Dywizjon 303 – tak powstawały efekty specjalne

Z niecierpliwością czekamy na sierpniową premierę Dywizjonu 303! Filmowa adaptacja powieści Arkadego Fiedlera nie obeszłaby się bez efektów specjalnych. Sprawdźcie, jak je tworzono.

Nawet przy obecnej technologii i miniaturyzacji kamer nagranie walk powietrznych czy nawet zwykłych przelotów byłoby trudne i kosztowne. Ponadto obecnie każdy sprawny i dopuszczony do lotu samolot z czasów Drugiej Wojny Światowej jest na wagę złota i nikt nie zaryzykuje jego uszkodzenia. Dlatego filmowcom, jak zwykle, przyszli z pomocą eksperci od efektów specjalnych.

Od czasów genialnej „Bitwy o Anglię” Guya Hamiltona nieco się zmieniło. Gdy powstawał ten film, pod koniec lat 60, można było jeszcze znaleźć sporo sprawnych wojennych maszyn. Część z nich pozostawała w służbie jeszcze po zakończeniu działań wojennych. Trudniejsze sceny kręcono z pomocą modeli w skali, nakładając zdjęcia na siebie, czy na przykład „dorysowując” eksplozje w post produkcji. Mimo prymitywnych z perspektywy czasu metod zdjęcia w „Bitwie o Anglię” zadziwiają do dziś.

 

 

Teraz zaprzęgnięto do pracy komputery. Sceny walki powietrznej i samoloty zostały wygenerowane z ich pomocą. Za tę część produkcji odpowiadała brytyjska firma Art-Fiction. Grupę grafików komputerowych, którzy od lat pracowali przy reklamach połączyła fascynacja lotnictwem. Postanowili pójść na swoje i zająć się produkcją filmową. Dywizjon 303 to ich debiut w tej branży. Na poniższym filmie możemy zobaczyć, jak wyglądała ich praca. Od zdjęć specjalnie zbudowanej kabiny Hawkera Hurricane’a wklejanej potem w animację, przez generowanie tła, aż po tworzenie komputerowego modelu samolotu. Efekt ich pracy będziemy mogli oglądać już pod koniec wakacji tego roku.

Autor artykułu
More from Piotr Skowron

47 nowych ulic w Warszawie

A dokładniej takich z nowymi patronami. Na mocy ustawy dekomunizacyjnej właśnie przedstawiono...
Czytaj wiecej