Dwayne Johnson – od wrestlera do bohatera

Kiedyś nazwisko Dwayne Johnson wywoływało u mnie śmiech. Dziś, kiedy słyszę o kolejnej produkcji z tym aktorem, nie mogę się doczekać mojej wizyty w kinie.

Czas tak szybko leci, że nawet nie wiem, w którym dokładnie momencie ten popularny wrestler i początkujący aktor stał się jedną z najpopularniejszych i najlepiej zarabiających postaci w Hollywood. Pamiętam, jak w 2001 roku na ekrany kin wszedł film “Mumia powraca” Stephena Sommersa, w którym The Rock (pseudonim Dwayne’a) pojawił się w epizodycznej roli Króla Skorpiona. Co prawda, więcej tam było CGI – dziś prezentującego się wręcz fatalnie – niż samego aktora, ale o dziwo, rok później postać ta otrzymała swój własny, pełnometrażowy film zatytułowany po prostu “Król Skorpion”. Pierwszy śnieg się poruszył i z czasem miał zamienić się w lawinę.

Początki

Johnson został dość szybko zauważony w Hollywood i coraz częściej pojawiał się na dużym ekranie, na dodatek w rolach pierwszoplanowych. Choć pierwsze tytuły, w których miał być przede wszystkim „mięśniakiem” – “Witajcie w dżungli”, “Z podniesionym czołem” czy “Doom” – nie zrobiły na mnie wrażenia i właściwie ich nie pamiętam, to jeden jego występ bardzo przypadł mi do gustu. Mam na myśli film “Be Cool” z 2005 roku, będący sequelem “Dorwać małego”. Dwayne Johnson zagrał tutaj drugoplanową rolę lekko głupiego mięśniaka pragnącego zostać aktorem. Pokazał w tym filmie, że ma spory talent komediowy oraz dystans do siebie i powoli zaczął zdobywać moją sympatię. Jego kariera nabierała rozpędu, choć wciąż pojawiał się albo w kiepskich komediach, albo w rolach typowych gości, którzy używają przede wszystkim swoich mięśni – przy okazji nie były to dobre filmy. Wszystko zaczęło się gwałtownie zmieniać w 2011 roku.

“Jumanji: Przygoda w dżungli” dystr. United International Pictures Sp z o.o.

Szybki i wściekły

The Rock pojawił się w filmie “Szybcy i wściekli 5” i ten występ był nie tylko punktem zwrotnym w jego karierze, ale i samej serii filmów o kierowcach. Wcielił się on w postać agenta, który musi ścigać i złapać głównych bohaterów. Luke Hobbs (tak się nazywa agent grany przez Johnsona) tak spodobał się widzom, że pojawił się w kolejnych czterech częściach, a planowany jest również spin-off, między innymi z jego udziałem. Od tej pory poszło już gładko. Aktor wcielił się między innymi w postać mitycznego Herkulesa, wystąpił w drugiej części filmu inspirowanego serią zabawek, czyli “G.I. Joe: Odwet” oraz w remake’u “Słonecznego patrolu”, a nawet kontynuacji pewnego hitu sprzed lat o niebezpiecznej grze – “Jumanji: Przygoda w dżungli”, który, nawiasem mówiąc, jest naprawdę świetną rozrywką, którą każdemu polecam. Jeśli lubicie oglądać animacje Disneya w wersji oryginalnej, a nie z polskim dubbingiem, to możecie rzucić też okiem na “Vaiana: Skarb oceanu”, gdzie Dwayne podkładał głos pod jednego z głównych bohaterów, a nawet śpiewał.

Dziś

Dwayne Johnson stał się jednym z moich ulubionych aktorów. Oczywiście, w kategorii czysto rozrywkowej. Bardzo podoba mi się jego podejście do tego, co robi, oraz olbrzymi (niczym jego biceps) dystans do samego siebie. Szeroki i biały uśmiech, a także uniesienie jednej brwi, to jego znaki charakterystyczne, które sprawiają, że naprawdę ciężko go nie lubić. W tym roku będziemy mogli obejrzeć dwa filmy z jego udziałem. Jeden wejdzie do polskich kin w wakacje i nazywa się “Drapacz chmur”. Na pierwszy rzut oka, będzie to taka współczesna “Szklana pułapka”. Inny film to “Rampage: Dzika furia”, na motywach dawnej gry wideo. Od możecie go już zobaczyć w naszych kinach, choć osobiście to odradzam. Miałem już okazję obejrzeć film na pokazie przedpremierowym i teoretycznie wiedziałem, że mogę się spodziewać złego filmu, choć nie przypuszczałem, że będzie on aż tak zły. Dwayne Johnson nieco go uratował, ale całkowicie zmarnowano jego potencjał. Mógł to być film tak zły, że aż dobry, a wyszło wysokobudżetowe kino klasy C. Szkoda. Jednak wciąż uwielbiam The Rocka.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Powrót do Jumanji

Ten dzień może być wyjątkowy dla wielu osób, które dorastały przede wszystkim...
Czytaj wiecej