Ephemeral Tattoo – witajcie w świecie ludzi niezdecydowanych

Ephemeral Tattoo
Fot. Ephemeral Tattoo
Jeśli kiedykolwiek myśleliście o zrobieniu sobie tatuażu, ale piętnujące ten pomysł pytania w stylu: "zastanowiłeś się, jak to będzie wyglądać, gdy się zestarzejesz?" skutecznie odstraszały od tej decyzji, zapewne tatuaże nie są dla was. Pojawiła się jednak opcja, by zjeść ciastko i mieć ciastko.

Czasy się zmieniają, a traktowanie ciała jako płótna nie tylko już nie szokuje, ale wręcz stopniowo przestaje być nawet sztuką. Po niesamowicie intensywnej dekadzie dla artystów-tatuatorów ich nieprawdopodobna twórczość, choć nadal popularna, ustępuje miejsca minimalistycznym, pozbawionym głębszego znaczenia wzorom. Można więc uznać, że tatuaż powraca do punkowych korzeni – frywolności nurtu, który rozpropagował te niegdyś zarezerwowane dla więźniów ozdoby ciała. Takie podejście do sprawy może jednak polaryzować. Budzi bowiem jeszcze większe obawy o to, jak ta wesoła twórczość się zestarzeje – ale i ten problem rozwiązano.

Ephemeral Tattoo zapewnia, że nie pożałujesz

Tatuaż, Tatuowanie
Fot. Ephemeral Tattoo

Pod hasłem Regret Nothing ruszyła akcja promocyjna technologii tatuażu opracowanej przez Ephemeral Tattoo. Nowojorskie studio stawia na niepermanentną formę, rozwiewając przy tym wszelkie wątpliwości. Niezależnie od tego, jak szalony pomysł wpadnie ci do głowy, ich dzieło nie powinno trwale utrudnić ci życia. Zero niedopasowania do nowej rzeczywistości, jeśli nagle okaże się na przykład, że zacznie obowiązywać cię dress code. Żadnych ocen – a przynajmniej takich ciążących nad tobą aż do śmierci. W efekcie zniwelowano do minimum ciągnące się latami konsekwencje i odpowiedzialność za moment szaleństwa.

Tusze, z których korzysta Ephemeral Tattoo, zaprojektowano tak, by z czasem blakły. To efekt pracy dwóch inżynierów-chemików z zespołem dermatologów, który czuwał nad tym, by technologia nie tylko spełniała swoje zadanie, ale też była bezpieczna. Na to, jak długo przyjdzie nam się nacieszyć dziarą, składa się szereg różnych czynników, ale wahanie trwa nie więcej niż pół roku. Firma gwarantuje, że tatuaż utrzyma się przynajmniej przez dziewięć miesięcy, ale nie dalej niż po piętnastu miesiącach nie pozostanie po nim nawet ślad.

Zespół badawczy skupił się na opracowaniu polimerów i barwników o charakterze biokompatybilnym i biodegradowalnym. Zadbano także, by były one bezpieczne dla zdecydowanej większości rodzajów skóry. Kluczem do sukcesu okazała się natomiast miniaturyzacja. Cząsteczki tuszu opracowanego dla Ephemeral Tattoo są bowiem znacznie mniejsze od tych standardowych, przez co ciało jest w stanie z czasem rozproszyć je – a w efekcie trwale usunąć. Prace nad stworzeniem efemerycznego atramentu trwały sześć lat, a finalnie produkt zyskał też akceptację amerykańskiej Agencji Żywności i Leków.

Rewolucja, na którą nikt nie czekał?

Ephemeral Tattoo
Fot. Ephemeral Tattoo

Bez wątpienia mówimy o wynalazku przełomowym dla całej branży – choć lata badań można było spożytkować lepiej. Permanentne tatuaże dotąd miały jedynie kiepską alternatywę w postaci henny, zatem pojawienie się nowego gracza na rynku może wiele zmienić. Nie ulega jednak wątpliwości, że odarcie tatuaży z ich trwałości oraz wynikających z ich posiadania konsekwencji w jakimś stopniu odbiera całemu przedsięwzięciu sens. Niezależnie od tego, czy należymy do grupy osób tatuujących się symbolicznie, czy traktujemy to jako hobby i nie przypisujemy kolejnym tatuażom znaczeń – robimy to świadomie. Do kogo natomiast kieruje swoje usługi Ephemeral Tattoo?

To z jednej strony ukłon w stronę osób, które chciały, ale z różnych względów się wahały. Te jednak, jak już wspomniałem, najczęściej nie były wystarczająco mocno zainteresowane tatuażem, więc zwyczajnie rezygnowały. Atrament efemeryczny znajdzie natomiast zastosowanie u osób, które żyją chwilą do tego stopnia, że nie interesuje ich rozważanie za i przeciw czy odpowiedzialność związana z wpływem decyzji na dalsze życie.

Nie mówię, że to źle. Im więcej tatuaży pojawi się w przestrzeni publicznej; im powszechniejsze się staną – choćby tylko na chwilę; tym łatwiej będzie się z nimi oswoić osobom otwarcie przeciwnym takim ozdobom. Może to być także znak zmiany czasów – rewolucja nie tyle branżowa, ile wręcz kulturowa. W końcu ekspresja własnej osobowości nigdy nie była tak prosta, a przy tym nie musimy się martwić, że z czasem się zmienimy. Nasze tatuaże zmienią się wraz z nami. Zainteresowanych odsyłam oczywiście na stronę studia.

Autor artykułu
More from Damian Halik

Filmowy podryw na walentynki (i nie tylko!) [TOP10]

Walentynki już jutro, a Ty nadal sam? Jest jeszcze szansa, ale trzeba...
Czytaj wiecej