobały sobie okalające wyspę wody.

Las deszczowy na Dominice, fot. Discover Dominica
Las deszczowy na Dominice, fot. Discover Dominica

Wyspy Nawietrzne, czyli południowa część Małych Antyli, oddzielają wody Morza Karaibskiego od Oceanu Atlantyckiego, będąc przy tym miejscem względnie czystym. Nawet Dominika ma jednak problem z dryfującymi w jej okolicach plastikowymi odpadkami. Te zaś stanowią niebezpieczeństwo dla szczególnie licznych w tym rejonie kaszalotów, których obserwowanie jest jedną z głównych atrakcji wyspy. Dlatego właśnie od lat stopniowo wprowadza się ograniczenia w imporcie niebiodegradowalnych surowców, a zbliżający się zakaz korzystania z plastikowych opakowań nie będzie ostatnim krokiem.

Wieloryby u wybrzeży Dominiki, fot. Rotorpixel
Wieloryby u wybrzeży Dominiki, fot. Rotorpixel

Co ważne, choć dla wielu światowych polityków jest to nie do pomyślenia, rząd Roosevelta Skerrita działa z wyprzedzeniem. Badacze morskiej fauny z podziwem mówią o okolicach wyspy, które mimo sporadycznie pojawiających się śmieci zdają się wciąż wodami nieskazitelnie czystymi. To jednak może nie wystarczyć, biorąc pod uwagę, że każdego roku w oceanach lądują miliony ton odpadów. Czy Dominika jest w stanie przeciwstawić się tej niszczycielskiej sile w pojedynkę? Niestety nie. Póki jednak są ludzie, którzy próbują zrobić cokolwiek, istnieje szansa, że pociągną za sobą innych – i tego życzę premierowi Skerritowi i jemu podobnym.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Richard Morgan – “Modyfikowany węgiel” [RECENZJA]

Głośna powieść "Modyfikowany węgiel", za sprawą której Richard K. Morgan zadebiutował w...
Czytaj wiecej