Poczuj w sobie dziecko

1 czerwca jest dzień każdego z nas, bo przecież zarówno ja, jak i Wy, jesteśmy czyimiś dziećmi. Tego dnia lubię przypominać sobie o tym, że wciąż mam w sobie chłopca, choć na karku lata już nie dziecięce.

Oczywiście w Dzień Dziecka najważniejsi są ci mali ludzie, którzy dorosłość i tzw prawdziwe życie, mają jeszcze przed sobą. Od siebie chciałbym im życzyć, bo ten stan utrzymał się jak najdłużej, bo bycie dzieckiem to jeden z najlepszych okresów, jakie może przeżyć człowiek. Nie zapominajmy jednak o dzieciach, które są w nas i pielęgnujmy je.

Moja żona często mówi, że momentami jestem jak duże dziecko. Nic nie poradzę na to, że jest to prawda. Zapewne wiąże się to z zamiłowaniem do gadżetów (to tylko inne określenie zabawek, tylko dla dorosłych), wygłupów i animacji. Przyznaję się bez bicia, że kocham spędzać nas w taki sposób, jak kochałem to będąc dzieckiem, czyli np. oglądając filmy animowane. Zarówno w domu, jak i poza nim. Na szczęście moja wspomniana wcześniej małżonka, dzieli ze mną to zamiłowanie. Kiedy tylko do kin wchodzi nowa animacja, czy to od Disneya czy Pixara lub Dreamworks, to przed dużym ekranem siedzimy już w dniu premiery. Bywa i tak, że na niektóre filmy idziemy więcej niż raz, a dla usprawiedliwienia swojego zachowania, zabieramy ze sobą dzieci mojego brata — takie tam pozory, że niby idziemy na ten film po raz kolejny ze względu na nich.

To niesamowite uczucie, kiedy siedząc w kinowym fotelu i mając przed oczami nową animację, cofam się w czasie i znów mam 10 lat. Na najbliższe półtorej godziny zapominam o wszystkim co mnie otacza w życiu codziennym. Nie ma rachunków, pracy, większych problemów. Oczywiście podobne doznania może nam dostarczać większość filmów, ale to na animacjach znów budzi się we mnie dziecko. Czy może być coś piękniejszego?

Dzisiejszy pęd świata sprawia, że bardzo często musimy szybko osiągnąć dorosłość i szybko zapominamy, jak to jest być dzieckiem. Zabijamy tym samym część naszej kreatywności, chęci poznawania nowych rzeczy, a także zwykłej zabawy i czystej przyjemności. Dlatego chciałbym poradzi wszystkim dzieciakom, które być może to czytają, żeby starały się ze wszystkich sił, zbyt szybko nie dorastać. Natomiast wszystkim dorosłym, by odnaleźli w sobie dzieciaka i codziennie go pielęgnowali. Zróbcie raz dziennie coś głupiego, co teoretycznie nie przystoi dorosłym. Skaczcie po łóżku, róbcie dziwne miny do lustra lub obejrzycie sobie fajną animację, zamiast nowego serialu na Netflixie. Zobaczycie ile Wam to da radości.

Autor artykułu
More from Jan Urbanowicz

Remake, remake i dajmy jeszcze jakiś remake

Od długiego czasu mam wrażenie, że w Hollywood już prawie skończyły się...
Czytaj wiecej