DZIADY reż. Michał Zadara, Teatr Polski we Wrocławiu

Foto: Natalia Kabanow
Przedstawienie, które trwa 14 godzin (z siedmioma przerwami!)

O premierze całości Dziadów w Teatrze Polskim we Wrocławiu mówiło się głównie z powodu faktu, że przedstawienie trwa 14 godzin (z siedmioma przerwami!). Teatromani licznie przybyli do Polskiego byli więc pokazywani w mediach nieledwie jako ludzie niespełna rozumu. Gdy tymczasem owe 14 godzin przeleciało jak z bicza trzasnął, a sam spektakl już przeszedł do historii polskiego teatru. Byłem we Wrocławiu, obejrzałem, żyję i mam się dobrze. Choć na bankiet o 2.30 już się nie skusiłem. Może szkoda.

Michał Zadara wyszedł ze skądinąd słusznego założenia, że Polacy Dziadów nie znają, a mówiąc ściślej – znają je na wyrywki z teatru oraz – ze szkoły, gdzie się je „przerabia”. I gdzie na lekcjach języka polskiego na kolanach niemalże analizuje każde słowo Wielkiej Improwizacji, zachłystując się przy okazji patriotycznym i mistycznym wymiarem narodowego dramatu. Czy właśnie o tym jest wrocławski spektakl? Też!

09-dziadow-czesc-III_fot-Natalia-Kabanow
Foto: Natalia Kabanow

Odczytując najbardziej wprost – to niestety aktualne ostrzeżenie przed Rosją. Przed jej stanem umysłu, przed jej intrygami , okrucieństwem i jawną pogardą dla europejskości. I ci, którzy nie pamiętają słynnej inscenizacji Dejmka z 1968 roku, mogą dziś się przekonać jak mocny jest ten mickiewiczowski tekst, i nic dziwnego, że wtedy władze po prostu zdjęły go z afisza za po prostu – antyradzieckość.  O tym jest cała część III, ze szczególnym uzwględnieniem Ustępu, z dojmującym wręcz Przeglądem Wojsk.

Ale to przede wszystkim monumentalna opowieść o nas samych. Nie o nas – Polakach (choć troszkę też), a o nas – ludziach. O tym, że zdarza nam się bredzić w rozmowach prowadzonych ze sobą, o tym, że żyją w nas demony, z częścią których walczymy, a resztę – kochamy. O miłości, często niezrozumianej, o patosie, w którym każą nam żyć, niekiedy zupełnie niepotrzebnie.

29-dziadow-czesc-III_fot-Natalia-Kabanow
Foto: Natalia Kabanow

To nie jest tak, że Michał Zadara „odbrązowił” mickiewiczowskie Dziady, on je po prostu PODAŁ publiczności, pokazując, że można ten dramat czytać na wiele sposobów i każdy z nich jest uprawniony. I że Wielka Improwizacja może być również czytana jako rozmową z samym sobą, nie zaś jako roszczeniowa rozmowa z Panem Bogiem. I że wtedy całość nabiera ździebko innego sensu, całkiem nam współczesnego i bliskiego.

Wrocławskie Dziady są również fantastyczną zabawą teatrem, jego możliwościami i konwencjami. Ponieważ tekst został wystawiony bez najmniejszych skrótów, pokazane na scenie zostały również Objaśnienia. Publiczność płakała ze śmiechu.

W ogóle ze sceny Teatru Polskiego płynęła na widownię nieprawdopodobna energia. Trudno nawet wymienić wyróżniających się aktorów, bo cały Zespół gra świetnie, wszyscy, także dzieci. Zwrócę jednak uwagę na Konrada-Gustawa – pan Bartosz Porczyk wykonał bowiem na scenie robotę heroiczną. Jego rola jest tak nieprawdopodobnie wyczerpująca, że należałoby chyba po każdym takim przedstawieniu wysłać aktora na krótki regeneracyjny urlop. Ale okazuje się, że… sok pomarańczowy czyni ze strunami głosowymi cuda, szczególnie o 2 w nocy.

17-dziady-objasnienia-fot-n-kabanow
Foto: Natalia Kabanow

Państwo oczywiście obejrzą III część Dziadów na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych bądź wybiorą się do Wrocławia. Przedstawienie grane jest również w mniejszych dawkach, w ciągu trzech wieczorów. Kolejny raz całość zostanie wystawiona na początku kwietnia. Biletów niestety brak.

More from Rafał Turowski

W mieście słońca, na rogu Marksa i Engelsa

Sklep Hugo Bossa mieści się w Mińsku przy Prospekcie Niezależności, dwie przecznice...
Czytaj wiecej