Czy “Sandman” w końcu doczeka się ekranizacji?

"The Sandman", fot. DC Comics/Vertigo
"Sandman" uważany jest za jeden z najlepszych komiksów w historii, jednak wciąż nie udało się go przenieść na wielki ekran, a każda dotychczasowa próba kończyła się fiaskiem... Czy fani serii doczekają się w końcu ekranizacji?

Lata mijają, a seria “Sandman” nadal nie doczekała się ekranizacji. Temat wraca dość często, a produkcja miała już nawet ruszyć… Jednak próżno szukać informacji, które mogłyby napawać fanów komiksu optymizmem.

Neil Gaiman jest bez wątpienia jednym z najbardziej spełnionych artystycznie pisarzy. Niezależnie za jaką formę literacką chwyci, sukces jest niemal gwarantowany! Na dodatek jego dzieła bardzo często stają się przedmiotem pożądania branży filmowej. Świadczą o tym choćby świetnie przyjęty “Gwiezdny pył” czy nominowana do Oscara “Koralina”. W branży doceniają nie tylko twórczość, ale i sam talent Gaimana. Poza ekranizacjami, pisarz bywa także zatrudniany w roli scenarzysty (między innymi “Beowulf”, “Doktor Who”). Jednak wśród wszystkich sukcesów na polu literacko-filmowym, można znaleźć też jedną porażkę – serię “Sandman”.

Jak to możliwe? Przecież mowa o – prawdopodobnie – najwybitniejszym komiksie w historii. Jednak ta “łatka” wcale nie pomaga. Brakuje śmiałków, którzy chcieliby zaryzykować konfrontację z Morfeuszem (władca krainy marzeń sennych, tytułowy bohater). A to nie jedyny problem. Trzeba to powiedzieć wprost: nad serią “Sandman” ciąży swego rodzaju fatum. Brzmi to jak żart, jednak ciężko jest w racjonalny sposób wyjaśnić problemy, jakie DC Comics napotyka od lat. “Sandman” pierwotnie ukazywał się w latach 1989-1996. Wówczas seria została wydana w siedemdziesięciu pięciu odcinkach (następnie w dziesięciu tomach zbiorczych). Materiał źródłowy jest najwyższej jakości – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Sam Gaiman także czynnie uczestniczył w pracach nad filmem, jednak za każdym razem kończyły się one fiaskiem.

Gdzie ten “Sandman”?!

Pomijając “dawne dzieje”, na poważnie o ekranizacji komiksu “Sandman” zaczęto rozmawiać jakieś osiem lat temu. Mniej więcej wtedy wystartowało Marvel Cinematic Universe, a jak wiemy – DC nieszczególnie radzi sobie w filmowym starciu z Marvelem. W roku 2010 było niemal pewne, że “Sandman” ukaże się jako serial. Rozmowy z HBO były już na ostatniej prostej, reżyserem miał zostać Eric Kripke (m. in. “Supernatural”). Nieoczekiwanie jednak projekt upadł, a lukę po nim zapełniła “Gra o Tron”.

"The Sandman: Fear of Falling" (1992), fot. DC Comics/Vertigo
“The Sandman: Fear of Falling” (1992), fot. DC Comics/Vertigo

Trzy lata temu powrócono do tematu. Przy 10 Columbus Circle na Manhattanie postanowiono ostatecznie: “Sandman” zostanie zekranizowany. Ponownie wszystko miało zostać w rodzinie, ponieważ Warner Bros. zleciło pracę nad filmem wytwórni New Line Cinema. Zarówno ona, HBO, jak i DC Comics, należą do koncernu TimeWarner. Mogło się więc wydawać, że nic już nie stanie twórcom na przeszkodzie – premierę zapowiedziano na rok 2016, jednak – jak widać – znów coś poszło nie tak.

Film będzie słaby, “Sandman” powinien być serialem!

Plany były ambitne. Producentem, współscenarzystą, reżyserem i odtwórcą głównej roli, miał zostać Joseph Gordon-Levitt. Aktor, a prywatnie wielki fan “Sandmana”, doskonale czuł klimat komiksu i dostał od Neila Gaimana zielone światło. Przy scenariuszu pomagał mu Jack Thorne. Z czasem Gordon-Levitt stopniowo zmniejszył swoje zaangażowanie do roli producenta i – być może – reżysera. Wówczas mówiło się o tym, że Neil Gaiman w roli Morfeusza chętnie widziałby Benedicta Cumberbatcha lub Toma Hiddlestona… Poszukiwania zostały jednak wstrzymane, ponieważ ekipa zaczęła się rozpadać.

W październiku zeszłego roku Thorne porzucił projekt. Zapowiadana na roku 2016 premiera, już wtedy stała pod dużym znakiem zapytania, a jakiekolwiek nadzieje zostały ostatecznie pogrzebane, gdy w marcu z projektu wycofał się także Joseph Gordon-Levitt. Na placu boju pozostali więc ludzie z DC i Warner Bros. oraz Neil Gaiman (w roli producenta wykonawczego) i Eric Heisserer (scenarzysta, który zastąpił Thorne’a).

"The Sandman: Overture" (prequel serii, 2013), fot. DC Comics/Vertigo
“The Sandman: Overture” (prequel serii, 2013), fot. DC Comics/Vertigo

Wiele wskazuje jednak na to, że historia “Sandmana” zatoczy koło. Ostatnio okazało się bowiem, że kolejny ze scenarzystów porzuca projekt. Heisserer miał do dyspozycji zarówno materiał źródłowy, jak i efekty pracy swoich poprzedników, jednak stwierdził, że to nie może się udać. Po wielu rozmowach z Gaimanem stworzył coś, czego od niego nie oczekiwano.

Uznał bowiem, że ani film, ani nawet trylogia, nie będą w stanie pomieścić tak rozbudowanej fabuły. Zasugerował więc, że dla jak najlepszego oddania charakteru komiksu, jedyną słuszną decyzją będzie stworzenie serialu. Po wszystkim Heisserer odszedł, a fani pozostali z kolejną niewiadomą: co dalej z ekranizacją “Sandman”?

Autor artykułu
More from Damian Halik

Kultowa Route 66 zyska drugie życie jako trasa rowerowa!

Nie ma na świecie drugiej drogi, która byłaby inspiracją dla tylu pisarzy...
Czytaj wiecej