Efez

Starożytny Efez w większości przysypany jest wciąż grubą warstwą ziemi, spod której wydobywane są wciąż nowe budynki, place i ulice. Gorący i suchy klimat znakomicie zakonserwował kamień i zwiedzający mają wrażenie, że czas zatrzymał w tu miejscu. Na domach bez problemu można odczytać napisy, pozostawione tam przez mieszkańców sprzed dwóch tysięcy lat. Cywilizacyjny poziom jednego z najważniejszych miast starożytnego świata wciąż budzi podziw – umywalki z bieżącą wodą oraz sieć kanalizacyjna, w większości krajów Europy pojawiła się dopiero 100 lat temu.

Zwiedzanie jednego z najważniejszych portów starożytnego świata należy zacząć… 7 kilometrów od brzegu morza. Przez setki lat rzeka Kajstros pracowicie nanosiła muł i kamienie, doprowadzając do opadnięcia poziomu wody, co uniemożliwiało statkom dotarcie do miasta, a w konsekwencji doprowadziło do upadku Efezu.

Choć Efez nie leży już nad morzem, wciąż można dotrzeć tu drogą morską zatrzymując się w Kusadasi – uroczym portowym miasteczku. Jest to miejscowa baza turystyczna, goszcząca głównie turystów odwiedzających Efez. Port w Kusadsi przyjmuje największe statki pasażerskie świata, jednak większość zacumowanych tam łodzi to malutkie kutry rybackie należące do miejscowych.

Port jest starannie utrzymany, pełen sklepików z pamiątkami, kafejek i restauracji. Wita nas Inan – przewodnik, który nam będzie towarzyszył przez cały dzień. Ożenił się z Polką i dumnie prezentuje nam swoje umiejętności językowe. Pokazuje zdjęcie blond chłopczyka z kręconymi włosami. „To mój syn” – dodaje. Częstuje nas przysmakiem Turkish Delight i prowadzi do nowiutkiego Mercedesa Vito ze skórzanymi siedzeniami i klimatyzacją, bez której w tym klimacie nie można się obejść.

Efez, fot.Pixabay

Dom Maryi

Najpierw odwiedzamy miejsce, gdzie u schyłku swojego życia mieszkała matka Jezusa, Maria. Mijamy nadmorskie równiny, plantacje brzoskwiń, starożytny Efez i wjeżdżamy wysoko na wzniesienie Coressus, które góruje nad okolicą. Miejsce zwane przez lokalnych mieszkańców Meryemana jest dyskretnie strzeżone przez wojsko – nie zapominamy o fakcie, że jesteśmy w Turcji, gdzie sakralne obiekty chrześcijaństwa mogłyby stać się łatwym obiektem ataku muzułmańskich ekstremistów. Dzięki wczesnej porze unikamy tłumów turystów i możemy nacieszyć się atmosferą miejsca. Jest poranek w samym środku lata, wieje przyjemna bryza a ziemia i roślinność pachną wilgocią. Mamy świadomość, że za kilka godzin, gdy słońce sięgnie zenitu i powietrze zastygnie w bezruchu, z nieba poleje się żar. Inan prowadzi nas w pobliże muru, do którego pielgrzymi przytwierdzają karteczki z życzeniami lub krótką modlitwą. „To miejsce słynie z cudów i jest równie chętnie odwiedzane przez samych Turków, co turystów” – tłumaczy. Nieopodal bije źródełko z krystalicznie czystą wodą, która ma ponoć właściwości uzdrawiające. Napełniamy nią zakupione na pobliskim stoisku z pamiątkami gliniane naczynia. Wchodzimy do kapliczki, gdzie w niedzielę i święta odbywają się nabożeństwa, ale teraz panuje cisza i skupienie. Miejsce objawiło się niemieckiej zakonnicy Katherine Emmerich żyjącej w XIX w. Nigdy tu nie była, lecz dzięki jej dokładnym wskazówkom odkryto na wzgórzu fundamenty kamiennego domu. Watykan oficjalnie uznał to miejsce za święte – pielgrzymował tu papież Paweł VI, Jan Paweł II a niedawno Benedykt XVI.

Myślę o tym, jak blisko jestem historii, jak wyglądało życie w tym domu. Matkę Jezusa do Efezu sprowadził w połowie I w. święty Jan Ewangelista, który sprawował w tym mieście urząd biskupa i opiekował się Marią. Czy tu właśnie rozmawiali ze sobą? Czy tu czytał jej fragmenty ewangelii, które wygłaszał jako listy do Efezjan? Może jedli wspólną kolację ze św. Pawłem, który przez trzy lata nauczał w tym mieście? Niestety turystów przybywa, każdy chce wejść, więc na dłuższe rozmyślania nie ma czasu. Na zewnątrz czeka przewodnik i musimy jechać dalej. Po drodze czeka nas jednak niespodzianka – samochód staje na leśnej ścieżce i Inan wita się z kimś serdecznie. Okazuje się, że to ksiądz Paweł – polski opiekun kaplicy. Takie miłe spotkanie, wymieniamy pozdrowienia – czujemy się jak jedna wielka rodzina.

Czas zatrzymany w kamieniach

Zmierzamy teraz do głównego celu wycieczki – ruin starożytnego Efezu. Już sama nazwa miasta wywołuje dreszczyk emocji u każdego, kto czytał mity greckie czy choćby pobieżnie zapoznał się z historią starożytną. Według legendy założycielem miasta był Androklos, syn ateńskiego króla. Zgodnie z zaleceniem wyroczni delfickiej, miasto miało powstać w miejscu, które wskaże mu ryba i dzik. Na wzgórzu niedaleko ujścia rzeki Kajstros, spotkał przy ognisku rybaków piekących ryby. Jedna z ryb wpadła do ognia a rozpryskujące się iskry zapaliły pobliskie zarośla, z których wybiegł spłoszony dzik. Wypełniając przepowiednię Androklos tu właśnie założył swoje miasto.


Kamienne zabytki Efezu, fot.Pixabay

Bogactwo pierwszego Krezusa

W starożytności Efez tętnił życiem, kwitł handel, rozwijała się nauka i sztuka. Panował tu w VI w. pne bogaty król grecki Krezus, który z pewnością przyczynił się do rozwoju miasta. Nie bez znaczenia był fakt bliskości morza i rola głównego portu Morza Egejskiego. To właśnie w Efezie wzniesiono świątynię Artemidy, uznaną przez Greków za jeden z ówczesnych siedmiu cudów świata. Artemizjon był kilkukrotnie większy od ateńskiego Partenonu i posiadał setkę kolumn wysokich na prawie 20 metrów! Świątynię podpalił w III w. pne szewc Herostrates, by zyskać rozgłos. Z tej wspaniałej budowli pozostała jedynie jedna kolumna, na której co roku gniazdo wije bociania rodzina, nieświadoma dawnego majestatu miejsca.

W wyniku Wojen Peloponeskich Efez podbili Persowie. W czasie panowania króla Cyrrusa mieszkał tu słynny filozof grecki Heraklit, który wsławił się maksymą „panta rhei „- wszystko płynie. Panował tu następnie Aleksander Wielki – w tym czasie w mieście mieszkało nawet 300 tysięcy osób, co w tamtych czasach było ewenementem. Podczas rządów Imperium Rzymskiego Efez był stolicą Azji Mniejszej. Jednak na przestrzeni wieków rzeka Kajstros uchodząca w Efezie do morza nanosiła systematycznie osad i muł. Morze oddalało się od miasta, które stopniowo traciło na znaczeniu, aż w VI w. naszej ery całkowicie upadło. Miasto bez portu lub połączenia ze szlakiem handlowym po prostu straciło rację bytu. Obecnie Efez znajduje się kilka kilometrów od brzegu morza!

Efez,fot.Pixabay

Starożytny Efez

Efez jest uważany przez współczesnych historyków sztuki za najlepiej zachowane miasto starożytne w rejonie Morza Śródziemnego. Ruiny dotrwały do naszych czasów w zdumiewająco dobrym stanie, mimo kilkukrotnych trzęsień ziemi, które nawiedzały ten region. Zachował się układ ulic, podział na część kulturalno-polityczną, świątynną, mieszkalną, handlową i rozrywkową. Po dziś dzień możemy podziwiać ogromny teatr, budynki administracyjne, łaźnie, marmurowe ulice z ciągnącymi się wzdłuż pięknymi kolumnami, stadion, a nawet bibliotekę.

Port

Turyści zwykle rozpoczynają zwiedzanie Efezu od strony dawnego portu, lecz my zaczynamy wycieczkę od północnej strony miasta, wejściem przez Bramę Magnezjana. Dzięki temu unikamy wspinania się pod górę w pełnym słońcu, a widoki przedstawiają się bardziej malowniczo. Znajdujemy się na terenie górnej agory, gdzie gromadzili się mieszkańcy na publiczne debaty i przemówienia. Tu mieścił się też zbiornik wody dla miasta, dostarczanej przez akwedukt. Woda ze zbiornika zasilała między innymi łaźnie, prywatne domy mieszkalne i liczne fontanny usytuowane wzdłuż głównych ulic. Fontanny były niezbędnym elementem architektury starożytnych miast – dawały wytchnienie w letnie dni a równocześnie dla wielu mieszkańców były jedynym źródłem wody pitnej. Mijamy marmurowy Odeon – niewielki teatr w administracyjnej części metropolii. Odbywały się tu bardziej kameralne przedstawienia czy posiedzenia rady miasta.

Idąc dalej widzimy Łaźnie Variusa, które już w tamtych czasach posiadały pomieszczenia z wodą gorącą, letnią lub zimną – w zależności od upodobań odwiedzających. Łaźnie stanowiły ulubione miejsce spotkań mieszkańców, i były czymś w rodzaju naszego centrum kultury. Woda spływająca z łaźni służyła do spłukiwania nieczystości z położonych niżej miejskich toalet. Nic się nie marnowało!

Podziwiamy Plac Domicjana z piękną rzeźbą uskrzydlonej Nike, która zachowała się w doskonałym stanie. Plac wieńczy łuk wsparty na dwóch kolumnach, zwany bramą Herkulesa. Legenda głosi, że kto przez nią przejdzie, stanie się silny ciałem i duchem. Przechodzimy i my. W tym miejscu rozpoczyna się Droga Kuretów, jedna z głównych arterii Efezu. Ongiś najpiękniejszy deptak starożytnej Europy, do dziś zapiera dech w piersiach. Droga jest wyłożona wspaniale zachowanymi płytami marmurowymi i biegnie lekko w skosem w dół. Centrum miasta widać jak na dłoni a z oddali wyłania się wspaniała budowla – Biblioteka Celsusa. Wzdłuż Drogi Kuretów mieściły się domy mieszkalne i sklepy, przy których budowano chroniące przed słońcem zadaszenia, podtrzymywane przez szpalery bogato zdobionych jońskich i korynckich kolumn. Architektoniczną dekorację Drogi stanowiły również kamienne posągi i fontanny. Jedna z nich, zwana Fontanną Trajana przetrwała w doskonałym stanie do dziś.

Hadriana

Jedną z najlepiej zachowanych budowli na Drodze Kuretów jest świątynia Hadriana. Jej fasadę zdobią cztery kolumny korynckie podtrzymujące bogato zdobiony łuk. Wewnątrz świątyni widnieje postać Meduzy oraz liczne płaskorzeźby przedstawiające sceny mitologiczne. W pobliżu znajdowały się Łaźnie Scholastyki – rodzaj starożytnego SPA z przebieralniami i pomieszczeniami z chłodną, ciepłą i gorącą wodą. Na drugim piętrze Łaźni znajdowały się sale do masażu i peelingu. Niedaleko łaźni usytuowano zaopatrzone w system kanalizacji miejskie szalety, z których można było korzystać za opłatą.

Na wzgórzach, naprzeciwko świątyni Hadriana archeolodzy odkryli sześć tarasowych rezydencji mieszkalnych. Trwają tu nieprzerwanie prace rekonstrukcyjne, dzięki czemu możemy obserwować żmudną pracę archeologów. Cały teren przykryto ogromnym dachem z pleksi, który ma za zadanie chronić bezcenne wnętrza przed szkodliwymi wpływami atmosferycznymi – palącym słońcem i deszczem. Dwie piękne wille udostępniono już zwiedzającym. Na planie trzykondygnacyjnej rezydencji, w części centralnej, znajdowało się wyłożone płytami marmurowymi i otoczone kolumnami atrium. Na parterze znajdował się salon, jadalnia i kuchnia a na wyższych piętrach sypialnie i pokoje gościnne. Domy posiadały zaawansowany system ogrzewania, prywatne łaźnie z bieżącą ciepłą i zimną wodę a nawet kanalizację, która dwa tysiące lat temu była nie lada osiągnięciem sztuki inżynieryjnej. Jednak największe wrażenie na zwiedzających wywierają marmurowe ściany pokryte były przepięknymi malowidłami, przepiękne freski o żywych kolorach i misterne podłogowe mozaiki. Do dnia dzisiejszego zachowały się w prawie nienaruszonym stanie, co pozwala nam łatwo wyobrazić sobie, w jakim przepychu mieszkali najbogatsi Efezjanie.

Efez, fot.Pixabay

Mądrość starożytnego świata

Drogę Kuretów wieńczy imponujący gmach Biblioteki Celsusa. Ufundował ją w II w p.n.e. konsul rzymski ku czci własnego ojca – Gajusza Juliusa Celsusa. Była to trzecia pod względem wielkości biblioteka antycznego świata, po Aleksandrii i Pergamonie. Liczyła 12 000 zwojów papirusów, które przechowywano w specjalnych niszach. Przed wilgocią i zmianami temperatury chroniła je specjalna warstwa izolacyjna – jednometrowa pusta przestrzeń pomiędzy ścianą zewnętrzną a wewnętrzną. Zabytek został zrekonstruowany przez archeologów, dzięki czemu możemy podziwiać wspaniałe proporcje korynckich kolumn i dwupiętrową fasadę z naturalnej wielkości rzeźbami kobiet uosabiającymi cnoty: mądrość, odwagę, myśl i wiedzę.

Agora

Mijamy Bibliotekę i skręcamy w prawo w piękną Drogę Marmurową. Na zboczu wzgórza naszym oczom ukazuje się przeogromna, symetryczna budowla – wspaniale zachowany teatr, który mógł pomieścić aż 25 tys. widzów! Ten najwspanialszy zabytek Efezu, został zbudowany w I w przez Rzymian. Trzypiętrowa, zdobiona płaskorzeźbami i kolumnami konstrukcja okalająca scenę wznosi się na wysokość 18 m. Najbardziej prominentni widzowie zasiadali w marmurowych lożach i mieli do dyspozycji siedziska z oparciami. Odbywały się tu koncerty, pokazy sztuki, dysputy polityczne a nawet walki gladiatorów. Budowla posiada tak doskonałą akustykę, że do dnia dzisiejszego służy jako miejsce koncertów – występował tu sam Elton John. Wchodzimy na sam szczyt by poczuć ogrom i potęgę tego miejsca. Oczami wyobraźni widzimy przedstawienie, tłumy na trybunach, słyszymy muzykę, ale upał coraz bardziej daje się we znaki, więc szukamy cienia.

Naprzeciwko teatru zwraca naszą uwagę spora przestrzeń. Ten kwadrat o ponadstumetrowym boku obramowany rzędami kolumn to handlowa agora Efezu. Tu odbywał się handel, stały stragany z żywnością, przyprawami, winem, jedwabiem – wszelkim towarem, zarówno lokalnym, jak i tym przywożonym zza morza. Efez był jednym z najważniejszych punktów handlowych starożytnej Grecji i Rzymu, więc nie narzekano na brak kupujących.

Agora dochodziła do Drogi Arkadyjskiej (zwanej inaczej Drogą Portową), najwspanialszej arterii Efezu, która prowadziła aż do samego portu. To właśnie tę drogę widzieli najpierw wszyscy przybywający do Efezu, dlatego zaprojektowano ją i zbudowano z rozmachem i przepychem. Miała ponad pół kilometra długości i była szeroka na 11 metrów. Po obu stronach ulicy znajdowały się sklepy, galerie sztuki, marmurowe kolumny i posągi oraz bramy z imponującymi łukami. Była jedną z trzech oświetlonych arterii istniejących w tamtych czasach na świecie– razem z Rzymem i Antiochią.

W tym miejscu kończy się zwiedzanie Efezu, wracamy więc do Kusadasi i postanawiamy odpocząć w portowej kafejce. Obserwuję rybaków wracających z morza i przygotowujących przynęty na następny połów. Przed oczami mam wciąż wspaniałe miasto, myślę o tym, czy wciąż mieszkają tu potomkowie starożytnych Efezjan.

W Efezie wspaniałe jest to, że wszystko, co nas otacza nie znajduje się w gablocie muzeum – możemy dotknąć każdej kolumny, każdej marmurowej rzeźby, poczuć jakby czas zatrzymał się w miejscu. Możemy usiąść na kamiennej płycie, na której dwa tysiące lat temu siedział ktoś inny, może sam Heraklit? Może św. Paweł? Kleopatra? Wszystko jest prawdopodobne, wszystko działa na wyobraźnię.

Teatr,fot.Pixabay

Do dzisiejszego dnia odkopano zaledwie 20 proc. powierzchni całego miasta. Pozostała część wciąż czeka, aż ponownie ujrzy światło dzienne. Kto wie jakie skarby kryją się jeszcze wśród wzgórz?

Autor artykułu
More from Anna Drozdowska

Wakacje na Cyprze – 6 top pomysłów

Piaszczyste plaże, krystalicznie czyta woda, gościnni mieszkańcy, bogata historia i wspaniała kuchnia...
Czytaj wiecej