“Drabina do nieba” i inne sprawy

Drabina do nieba
Życie w czasach zarazy wydaje się być przez większość z nas z grubsza ogarnięte. Maseczki powoli tanieją, zdaje się, że wkrótce zniknie obowiązek ich noszenia na zewnątrz, mało kto przestrzega obowiązku rozrzedzenia w komunikacji (ciekawe swoją drogą - jak motorniczy ma sprawdzić, co się dzieje w drugim wagonie, w Katowicach ostatnio jechałem pojazdem wręcz zatłoczonym).

Pewnie wciąż nam dokucza, że dzieci „uczą się” przez Internet, że granice ciągle zamknięte i także na Boże Ciało nie wyjedziemy poza kraj, że teatry i kina nie działają i – że protestować nie wolno. Zauważcie zresztą, że epidemia jest pięknym wytłumaczeniem różnych rzeczy, pretekstem, żeby komuś coś zakazać, kogoś zwolnić, żeby coś źle działało, albo – nie działało wcale. Współczuję tym, którzy muszą na przykład zarejestrować auto. Próbowałem w tej sprawie dodzwonić się do urzędu, zajęło mi to tydzień, bez sukcesów.

Z wydarzeń ostatnich – na dwa tygodnie przed 2000. notowaniem zamordowano Listę Przebojów Trójki.

Ponieważ jestem z tym programem związany emocjonalnie, bo kilka razy mi się zdarzyło ją prowadzić i napisałem o niej pracę magisterską, więc obserwowałem uważnie ostatnie wydarzenia. Natomiast po czwartkowym spotkaniu w Senacie związanym z Listą, przestałem dowierzać własnym uszom i oczom, z pewnością nie działo się to naprawdę. Również z niedowierzaniem czytałem w Internecie liczne analizy związane z Trójkową Listę. I pragnę wszystkich zapewnić, że melodyjka rozpoczynającą od 38 lat tę audycję jest autorstwa brytyjskiej grupy ABC, nie zaś – jak sugerowano – Sade. Wybaczcie przydługi wstęp…

John Boyne, irlandzki pisarz jeszcze „po właściwej stronie pięćdziesiątki”, jak sam o sobie powiedział jego bohater, jest znany światu głównie za sprawą poruszającej książki Chłopiec w pasiastej piżamie. Została ona i sfilmowana, i obsypana przez świat setkami nagród. Rzecz niby dla młodego czytelnika, ale uwierzcie, dorosłemu czytelnikowi dostarcza nocnych koszmarów z obozem koncentracyjnym w tle. Wojna jest jednym z ulubionych (jeśli można tak powiedzieć) tematów Boyna. Przewija się we właściwie wszystkich jego książkach. Przede wszystkim jednak interesuje go I wojna światowa. W jej czasie umieścił akcję znakomitej powieści Spóźnione wyznania, a na tatę, który nie wraca z frontu, czeka w Londynie Alfie, młody bohater powieści Zostań, a potem walcz. Z rzeczy „lżejszych”, niby też dla młodego czytelnika, a jednak nie tylko, zdecydowanie polecam fantastyczną opowieść o podróży Barbaby’ego Brocketa.

John Boyne w ogniu pytań – dlaczego inni pisarze nie opowiadają mu już swoich historii? Może dlatego, że jego najnowsza…

Opublikowany przez Literacki Sopot Piątek, 16 sierpnia 2019
John Boyne w trakcie premiery “Drabiny do nieba” podczas festiwalu Literacki Sopot 2019

Do II wojny nawiązuje z kolei Drabina do nieba, która to powieść pojawiła się w Polsce w ubiegłym roku w znakomitym tłumaczeniu Aliny Siewior-Kuś.

Poznajemy w Berlinie młodego, bardzo przystojnego chłopaka, Maurice’a Swifta. Na razie zarabia on na życie jako kelner, ale zrobi wszystko, żeby zrealizować swoje dwa marzenia – zostać pisarzem i – zostać ojcem. W jego kawiarni pojawia się pewien starszy mężczyzna. Do czego to spotkanie doprowadzi? Kilka lat później debiut Maurice’a przynosi mu popularność, tak bardzo pożądaną sławę, zaproszenia na festiwale literackie na całym świecie itd. I właśnie o takim życiu marzył. Opisał w tej książce wojenną historię swojego przyjaciela. Czy miał – jako pisarz – do tego prawo? Później wiedzie się naszemu bohaterowi trochę gorzej. Świat czeka na coś nowego, tymczasem inspiracja nie chce nadejść. Kolejnej dobrej historii do opowiedzenia dojmująco brak…

To jest opowieść o takich ludziach, którzy za wszelką cenę chcą zostać czytanymi pisarzami, popularnymi aktorami czy wziętymi malarzami. Którzy zrobią wszystko, żeby ich marzenie się spełniło. I często ich determinacja przynosi owoce, problem pojawia się jednak wtedy, gdy brakuje im czegoś, czego nie da się ani nauczyć, ani kupić – mianowicie – talentu. W wypadku pisarza – także wyobraźni. Więcej nie napiszę, żeby nie zepsuć Wam przyjemności czytania tej znakomitej książki.

Krytyka w ocenie tej powieści bardzo chętnie używa słowa „pyszna”. Nic dodać, nic ująć, bo Drabina do nieba daje czystą radość czytania. Jest inteligentną zabawą i pewnego rodzaju grą z czytelnikiem, jego erudycją, inteligencją i wrażliwością, ale także dojmującą przestrogą przed uzależnieniem od książek. Od ich czytania, ale – i pisania.

More from Rafał Turowski

Elfriede Jelinek – WŚCIEKŁOŚĆ

Wściekłość Mai Kleczewskiej w Powszechnym jest jednym z najlepszych spektakli, jakie widziałem...
Czytaj wiecej